• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 9 Dalej »
[28.07.1972] Nostalgia zapłakanych miejsc | Guinevere & Laurent

[28.07.1972] Nostalgia zapłakanych miejsc | Guinevere & Laurent
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#2
15.03.2024, 02:00  ✶  

Odmienność Chinatown była całkiem odświeżająca, lecz gdy w końcu trafili do magicznych dzielnic i okazało się, że Laurent ma całkiem niezła orientację w miejskiej dżungli, to Ginewra się bardziej zrelaksowała. Tutaj nie musiała się pilnować, mogła być bardziej sobą i choć czasami ktoś mijany na nich zerkał, to jednak w innym stylu niż to oki to mugole, dla których jej wzrost i uroda były jak magnes dla oczu. Wśród czarodziejów jej ciemniejsza, opalona skóra, może i się wyróżniała, ale nie była czymś, na co trzeba rozdziawiać buzię i wytykać palcami. Guinevere nie zdawała sobie sprawy z tego, jakie uczucia i myśli jej osoba sprawia i wzbudza w Laurencie; jak wiele w jego wnętrzu porusza swoim sposobem bycia, jak bardzo sprawiała, że ten zaczynał patrzeć na pewne sprawy pod innym kątem, jak inspirowała go, do rozmyślań i próby zmiany perspektywy. To chyba był ten dobry wpływ, bo pozwalał się człowiekowi rozwijać.

- W jaki sposób? – przenikliwość? Chyba nie mówiła niczego nadmiernie odkrywczego, przynajmniej nie dla niej; wydawało jej się wręcz, że rzucała jakimiś banałami, ale też nie starała się na siłę wypaść na mądrzejsza niż była w rzeczywistości, nie chciała zakładać tych masek celowo, a dać się poznać od tego, jaka była, a przynajmniej starała się być najbardziej sobą jak potrafiła. Ale uśmiechnęła się miło, bo to pytanie nie miało być krytyczne, a zwyczajnie… chciała zaspokoić swoją ciekawość. Prawdą było, że bogaty i elegancki filantrop nie wykluczał się z oprychem z Nokturna i choć jeszcze w studio wyłapała uśmiech Laurenta, to była daleka od podejrzewania go o jakąś podwójną tożsamość i bycie tym złym panem z tatuażem.

Zaś to, jak wcześniej pociągnął po jej skórze dłonią sprawiło ni mniej, ni więcej, że gdy już wyszli – to złapała go pod ramię, zbliżywszy się do niego trochę. Niby to dla ochrony przed spojrzeniami mugoli. Bardzo niby.

W tej części Magicznych Dzielnic chyba nigdy nie wylądowała. Niby to prawie Pokątna, a jednak nie do końca. Cześć sklepików tutaj wyglądała na bardziej obskurne niż eleganckie, a i kamieniczki tutaj zdawały się być trochę tańsze. Gdzieś w tle ich uszu dobiegł pisk, a potem ruch gdzieś przy wylocie uliczki i Ginny miała wrażenie, że to jakieś dzieci się gonią i bawią, bo niewysoka osóbka mignęła jej za zakrętem na peryferiach wzroku. Opowieść o oszołomie, który przykleił się do jezdni brzmiała jednocześnie absurdalnie, makabrycznie i cholernie głupio. A Ginny dała swój komentarz patrząc na to od strony uzdrowiciela, kogoś, kogo rodzina sama starała się zapewnić zwierzętom ich naturalne warunki do życia, jak i kogoś wrażliwego na los żywych istot, ludzi i zwierząt.

- Być może powiedział to ktoś, kto nigdy nie miał okazji usłyszeć feniksa – akurat te piękne i niemal mityczne ptaki zamieszkiwały Afrykę, a pióro jednego z nich stanowiło rdzeń jej własnej różdżki. - Albo słowika. Ale rozumiem metaforę… chociaż sama powiedziałabym, że jeśli uznać, że te najpiękniejsze melodie rzeczywiście pochodzą od człowieka za sprawą innych ludzi to tylko wtedy, jeśli trafiło się na właściwą osobę, która sprawia, że stajemy się lepsza wersją siebie. Albo gdy w grę wchodzi miłość – zamyśliła się, dając się ponieść rozmowie, porównaniom i zabawie słowem.

Była tak zaaferowana rozmową i rozmyślaniem, że w pierwszej chwili wcale nie zauważyła małej dziewczynki siedzącej na schodkach właśnie mijanego budynku.

- P-przepraszam – powiedziała dwa razy i drugi raz zadziałał, bo Ginny się zatrzymała, zwracając na nią spojrzenie i rysy jej twarzy niemal od razu się wygładziły. Miała jakieś takie miejsce w swoim sercu dla dzieci. Wtedy też zauważyła, że policzki dziewczynki za zapuchnięte, a oczy zaczerwienione, jakby dopiero co płakała. I to ją zaniepokoiło. Chyba tak samo jak rozbite kolano, widoczne spod jasnej sukienki.

[a]- Cześć, kochanie. Co się stało, maleńka? - powiedziała łagodnie i uśmiechnęła się do dziewczynki.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Guinevere McGonagall (3299), Laurent Prewett (3553)




Wiadomości w tym wątku
[28.07.1972] Nostalgia zapłakanych miejsc | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 14.03.2024, 12:08
RE: [28.07.1972] Nostalgia zapłakanych miejsc | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 15.03.2024, 02:00
RE: [28.07.1972] Nostalgia zapłakanych miejsc | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 16.03.2024, 00:07
RE: [28.07.1972] Nostalgia zapłakanych miejsc | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 16.03.2024, 17:27
RE: [28.07.1972] Nostalgia zapłakanych miejsc | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 17.03.2024, 01:08
RE: [28.07.1972] Nostalgia zapłakanych miejsc | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 17.03.2024, 13:08
RE: [28.07.1972] Nostalgia zapłakanych miejsc | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 17.03.2024, 16:20
RE: [28.07.1972] Nostalgia zapłakanych miejsc | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 17.03.2024, 18:07
RE: [28.07.1972] Nostalgia zapłakanych miejsc | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 19.03.2024, 01:54
RE: [28.07.1972] Nostalgia zapłakanych miejsc | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 19.03.2024, 22:39

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa