Nie można zaprzeczyć temu, że przez ostatni tydzień nuda była ostatnim na co mógł narzekać. Odkąd wrócił do Londynu, miał na swojej głowie wiele spraw, z których każdą należało się odpowiednio zająć. O ile Harper Moody była dla niego jednym z priorytetów, to o pozostałych kwestiach cały czas pamiętał. Trzymał w ich przypadku rękę na pulsie.
- Zacząłem działać w jeszcze jednej sprawie, ale to nie jest odpowiednie miejsce, żeby poruszać ten temat. – odpowiedział, dając zarazem bratu znać, że być może będą musieli o pewnych sprawach porozmawiać. Później, kiedy już wrócą do domu. Do gabinetu, w którym bezpiecznie mogli ten temat omówić. Na spokojnie i bez pośpiechu.
Czas na zadawanie pytań szybko dobiegł końca, ale też warto w tym miejscu zaznaczyć – Richard nie dostał go wiele. Zaraz na miejscu pojawili się Rodolphus. Następnie Stanley. Przy całkiem sporych rozmiarów stole, mogłoby się zmieścić jeszcze kilka osób. Wolne pozostawały nadal cztery krzesła. Tym raz jednak plan nie zakładał działania w większej grupie. Przynajmniej nie teraz, nie na tak wczesnym etapie. Całą operacje należało bowiem przeprowadzić ostrożnie. Z dbałością o szczegóły. Krok po kroku, bez zbędnego pośpiechu.
Dał im jeszcze chwilę. Samemu sobie pozwolił raz jeszcze przejrzeć część materiałów. Obydwu Śmierciożercom, obydwu zaufanym ludziom, skinął jedynie na powitanie głową. Bez tracenia czasu na zbędne słowa. Niepotrzebne nikomu wymiany grzeczności. Nie zaproponował nikomu ciastek ani czegoś do picia. To nie był ten klimat.
- Wydaje mi się, wszyscy doskonale wiemy jaki jest powód tego spotkania. Nie będę więc tracił czasu na wprowadzanie. – wreszcie odsunął papiery od siebie, na bok. Nie potrzebował dłużej trzymać w tych materiałach własnego nosa. – Mam nadzieje, że do dzisiaj wszystkim udało się poczynić pewne postępy. Ja sam przygotowałem dalsze plany i związane z nimi zadania. Do tego przejdziemy jednak na samym końcu. Lestrange, Stanley i Richard na końcu. – nie bez powodu wyznaczył taką kolejność. Sprawy Stanleya i Richarda były ze sobą do pewnego stopnia powiązane. Najlepiej było zostawić je na sam koniec, omówić wszystko w takim właśnie porządku. Powinno pozwolić to na odpowiednie zajęcie się każdym tematem.