18.03.2024, 00:06 ✶
Wciąż nie przyzwyczaił się do ciężaru złotej obrączki, która przed trzema miesiącami zjawiła się na jego serdecznym palcu; dobitne przypomnienie o tym, że był związany z kobietą, wobec których nie żywił żadnych głębszych uczuć. Troska, sympatia, czasem pożądanie pod wpływem alkoholu - ale nigdy miłość, która dla Perseusa stanowiła wartość nadrzędną. Gdyby tylko chciała rozmawiać! Tak szczerze, dogłębnie, o czymś więcej niż kolor ścian w salonie, egzaminy na kursie, czy innych codziennych sprawunkach. Lecz ona nie chciała, a on nie wiedział już w jaki sposób miałby do niej dotrzeć. Był bezradny wobec jej chłodu.
Trwał więc w tym narzuconym mu związku, nieszczęśliwy i samotny i z zazdrością spoglądał na pary wirujące na parkiecie. Nie przyprowadził jej na przyjęcie wyprawiane przez Lorettę; nawet jej o nim nie powiedział, uznając, że i tak nie chciałaby z nim pójść. A nawet jeśli, czułby się w jej towarzystwie niezręcznie. Niezręcznie względem własnej żony!
Czy to zdrada? W pewnym sensie; Perseus jednak potrzebował samotnych wyjść. Takich, podczas których będzie mógł konwersować z ludźmi na swoich zasadach - lekko, serdecznie, niekiedy żartując w sposób, w jaki mu nie przystało. Bez ciągłego lęku, czy przypadkiem nikogo nie uraził. Bez ciągłego dbania, by rozmowa nie stała się dla niej niezrozumiała. To okrutne, ale niewiele przecież o niej wiedział; nie był pewien, czy poza modnymi salonowymi tematami umiałby znaleźć z nią wspólny język.
Ale nawet teraz rozmowa się nie kleiła. Płytka, powierzchowna i zupełnie jałowa. Dlatego cieszył się, gdy sama gospodyni obdarzyła go swą uwagą. Odpowiedział jej uśmiechem; szczerym i promiennym jak wiosenne słońce.
— Powiedziałem jej, że mam dyżur w Lecznicy — wyznał półszeptem, uprzednio rozglądając się, czy nikt nie znajduje się na tyle blisko, by ich podsłuchać — Nie czułaby się tu dobrze.
On nie czułby się dobrze z żoną, która zdawała się wszystko robić jak za karę. W pewnym sensie takie właśnie było ich małżeństwo - za karę, zawarte pod przymusem narzuconym przez rodziców.
— Chętnie, jeśli nie masz nic przeciwko kulawemu partnerowi — odpowiedział, po czym oparł swoją laskę o bok pobliskiego fotela i wyciągnął dłoń w stronę kuzynki, zapraszając ją do tańca.
Trwał więc w tym narzuconym mu związku, nieszczęśliwy i samotny i z zazdrością spoglądał na pary wirujące na parkiecie. Nie przyprowadził jej na przyjęcie wyprawiane przez Lorettę; nawet jej o nim nie powiedział, uznając, że i tak nie chciałaby z nim pójść. A nawet jeśli, czułby się w jej towarzystwie niezręcznie. Niezręcznie względem własnej żony!
Czy to zdrada? W pewnym sensie; Perseus jednak potrzebował samotnych wyjść. Takich, podczas których będzie mógł konwersować z ludźmi na swoich zasadach - lekko, serdecznie, niekiedy żartując w sposób, w jaki mu nie przystało. Bez ciągłego lęku, czy przypadkiem nikogo nie uraził. Bez ciągłego dbania, by rozmowa nie stała się dla niej niezrozumiała. To okrutne, ale niewiele przecież o niej wiedział; nie był pewien, czy poza modnymi salonowymi tematami umiałby znaleźć z nią wspólny język.
Ale nawet teraz rozmowa się nie kleiła. Płytka, powierzchowna i zupełnie jałowa. Dlatego cieszył się, gdy sama gospodyni obdarzyła go swą uwagą. Odpowiedział jej uśmiechem; szczerym i promiennym jak wiosenne słońce.
— Powiedziałem jej, że mam dyżur w Lecznicy — wyznał półszeptem, uprzednio rozglądając się, czy nikt nie znajduje się na tyle blisko, by ich podsłuchać — Nie czułaby się tu dobrze.
On nie czułby się dobrze z żoną, która zdawała się wszystko robić jak za karę. W pewnym sensie takie właśnie było ich małżeństwo - za karę, zawarte pod przymusem narzuconym przez rodziców.
— Chętnie, jeśli nie masz nic przeciwko kulawemu partnerowi — odpowiedział, po czym oparł swoją laskę o bok pobliskiego fotela i wyciągnął dłoń w stronę kuzynki, zapraszając ją do tańca.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory