14.03.2024, 18:14 ✶
-Panno Yaxley... - Zaczął, przewracając oczami. - Jest panna niereformowalna. Mój cały wykład miał na celu panience uświadomić, że jest panienka fajną laską. Więc skoro będę szedł z fajną laską, to po co mi inna fajna laska? - Złapał ją palcami lekko za nos. Nie podrywał jej, ani nie próbował uwodzić, po prostu powiedział szczerze co myślał. Była ładna, zdolna, zabawna i mądra. Miał nadzieję, że przyjacielska szczerość miała większą moc, niż gdyby zaczął się do niej przystawiać i mówić jaka jest piękna.
-Następnego. - Przytaknął i poczęstował się drugim papierosem. - Fajne były te dziewczyny które miałem. O żadnej nie powiedziałbym niczego złego, chociaż część z nich już mnie pewnie nie lubi. - Wzruszył ramionami i przypomniał sobie, że przecież nie miał przy sobie zapalniczki, więc spojrzał na dziewczynę pytajaco. - Pomożesz?
Jej słów o swoim wymarzonym partnerze słuchał delektując się drugim papierosem. Lubił rozmawiać z ludźmi, i lubił słuchać o ich uczuciach. Każdy człowiek był interesujący i o każdym można było napisać książkę. Nieważne jak nudne wydawało się komuś jego życie, dla Isaaca byłoby na pewno podstawą do napisania grubego tomiszcza.
-Też chciałbym kogoś takiego. - Wcale nie uważał tego za żałosne. - Wiesz co? Wydaje mi się, że chyba takim moim małym marzeniem jest się zakochać. Sam nie wiem... dużo o tym czytałem ale nie rozumiem tego do konca. - Dużo ludzi miało problem z mówieniem na głos o swoich uczuciach. Nie dziwił się temu wcale, w końcu żyli w czasach które jego zdaniem nie sprzyjały otwartości. On jednak nie miał z tym problemu. Nigdy się nie wstydził tego co czuł albo myślał, ale nie do końca zawsze brał pod uwagę uczucia innych. Miał wysoką samoocenę i taki już po prostu się urodził. Nie obnosił się z tym jednak.
-Następnego. - Przytaknął i poczęstował się drugim papierosem. - Fajne były te dziewczyny które miałem. O żadnej nie powiedziałbym niczego złego, chociaż część z nich już mnie pewnie nie lubi. - Wzruszył ramionami i przypomniał sobie, że przecież nie miał przy sobie zapalniczki, więc spojrzał na dziewczynę pytajaco. - Pomożesz?
Jej słów o swoim wymarzonym partnerze słuchał delektując się drugim papierosem. Lubił rozmawiać z ludźmi, i lubił słuchać o ich uczuciach. Każdy człowiek był interesujący i o każdym można było napisać książkę. Nieważne jak nudne wydawało się komuś jego życie, dla Isaaca byłoby na pewno podstawą do napisania grubego tomiszcza.
-Też chciałbym kogoś takiego. - Wcale nie uważał tego za żałosne. - Wiesz co? Wydaje mi się, że chyba takim moim małym marzeniem jest się zakochać. Sam nie wiem... dużo o tym czytałem ale nie rozumiem tego do konca. - Dużo ludzi miało problem z mówieniem na głos o swoich uczuciach. Nie dziwił się temu wcale, w końcu żyli w czasach które jego zdaniem nie sprzyjały otwartości. On jednak nie miał z tym problemu. Nigdy się nie wstydził tego co czuł albo myślał, ale nie do końca zawsze brał pod uwagę uczucia innych. Miał wysoką samoocenę i taki już po prostu się urodził. Nie obnosił się z tym jednak.