13.03.2024, 16:51 ✶
Tak, zdecydowanie większość uczniów miała już w nosie naukę i myśleli tylko o zbliżających się świętach. Isaac też, oczywiście, ale nie do końca, bo właśnie zmierzał do biblioteki żeby znaleźć kilka interesujących książek o Norwegii. Ojciec obiecał mu, że w ramach przerwy świątecznej zatrzymają się na obrzeżach Bergen i będzie mógł pomóc w badaniach nad ruinami. Podczas wykopalisk które prowadzili mugole, doszło do dziwnego incydentu, więc istniało duże prawdopodobieństwo że ruiny były magiczne. Isaac nie wiedział co dokładnie się wydarzyło, bo rodzice nie mieli za wiele czasu na pisanie listów. Ciągle podróżowali i zdarzało się, że dopiero po opublikowaniu obszernego artykułu w gazecie, ich syn dowiadywał się gdzie ostatnio byli. Były nawet momenty, kiedy część wakacji musiał spędzać u kuzynostwa, bo byli tak pochłonięci badaniami i praca nad nową książką, że nie mogli wrócić do domu albo zabrać go ze sobą. Było to przykre, ale matka zawsze powtarzała, że jeśli ma się jakąś pasję to trzeba oddać się jej w stu procentach. Dostał więc dzisiaj jedynie krótki list w którym jego rodzic nie wdawał się w szczegóły.
Z przemyśleń wyrwał go głos Geraldine, której jak zwykle nie dało się nie usłyszeć ani nie zauważyć.
-Następnym razem nakrzycz mi do ucha, bo w końcu jestem głuchy.- Zerknął na dziewczynę przez ramię i nie zwolnił kroku. Był podekscytowany wizja zbliżających się świąt. Chciał się odpowiednio przygotować. - Ahh, nie powiem Ci, bo mnie wyśmiejesz. - Mruknął, jednak nie przejmował się czy zostanie wyśmiany. Po prostu chciał się chwilę podroczyć. Ponownie zerknął przez ramię, tym razem na jej mokrą szatę i zatrzymał się w końcu. - Co z Ciebie za dama? Znowu kopciłaś? Beze mnie? Wracamy. - Ruszył jej na przeciw uśmiechając się lekko, i spróbował złapać za przedramię i nakierować z powrotem w stronę jakiegokolwiek wyjścia ze szkoły. To od niej nauczył się popalać i tylko dlatego, że kiedyś ją na tym przyłapał. Tak właściwie to wcale nie musiał palić, ale lubił towarzystwo dziewczyny bo była wesoła i ładna. Mieszkał blisko mugoli i w ostatnie wakacje udało mu się kupić nawet trochę tytoniu w ichniejszym sklepie. Dzielił się łupami z Ger, ale jednak nie wychodził na stronę tak często jak ona. No trudno, biblioteka będzie musiałam chwilę poczekać.
Z przemyśleń wyrwał go głos Geraldine, której jak zwykle nie dało się nie usłyszeć ani nie zauważyć.
-Następnym razem nakrzycz mi do ucha, bo w końcu jestem głuchy.- Zerknął na dziewczynę przez ramię i nie zwolnił kroku. Był podekscytowany wizja zbliżających się świąt. Chciał się odpowiednio przygotować. - Ahh, nie powiem Ci, bo mnie wyśmiejesz. - Mruknął, jednak nie przejmował się czy zostanie wyśmiany. Po prostu chciał się chwilę podroczyć. Ponownie zerknął przez ramię, tym razem na jej mokrą szatę i zatrzymał się w końcu. - Co z Ciebie za dama? Znowu kopciłaś? Beze mnie? Wracamy. - Ruszył jej na przeciw uśmiechając się lekko, i spróbował złapać za przedramię i nakierować z powrotem w stronę jakiegokolwiek wyjścia ze szkoły. To od niej nauczył się popalać i tylko dlatego, że kiedyś ją na tym przyłapał. Tak właściwie to wcale nie musiał palić, ale lubił towarzystwo dziewczyny bo była wesoła i ładna. Mieszkał blisko mugoli i w ostatnie wakacje udało mu się kupić nawet trochę tytoniu w ichniejszym sklepie. Dzielił się łupami z Ger, ale jednak nie wychodził na stronę tak często jak ona. No trudno, biblioteka będzie musiałam chwilę poczekać.