Nie musiał tracić cennego czasu, na podziwianie tego, co znajdywało się za oknem. Zatłoczonej ulicy. Przy stoliku został sam na ledwie kilka chwil. Minut? Nawet nie zdążył zacząć zastanawiać się nad tym, kiedy pan Bagshot raczy się zjawić na miejscu. Nie odczuł wcale tego, że musiał na Isaaca zaczekać.
Kiedy ten znalazł się przy właściwym stoliku, z wyuczonej grzeczności, Robert podniósł się z zajmowanego dotąd miejsca. Wyprostował się, wyciągnął rękę w kierunku znacznie młodszego mężczyzny. Różnica wieku była naprawdę łatwa do wychwycenia. Wyraźnie widoczna. Dobrych dziesięć lat? Tak na oko. Może mniej, może więcej. Wymienili się uściskami dłoni.
- Również mi miło. - odpowiedział, ponownie siadając na krześle.
Nie umknęło jego uwadze, że mężczyzna był z tych raczej rozmownych. Ciężko było to przeoczyć, skoro już na samym początku wyszło z jego ust coś więcej niż zwykłe dzień dobry. Nie śpieszył się jednak z tym, żeby go w jakikolwiek sposób... ocenić? Poczynić na jego temat jakiekolwiek założenia. Kiwnął jedynie głową. Słyszał. Informacje przyswoił. Zrozumiał przekaz?
- Zależy kogo zapytać. Opinie na ten temat są raczej podzielone. - padło z jego strony. Sam jednak nie zadeklarował, w jakim kierunku ciągnie go bardziej. W jaki sposób pewne rzeczy widzi. Popierał zmiany czy może był im przeciwny? Pozostawał przywiązany do tradycyjnych wartości? Na ten moment Isaac mógł niestety poczynić pewne założenia jedynie w oparciu o to, co na temat rodziny Roberta udało mu się wyczytać. Jakie informacje zgromadził. Te jednak nie pozostawiały wiele miejsca na wątpliwości.
Ledwie obydwaj panowie usiedli, zamienili pierwsze zdania, do stolika wróciła kelnerka. Ta sama, co wcześniej. Jasnowłosa. Całkiem ładna. Zjawiła się z kubkiem gorącej kawy. Mocnej i czarnej, zgodnie z zamówieniem złożonym przez Roberta. Nie zajęło jej to wiele czasu, bo i ruch był w lokalu raczej średni. Niezbyt duży. Kwestia dość wczesnej godziny? Postawiła napój przed starszym z mężczyzn, zainteresowała się również tym drugim. Młodszym. Isaaciem.
- Dzień dobry, witamy w kawiarni Madison. Czy chciałby pan również złożyć zamówienie? - zapytała, gotowa obsłużyć również kolejnego klienta. Bo i taka była rola tej młodej dziewczyny. Miała zadbać o to, aby ludzie byli zwyczajnie zadowoleni. I wrócili tutaj po więcej.