Czekając na pojawienie się gości, siedząc w fotelu przerzucał kolejne strony gazety. Ostatniego wydana Proroka Codziennego, który tradycyjnie już trafił w jego ręce. Ponieważ prenumerował. Nie był w stanie odpowiednio się jednak na tej lekturze skupić. Wiedząc jak niewiele czasu mu pozostało, raz za razem zerkał na zegarek. Walczył też z myślami, które uporczywie powracały. Raz za razem. I jeszcze jeden raz.
W domu było na tyle cicho, że pukanie do drzwi zwyczajnie nie mogło umknąć jego uwadze. Nie wyręczył skrzata, ale do Selar dołączył. Dzięki temu mógł Anthony'ego powitać już w progu. Było to coś, co nie zdarzało się codziennie.
- Dziękuje, zapraszam do środka. - gestem dał mu znać, żeby ruszył za nim. Prezent natomiast przekazał Selar, która wiedziała, co dokładnie należało z nim zrobić. Dostarczyć do salonu, ustawić na komodzie. Zaraz przy barku. Możliwe, o ile tylko wszystko pójdzie jak należy, że zakupiony przez młodego Borgina alkohol trafi do szklanek jeszcze tego dnia. Podczas tego spotkania? - Powiedzmy, że Twoje towarzystwo może dzisiaj okazać się pomocne. Czekamy na jeszcze jedną osobę. - wyjaśnił, odpowiedział na pytanie. Brzmiało to trochę tajemniczo? Być może. Taki już jednak był. Być może przez te wszystkie lata na tyle przyzwyczaił się do przekazywanie ograniczonej ilości informacji, że po prostu już tego nie zauważał.
Nie minęło wiele czasu, zdążyli ledwie tylko dostać się do salonu. Na dalsze wyjaśnienia nie było miejsca. Może powinien był zadbać o to, żeby coś takiego nie miało miejsca? Mniejsza o to. Było jak było, nalezało się do tego odpowiednio dostosować. Uśmiechnął się. Tym uśmiechem, który charakterystyczny był dla ludzi, którzy uśmiechać się nie zwykli szczególnie często. Nienaturalnym, ale... mimo wszystko szczerym? Choć i tę szczerość nie było w tym przypadku łatwo zaobserwować. Może nawet uwierzyć w nią?
- Pomyślałem, że w ten sposób atmosfera będzie odpowiednio lżejsza. - odpowiedział, wyjaśniając tym samym skąd ta niespodziewana obecność Borgina. Może rzeczywiście powinien był to rozegrać inaczej? Teraz jednak było na to zbyt późno. Odrobinę zbyt późno. - Usiądziesz? Selar przygotowała dla nas kolacje. Niestety, zabraknie z nami Sophie i Lorien, a Richard zmuszony był wyjechać do Norwegii na kilka dni. Moja żona ostatnimi czasy nie czuje się najlepiej, ale kiedyś postaramy się to nadrobić. O ile tylko nadarzy się ku temu okazja. - wskazał na wolne miejsce. Jedno z kilku, które pozostawały do wyboru. Jeśli Stanley będzie miał kolejne pytania, to może je na spokojnie zadać już po tym, jak swoje cztery litery posadzi. Wszystkim będzie wówczas odpowiednio wygodniej. A przecież wygoda to podstawa, prawda?