22.03.2024, 17:12 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.03.2024, 17:30 przez Isaac Bagshot.)
Isaac nie miał pojęcia, dlaczego Geraldine była tak odporna na jego zaloty. Co prawda głupie, bo czego oczekiwać od nastolatka w jego wieku, no ale w końcu to zaloty! Dość często ją zaczepiał i podszczypywał, ale kiedy widział po jej minie że przesadzał, to uspokajał się i potrafili w fajny sposób spędzić ze sobą czas. Pewnie dlatego nadal go tolerowała i zgodziła pomóc.
Oczywistym było, że ani trochę nie przejął się groźbami dziewczyny. Z szacunku do jej czasu, postanowił jednak skupić na tym po co się tutaj spotkali.
-Jesteś pierwsza dziewczyną która powiedziała mi, że za bardzo się staram. - Tego jednak nie mógł nie skomentować. Opanował dym lecący z różdżki i mina mu zrzedła, kiedy zobaczył jak Ger w ułamku sekundy transmutuje igłę.
-No bardzo proste… - westchnął. - No to jeszcze raz… - Tym razem postanowił… mniej się skupić? Sam nie wiedział. Spróbował ponownie, ale różdżka poparzyła go lekko w dłoń i wyleciała mu z ręki.
-No i tak to właśnie zawsze wygląda. - Zanurkował pod stołem żeby podnieść swoją różdżkę. -Byłoby łatwiej, gdybym mógł na egzaminie po prostu opowiedzieć o Transmutacji... - Biadolił z klęczek. - ... albo mógłbym napisać kilka zwojów pergaminu, jak bardzo tego nienawidzę. - Dokończył wstając.
- Jak jest Twój znienawidzony przedmiot, panno Geraldine? Pochwal się. Powiedz, że też jesteś w czym kiepska, hm? - Poprawił podkoszulek, gotowy do kolejnej próby.
Oczywistym było, że ani trochę nie przejął się groźbami dziewczyny. Z szacunku do jej czasu, postanowił jednak skupić na tym po co się tutaj spotkali.
-Jesteś pierwsza dziewczyną która powiedziała mi, że za bardzo się staram. - Tego jednak nie mógł nie skomentować. Opanował dym lecący z różdżki i mina mu zrzedła, kiedy zobaczył jak Ger w ułamku sekundy transmutuje igłę.
-No bardzo proste… - westchnął. - No to jeszcze raz… - Tym razem postanowił… mniej się skupić? Sam nie wiedział. Spróbował ponownie, ale różdżka poparzyła go lekko w dłoń i wyleciała mu z ręki.
-No i tak to właśnie zawsze wygląda. - Zanurkował pod stołem żeby podnieść swoją różdżkę. -Byłoby łatwiej, gdybym mógł na egzaminie po prostu opowiedzieć o Transmutacji... - Biadolił z klęczek. - ... albo mógłbym napisać kilka zwojów pergaminu, jak bardzo tego nienawidzę. - Dokończył wstając.
- Jak jest Twój znienawidzony przedmiot, panno Geraldine? Pochwal się. Powiedz, że też jesteś w czym kiepska, hm? - Poprawił podkoszulek, gotowy do kolejnej próby.