15.03.2024, 02:51 ✶
To wcale nie było nieuczciwe, szczególnie że to ona tutaj stała na przegranej pozycji od samego początku. Nawet jego łaskawe wstrzymanie się odrobinę z pogonią nie było w stanie wyrównać szans. No i przecież nie miała szans go nawet przestawić odpowiednio tym pchnięciem, chociaż na pewno by się niezmiernie ucieszyła, gdyby na przykład wywalił się głupio i musiał pozbierać z ziemi. Ale to się nie stało, a ona i tak rzuciła się pędem przed siebie.
Szkoda, że oboje okazali się wręcz tragiczni w tak prostej czynności jak bieganie. BIEGANIE!! Samej sobie się jeszcze nawet nieszczególnie dziwiła, ale on? Miała wrażenie, że trochę piasku wylądowało w jej ustach i kiedy uniosła się na rękach, pierwsze co zrobiła to próbowała się go pozbyć, ale kiedy tylko usłyszała podnoszący się od jego strony śmiech, sama zachichotała, przecierając twarz dłonią. Zaraz jednak dźwięk ten rozbrzmiał głośniej i pewniej, zmieniając się w równie głośny i wesoły śmiech, wtórujący radośnie Theonowi.
- Tak, nic mi nie jest - zachichotała znowu, samej podnosząc się na równe nogi i otrzepując z piachu również sukienkę, na Traversa zerkając trochę przelotnie, jakby bała się że to był tylko przystanek w ich wyścigach do celu. - I zrobiłam to specjalnie! Żebyś miał jakiekolwiek szanse! - oznajmiła, próbując jeszcze odrobinę uratować swoją godność i koordynację ruchową.
- Ale nie martw się! - oznajmiła wesolutko, robiąc kolejne kroki, aż w końcu pod jej stopami znalazły się deski drewnianego molo. - Nikomu nie powiem, jak pięknie się wyłożyłeś, potykając o własne nogi! - oznajmiła, posyłając mu jeszcze przez ramię zaczepny uśmiech, idąc dalej przed siebie.
Konstrukcja molo wcale nie wydawała się aż taka nadpsuta i zdewastowana przez czas, chociaż deski składające się na kładkę momentami delikatnie chybotały się, kiedy na nich stanęła. Jej to jednak nie przeszkadzało, bo wyraźnie zadowolona z widoków czy bliskości wody, doczłapała prawie do końca pomostu.
- Widzisz, nie jest wcale tak źle! - zawołała jeszcze do niego, ale nie spojrzała na to, czy sam postanowił wejść na molo, wzrok kierując raczej na chłodną taflę wody, bo nagle zdała sobie sprawę z tego, że oprócz szumu leniwie obijających się o belki fal, słyszy coś jeszcze. Śpiew, który zdawał się wlewać do jej głowy i słodyczą oblepiać jej umysł, unosił się nad falami. Miała wrażenie, że nawet jeśli po chwili ucichł, a pod wodą poruszyło się coś, co pewnie powinna przynajmniej zignorować, głos istoty wciąż obijał się echem w jej głowie, kusząc i wabiąc.
Dlatego w końcu, stojąc na krawędzi molo, zrobiła o jeden krok za dużo. Ginąc Theonowi z oczu w głębi niebieskiej toni.
Szkoda, że oboje okazali się wręcz tragiczni w tak prostej czynności jak bieganie. BIEGANIE!! Samej sobie się jeszcze nawet nieszczególnie dziwiła, ale on? Miała wrażenie, że trochę piasku wylądowało w jej ustach i kiedy uniosła się na rękach, pierwsze co zrobiła to próbowała się go pozbyć, ale kiedy tylko usłyszała podnoszący się od jego strony śmiech, sama zachichotała, przecierając twarz dłonią. Zaraz jednak dźwięk ten rozbrzmiał głośniej i pewniej, zmieniając się w równie głośny i wesoły śmiech, wtórujący radośnie Theonowi.
- Tak, nic mi nie jest - zachichotała znowu, samej podnosząc się na równe nogi i otrzepując z piachu również sukienkę, na Traversa zerkając trochę przelotnie, jakby bała się że to był tylko przystanek w ich wyścigach do celu. - I zrobiłam to specjalnie! Żebyś miał jakiekolwiek szanse! - oznajmiła, próbując jeszcze odrobinę uratować swoją godność i koordynację ruchową.
- Ale nie martw się! - oznajmiła wesolutko, robiąc kolejne kroki, aż w końcu pod jej stopami znalazły się deski drewnianego molo. - Nikomu nie powiem, jak pięknie się wyłożyłeś, potykając o własne nogi! - oznajmiła, posyłając mu jeszcze przez ramię zaczepny uśmiech, idąc dalej przed siebie.
Konstrukcja molo wcale nie wydawała się aż taka nadpsuta i zdewastowana przez czas, chociaż deski składające się na kładkę momentami delikatnie chybotały się, kiedy na nich stanęła. Jej to jednak nie przeszkadzało, bo wyraźnie zadowolona z widoków czy bliskości wody, doczłapała prawie do końca pomostu.
- Widzisz, nie jest wcale tak źle! - zawołała jeszcze do niego, ale nie spojrzała na to, czy sam postanowił wejść na molo, wzrok kierując raczej na chłodną taflę wody, bo nagle zdała sobie sprawę z tego, że oprócz szumu leniwie obijających się o belki fal, słyszy coś jeszcze. Śpiew, który zdawał się wlewać do jej głowy i słodyczą oblepiać jej umysł, unosił się nad falami. Miała wrażenie, że nawet jeśli po chwili ucichł, a pod wodą poruszyło się coś, co pewnie powinna przynajmniej zignorować, głos istoty wciąż obijał się echem w jej głowie, kusząc i wabiąc.
Dlatego w końcu, stojąc na krawędzi molo, zrobiła o jeden krok za dużo. Ginąc Theonowi z oczu w głębi niebieskiej toni.
she was a gentle
sort of horror
sort of horror