Nie miał na sobie płaszcza. Nie zdecydował się na żadne okrycie wierzchnie. Pogoda temu zresztą nie sprzyjała. Dużo bardziej komfortowe, byłyby w tym momencie luźne, przewiewne, letnie ubrania. Niestety, również one niekoniecznie wchodziły w grę. Z pewnych względów zdecydował się na lekki, cienki golf w kolorze czarnym. Do tego zwykłe jeansy. Mogło to budzić pewne wątpliwości, ściągać uwagę, ale tak po prawdzie… nawet to do Roberta pasowało.
Skoro płaszcza nie było, niczego też Nicholasowi podawać nie musiał. Po prostu wszedł do środka. Skierował się bezpośrednio do salonu, który pełnił zarazem funkcje jadalni oraz kuchni. Niewielkie, ale własne cztery ściany. Mulciber nie mógłby tak żyć, nigdy jednak nie komentował warunków, w jakich tu, w Londynie, funkcjonował Nicholas. Teraz też nie zająknął się na ten temat choćby jednym słowem. Po prostu usiadł na fotelu.
- Herbata będzie w porządku. – zdecydował, nie będąc zainteresowany sięganiem po alkohol w innym miejscu niż we własnym mieszkaniu. Ewentualnie sklepie, choć i tam nie w każdym towarzystwie pozwalał sobie na tyle swobody. Czasem trzeba było zachować odpowiednią ostrożność.
Dał Nicholasowi dość czasu, żeby wszystko przygotował. Postawił na stoliku. Bądź gdziekolwiek, gdzie ten uznał to za właściwe. Nie częstował się jednak herbatą od razu. Niech sobie odrobinę przestygnie. Tak trochę. Zamiast tego przeszedł do tych spraw, które go tu ściągnęły.
Bo było tego więcej niż ta jedna, najbardziej istotna.
– Zdarza Ci się nadal korzystać z domu, który posiadasz w Little Hangleton? – zaczął, nie bawiąc się w niepotrzebne pogaduszki, nie przeciągając spotkania. Nie uważał tego za konieczne. Potrzebne. Nie oczekiwał też, że przy okazji tej wizyty, Nicholas będzie wokół niego skakał w różowym fartuszku, częstował ciasteczkami czy tam czymkolwiek. Pokazywał jaki to jest gościnny. Dobrze wychowany? To miało być szybkie spotkanie, podczas którego sprawnie załatwią to, co załatwić musieli. – Rozglądam się obecnie za lokalizacją, z której mógłbym przez pewien czas korzystać. Nie będzie to nic, co mogłoby Ciebie narazić. Ot, wykorzystałbym ten dom jedynie na potrzebę kilku spotkań.
Może nie byłyby to spotkania tak do końca niewinne, które nie mogłyby wzbudzić wątpliwości, ale mało prawdopodobnym było, aby wykorzystanie posiadłości należącej do Nicholasa, miało go w jakiś sposób narazić. Nie zamierzał tam organizować nielegalnego laboratorium, orgii, otwierać burdelu, praktykować nekromancji i innych takich. Nie tym razem. To nie była ta bajka.