Zapytany o coś, co lubię kobiety, przez chwilę, tak po prostu, przyglądał się Isaacowi. Z pewnym zamyśleniem widocznym na twarzy. Następnie sięgnął po katalog, zabrał go do siebie. Przerzucił kilka stron. Nieśpiesznie. Czegoś szukał? Wreszcie zatrzymał się przy serii świec oraz kadzideł przeznaczonych dla par. Zwrócił katalog Isaacowi.
- Proszę spojrzeć na te. Kupowane przez pary. Idealne chociażby na romantyczną kolacje we dwoje. - nie zaproponuje mu w tym miejscu przecież niczego, co miałoby bardziej... specyficzne właściwości. Mniej typowe. Znajdywali się przecież pomiędzy ludźmi. W kawiarni. O cokolwiek Isaac teraz zapyta, otrzyma informacje jedynie o tych produktach, które posiadały najbardziej standardowe właściwości. Nie powinny wzbudzić wątpliwości. Żadnych. - Dotąd nie zdarzyło się, żeby nasi klienci mieli co do nich wątpliwości.
Podobnie jak to miało miejsce w przypadku produktów, które Robert zaprezentował chwilę wcześniej, te również zostały w katalogu odpowiednio opisane. Podano skład, właściwości, dane producenta, ponieważ nie wszystkie świece i kadzidła wychodziły spod rąk kogoś, kto nosił nazwisko Mulciber. Współpracowali również z kilkoma innymi wytwórcami, którzy korzystali z ich bazy klientów.
- Proszę się tym nie przejmować, panie Bagshot. Jak najbardziej wszystko rozumiem. - odpowiedział, reagując na słowa młodego mężczyzny. Czy mówił szczerze? Ciężko było to określić w sposób jednoznaczny. Przecież się nie znali. Isaac mógł jednak swoje myśleć. W oparciu o to, co widział i słyszał, mógł wyciągać swoje wnioski.
Robert na spokojnie upił kilka łyków kawy. Następnie odstawił kubek z powrotem na blat. Oparł złożone dłonie o stół.
- Wyciąga pan interesujące wnioski. - wreszcie odniósł się do tej ostatniej uwagi. Dotyczącej zbliżającego się, ciemnego okresu w historii Wielkiej Brytanii. Czy rzeczywiście taki nadciągał? Bardziej ze względu na chęć sprzedania tych cholernych świeczek, może jakiś kadzidełek, zdecydował się dodać coś od siebie. Nadal zachowując dystans. Nadal starając się nie powiedzieć zbyt wiele. Nie przekroczyć przy tym pewnych granic? - Ciężko jednak nie zgodzić się z tym, że sytuacja w kraju nie prezentuje się najlepiej. I być może, warto się nad tym pochylić, Ci u góry niekoniecznie są gotowi na to, żeby odpowiednio poradzić sobie z tym co nadciąga. A skoro oni nie potrafią nad tym zapanować, jak zwykły obywatel ma się czuć bezpiecznie? Mieć odwagę dzielić się swoimi poglądami? Obawami? Przemyśleniami?