28.03.2024, 23:03 ✶
Icarus słuchał Cathala z zainteresowaniem. Co jakiś czas kiwał głową, uznając autorytet starszego archeologa. Nie znał się tak dobrze na epoce Merlina jak kuzyn Cathala, ale znał kilka teorii.
– A może rzeczywiście była tam taka szkoła? Coś na kształt szkoły wyższej. Mugolskie uniwersytety powstały znacznie później, ale Merlin był przecież geniuszem – odparł, przywołując z pamięci pracę historyka i publicysty, który forsował pomysł stworzenia magicznego uniwersytetu z pierwszej ręki. Historykom trochę brakowało takiego środowiska. – Nie wspomnę mu, spokojnie. Nie sądzę, żeby chciał w ogóle ze mną w ogóle rozmawiać.
Ponownie spojrzał na doskonale zachowane eksponaty. Magia rzeczywiście dobrze zabezpieczała artefakty. Musiała być bardzo silna, żeby trwać przez ponad tysiąc lat. No, ale cóż... Icarus widział świetnie zachowane zbroje z czasów starożytnego Rzymu. Może nie tak dobrze, jak tutaj, ale wciąż były to niesamowite artefakty.
– Icarus Prewett – przedstawił się. – Słyszałem o pańskich badaniach w Peru. Niesamowita sprawa. Nie bał się pan jakichś klątw?
Icarus sam by nie wszedł do takiego grobowca. Wolał siedzieć w ciepłym, bezpiecznym archiwum ze starym manuskryptem niż błąkać się po dżungli. No ale... było jednocześnie coś kuszącego w takiej pracy. Można było sobie o niej marzyć, układać w głowie niestworzone historię. Wydawała się aż nierealna.
– A może rzeczywiście była tam taka szkoła? Coś na kształt szkoły wyższej. Mugolskie uniwersytety powstały znacznie później, ale Merlin był przecież geniuszem – odparł, przywołując z pamięci pracę historyka i publicysty, który forsował pomysł stworzenia magicznego uniwersytetu z pierwszej ręki. Historykom trochę brakowało takiego środowiska. – Nie wspomnę mu, spokojnie. Nie sądzę, żeby chciał w ogóle ze mną w ogóle rozmawiać.
Ponownie spojrzał na doskonale zachowane eksponaty. Magia rzeczywiście dobrze zabezpieczała artefakty. Musiała być bardzo silna, żeby trwać przez ponad tysiąc lat. No, ale cóż... Icarus widział świetnie zachowane zbroje z czasów starożytnego Rzymu. Może nie tak dobrze, jak tutaj, ale wciąż były to niesamowite artefakty.
– Icarus Prewett – przedstawił się. – Słyszałem o pańskich badaniach w Peru. Niesamowita sprawa. Nie bał się pan jakichś klątw?
Icarus sam by nie wszedł do takiego grobowca. Wolał siedzieć w ciepłym, bezpiecznym archiwum ze starym manuskryptem niż błąkać się po dżungli. No ale... było jednocześnie coś kuszącego w takiej pracy. Można było sobie o niej marzyć, układać w głowie niestworzone historię. Wydawała się aż nierealna.