Nieszczególnie zależało mu na tym, żeby szybko się porozumieć. To nie jego siostra zgubiła się w tym tłumie. Nie musiał się martwić o bliską sobie osobę. Pomimo tego postarał się jednak nieco bardziej skupić na słowach dziewczyny, kiedy ta raz jeszcze próbowała mu wszystko wytłumaczyć. Wreszcie wszystko stało się jasne. Tak się kończy, kiedy jedno dziecko opiekuje się drugim! Robert nie zdążył niestety wygłosić swoich mądrości, zwrócić Fernah uwagi na to jak bardzo jest głupia, nieodpowiedzialna, roztrzepana i inne takie. Zanim otworzył usta, ta go przeprosiła, rzucając się ponownie w tłum. Gdyby nie imię, dzięki któremu kolejne elementy układanki zaczęły nagle wskakiwać w odpowiednie miejsca, zostawiłby ją z tym problemem całkiem samą.
- Poczekaj, tak za wiele nie zrobimy. - zatrzymał dziewczynę, nie pozwalając jej odejść zbyt daleko. - Fernah, prawda? - upewnił się, zanim zaczął jej cokolwiek tłumaczyć. Pozwolił sobie założyć, że przedstawiając się w odpowiedni sposób, łatwiej będzie mu przekonać ją do współpracy. - Na początku... - zaczął, żeby już po chwili przerwać. Przecież to oczywiste, że w tych okolicznościach nie będzie chciała słuchać jego tłumaczeń. Interesowała ją tylko jedna sprawa. - Dawno zniknęła? Ile czasu mogło minąć? - dopytał, szykując się jednocześnie do rzucenia zaklęcia, które powinno mu pozwolić przesłać wiadomość zaginionej dziewczynie. Wyznaczenie miejsca, w którym Primrose miałaby na nich czekać, wydawało się najlepszym rozwiązaniem. Zwłaszcza, że ta magią posłużyć się nie mogła i tym samym - nie była w stanie powiadomić ich o tym, gdzie się znajdywała.
- Zróbmy w ten sposób. - poruszył różdżką, wypowiadając słowa jednego zaklęcia, które w jego opinii powinien znać każdy. Bywało przydatne. - Expecto Patronum. - tuż przed nimi pojawiła się biała poświata, formująca się w kształt węża. Patronus nie przebywał zbyt długo w jednym miejscu, zaraz ruszając w tłum. Zadanie miał proste. Polegało na przekazaniu krótkiej wiadomości zawierającej konkretne instrukcje. - Poprosiłem, żeby czekała przy sklepie Madame Malkin. Jest szansa, że znajduje się blisko tego miejsca.
Mógł sobie pozwolić na takie założenie, biorąc pod uwagę to, gdzie się obecnie znajdywali oraz skąd sam tutaj przyszedł. Albo raczej - został przyciągnięty przez tłum. Na szczęście dla Fernah, tak się składało, że Mulciber całkiem nieźle znał Pokątną.