Aidan nie musiał się powtarzać. Flis wyglądał jak ktoś, kto miał na ten moment serdecznie dość. Nie zamierzał dłużej walczyć, dalej próbować wyciągnąć z Penny... chyba czegokolwiek, co mogłoby okazać się choćby trochę interesującym. Tak odrobinę. Po tym jak oberwał w nos, po prostu się stąd zawinął, zostawiając ich samych. A w sumie to nie tak do końca samych, bo całe to przedstawienie ściągnęło na nich uwagę. Mieli więc kilku gapiów.
Złapała notes. A że była ciekawa, to zaraz też zaczęła zapoznawać się z tym, co znajdywało się na zapisanych przez Flisa stronach. Pismo miał dziennikarzyna całkiem ładne, to jedno należało mu przyznać.
I może nawet by przez to wszystko przebrnęła, gdyby nie zadane po chwili pytanie. To całe obrzydzenie malujące się na twarzy Parkinsona. To jak nagle uciekał spojrzeniem, zamiast patrzeć na nią. Spojrzeć prosto w oczy. Powiedzieć prosto w oczy, to o czym teraz myślał? Bo przecież doskonale wiedziała co musiał teraz myśleć.
Kompletny dupek.
- Naprawdę Aidan? Z Reginą? - powtórzyła po nim, z pewnym takim niesmakiem, nie kryjąc się z tym, że po prostu jej się to nie podobało. Jeśli chciał w taki sposób, z pretensjami, dając jej odczuć, że widział w niej tą najgorszą. Interesowną. Zdolną do tego, żeby związać się z kimś dla nazwiska, statusu, czy pieniędzy... mógł po prostu mówić do ręki. Nie zamierzała znowu tego słuchać, czytać, cokolwiek tam więcej.
Poza tym znał ją przecież na tyle długo, że powinien był się domyślić. Albo może zbyt wiele od niego oczekiwała?
- Jeśli chcesz mi coś na ten temat powiedzieć, to lepiej się streszczaj, bo podejrzewam że jest jeszcze sporo osób, które czekają na swoją kolej. I nie chciałabym, żeby osoby te musiały czekać zbyt długo. - te wyzywające spojrzenie, ta irytacja. Oczywiście, że była zła. Nie zdążyła się jeszcze uspokoić po spotkaniu z Flisem, a ten tu Parkinson tak po prostu jej dokładał. Nie mógł po prostu zapytać czy jest w porządku? Czy czegoś potrzebuje? Czy może odprowadzić ją do mieszkania, żeby upewnić się, że nikt więcej jej nie będzie niepokoił? Oczywiście, że nie.
Bo przecież był Aidanem. Działającym akurat w trybie mam kiepski humor, a co za tym idzie mam też prawo być skończonym dupkiem. Typowe.