14.03.2024, 23:22 ✶
Nie odpowiedział jej. Nawet nie westchnął, nawet się nie poruszył. Patrzył, jak rysy jej twarzy tężeją, jak Penny prostuje się wiedziona nie czym innym, jak tą cholerną, pieprzoną dumą, której miała chyba zdecydowanie za dużo jak na tak małą istotę. Kiedyś ta duma wpędzi ją do grobu - i patrząc na to, co wyprawiała i jak często potrzebowała pomocy, to nastąpi to wcześniej, niż później.
- Twój dom jest w drugą stronę! - durna babo, chciałby dodać, ale zachował na tyle przytomności umysłu, by sobie darować. Mógł być dupkiem i skończonym chamem, ale aż takim idiotą nie był, nawet na kacu. Czy szła do Malfoya? Albo do Terry'ego. A niech idzie w pizdu, co go to obchodzi! Parkinson ruszył w przeciwną stronę, zamierzając skręcić do siebie. Najpierw się prześpi, potem pogada z Reginą. Po drodze kopnął jakiś śmietnik, strasząc tym okoliczne koty. Głupia, głupia Penny. Cholerna Weasley. Czemu musiała być taka zajadła i taka nieznośna? Bo oczywiście swojej winy w tej całej kłótni nie widział. Ba, przecież nawet wybawił ją z opresji, co nie? Co prawda to cios w nos sprawił, że dziennikarz się od niej odpierdolił, ale to on mu zabrał ten cholerny notes. A żeby go zeżarła ze złości i pękła. Gdyby ktoś go teraz zapytał o to, co zamierza robić dalej, to chyba by go zabił. Bo absolutnie nie wiedział co dalej. Musi odwiedzić Malfoya, to na pewno. Ale co dalej? Przeprosi, nie przeprosi? Oleje? Baby - same z nimi kłopoty.
- Twój dom jest w drugą stronę! - durna babo, chciałby dodać, ale zachował na tyle przytomności umysłu, by sobie darować. Mógł być dupkiem i skończonym chamem, ale aż takim idiotą nie był, nawet na kacu. Czy szła do Malfoya? Albo do Terry'ego. A niech idzie w pizdu, co go to obchodzi! Parkinson ruszył w przeciwną stronę, zamierzając skręcić do siebie. Najpierw się prześpi, potem pogada z Reginą. Po drodze kopnął jakiś śmietnik, strasząc tym okoliczne koty. Głupia, głupia Penny. Cholerna Weasley. Czemu musiała być taka zajadła i taka nieznośna? Bo oczywiście swojej winy w tej całej kłótni nie widział. Ba, przecież nawet wybawił ją z opresji, co nie? Co prawda to cios w nos sprawił, że dziennikarz się od niej odpierdolił, ale to on mu zabrał ten cholerny notes. A żeby go zeżarła ze złości i pękła. Gdyby ktoś go teraz zapytał o to, co zamierza robić dalej, to chyba by go zabił. Bo absolutnie nie wiedział co dalej. Musi odwiedzić Malfoya, to na pewno. Ale co dalej? Przeprosi, nie przeprosi? Oleje? Baby - same z nimi kłopoty.
Koniec sesji