26.03.2024, 09:38 ✶
Kobieta zamyśliła się, dotykając palcem ust. Również się rozejrzała, w milczeniu, powoli przyswajając to, co mówiła do niej Marie. Suknia wieczorowa, w kwiaty...
- Zapraszam - powiedziała w końcu, prowadząc oboje do odpowiedniej części pomieszczenia. Musieli przejść dobrych kilkanaście kroków, żeby móc znaleźć się przy odpowiednich wieszakach. Rodolphus puścił Marie przodem, oczywiście. Jeżeli irytowała go ta wizyta, to w ogóle nie dawał tego po sobie poznać. Nie wydawał się również nadmiernie podekscytowany, ale Marie mogła już zauważyć, że z nadmierną ekspresją mężczyźnie było po prostu nie po drodze. Usiadł więc na jednym z foteli, łokieć wspierając na podłokietniku, a podbródek na dłoni. Obserwował jak ekspedientka pokazuje Marie kolejne sukienki. - Nie mamy identycznej, ale mamy podobne. Ta jest biała, ale ma różowe kwiaty. Długa, z pani wzrostem może być trochę za długa, ale możemy skrócić.
Machnęła różdżką, a z górnego wieszaka miękko spłynęła długa, elegancka sukienka. Biała, w motywy kwiatowe, przeplatane bladozielonymi liśćmi. Dekolt w łódeczkę. Kobieta spojrzała krytycznie na materiał, a potem na Marie.
- Ale do pani chyba bardziej by pasował dekolt półokrągły, ewentualnie w literę V. Proszę poczekać - znowu machnęła różdżką, a kolejne trzy kreacje zawirowały wokół postaci Marie. Pierwsza była w kolorze ecru, z błękitnymi kwiatkami, ale bez dodatkowych motywów. Krótsza dla wyższych osób, dla niej chyba idealna. Dekolt półokrągły, tak jak mówiła. Bez rękawów, na grubych ramiączkach, bez pleców. Kolejna była robiona na podobną modłę, lecz miała zabudowane plecy i dekolt w literę V. Materiał był zebrany w pasie, żeby lepiej układał się na pełniejszej figurze. Również układ kwiatów był inny. Kolejna była podobna do pierwszej, ale kwiaty były bladofioletowe. Była zdecydowanie skromniejsza i prostsza, z rękawami 3/4. - Wszelkie ewentualne poprawki wprowadzamy do dwóch dni, możemy skrócić albo zmienić rękawy. Czy chodziło pani o coś takiego?
Zapytała uprzejmie, od tej pory kompletnie ignorując obecność Lestrange'a, jakby z góry założyła, że facet nie doceni kunsztu pięknych sukienek, które właśnie prezentowała dziewczynie.
- Zapraszam - powiedziała w końcu, prowadząc oboje do odpowiedniej części pomieszczenia. Musieli przejść dobrych kilkanaście kroków, żeby móc znaleźć się przy odpowiednich wieszakach. Rodolphus puścił Marie przodem, oczywiście. Jeżeli irytowała go ta wizyta, to w ogóle nie dawał tego po sobie poznać. Nie wydawał się również nadmiernie podekscytowany, ale Marie mogła już zauważyć, że z nadmierną ekspresją mężczyźnie było po prostu nie po drodze. Usiadł więc na jednym z foteli, łokieć wspierając na podłokietniku, a podbródek na dłoni. Obserwował jak ekspedientka pokazuje Marie kolejne sukienki. - Nie mamy identycznej, ale mamy podobne. Ta jest biała, ale ma różowe kwiaty. Długa, z pani wzrostem może być trochę za długa, ale możemy skrócić.
Machnęła różdżką, a z górnego wieszaka miękko spłynęła długa, elegancka sukienka. Biała, w motywy kwiatowe, przeplatane bladozielonymi liśćmi. Dekolt w łódeczkę. Kobieta spojrzała krytycznie na materiał, a potem na Marie.
- Ale do pani chyba bardziej by pasował dekolt półokrągły, ewentualnie w literę V. Proszę poczekać - znowu machnęła różdżką, a kolejne trzy kreacje zawirowały wokół postaci Marie. Pierwsza była w kolorze ecru, z błękitnymi kwiatkami, ale bez dodatkowych motywów. Krótsza dla wyższych osób, dla niej chyba idealna. Dekolt półokrągły, tak jak mówiła. Bez rękawów, na grubych ramiączkach, bez pleców. Kolejna była robiona na podobną modłę, lecz miała zabudowane plecy i dekolt w literę V. Materiał był zebrany w pasie, żeby lepiej układał się na pełniejszej figurze. Również układ kwiatów był inny. Kolejna była podobna do pierwszej, ale kwiaty były bladofioletowe. Była zdecydowanie skromniejsza i prostsza, z rękawami 3/4. - Wszelkie ewentualne poprawki wprowadzamy do dwóch dni, możemy skrócić albo zmienić rękawy. Czy chodziło pani o coś takiego?
Zapytała uprzejmie, od tej pory kompletnie ignorując obecność Lestrange'a, jakby z góry założyła, że facet nie doceni kunsztu pięknych sukienek, które właśnie prezentowała dziewczynie.