Dziennikarzyna nie odpuszczał. Nawet teraz, kiedy przy jej boku był Aidan, nadal zdawał się upierać przy swoim. Cholerna pijawka. Ten cały Flis zasługiwał za to, żeby oberwać prosto w nos. Może wtedy oduczyłby się go wtykać w te sprawy, którymi nie powinien był się interesować?
- Teraz to już pan przesadził, panie Flis! - oburzyła się. Z nerwów była już cała czerwona. Aż po same czubki swoich uszu. Oskarżał ją o to, że zależało jej na pieniądzach Reginy? Tego już było za wiele! Owszem, chętnie by z nich skorzystała, ale żeby z takiego powodu się z nim wiązać? To już trąciłoby prawdziwą desperacją i tak w ogóle to...
Nawet nie zarejestrowała tego momentu, w którym prawa dłoń pierw zacisnęła się w pięść, a następnie spotkała z nosem Artemiusa. Jakoś za tym nie nadążyła. Wyglądała na zaskoczoną tym, że czegoś takiego się dopuściła. A do tego bolały ją po tym palce. Nie była przyzwyczajona do takich rzeczy. Nawet nie wiedziała, w jaki sposób uderzać, czy pięść złożyć. Chyba cudem tylko nie zrobiła sobie przy tym krzywdy. Bo mogła. Oczywiście, że mogła.
- Choleracholeracholera, przepraszam! - wyrzuciła z siebie, chwiejnym krokiem cofając się o krok i jeszcze jeden. A dziennikarz? Dziennikarz chyba też nie wiedział jak zareagować. Przynajmniej na początku. W tej pierwszej chwili. Zaraz bowiem odpalił się na nowo. Tym razem zdając sobie, że miał w tym momencie nad nimi drobną przewagę. Toć wszyscy dokoła widzieli, jak ta ruda zołza go zdzieliła prosto w nos. I to za co?! Za jedno, drobne nic! Bo przecież on nic jej nie zrobił.
Kompletnie nieistotne stało się w tym momencie to, co powiedział Aidan. To jak Flisowi groził. Jak mu kazał wszystko odszczekać. Czy ktokolwiek to w ogóle zarejestrował? Najpewniej nie. A już na pewno nie zarejestrowała tego Penny. Bo Penny odcięło dobrą chwilę wcześniej. Odcięło całkiem porządnie. Trochę zbyt mocno.
- Mój nos! Ta ruda wiedźma uderzyła mnie w nos! - zaczął wrzeszczeć, łapiąc się za ten nieszczęsny nos. Najwyraźniej albo zabolało, albo Artemius był nienajgorszym aktorem. Ciężko było ocenić, kiedy dość dokładnie ten cholerny nos osłaniał. Rękoma. - Nie odpuszczę tego! To atak na dziennikarza!
A jednak, pomimo wypowiedzianych słów, całej tej groźby, Flis wreszcie się wycofał. Trochę jeszcze się im odgrażał, ściągając coraz większą uwagę na całe te zajście, ale poza tym... poza tym uznał, że na chwilę obecną ma tego jednak dość i zabrał z tej okolicy swoje cztery litery. Tylko czy znaczyło to, że faktycznie Penny będzie teraz miała od niego spokój? Cóż. To najpewniej byłyby marzenia ściętej głowy. Rzecz mało prawdopodobna.