29.03.2024, 23:12 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.04.2026, 10:47 przez Lorien Mulciber.)
Lorien Johanna Mulciber
vivamus, moriedum est
vivamus, moriedum est
"Jutro, gdy ją odnajdą - dziwaczny twór natury - owiną jej małe, ptasie ciało w bogate, czarne atłasy i zaniosą do rodzinnego mauzoleum. Ale dzisiaj jeszcze żyła. W powietrzu unosił się słodki zapach wrześniowego wieczoru, księżyc tkwił zawieszony nad malowniczymi polami Keswick jak scenografia dziwacznego przedstawienia, a gwiazd zdawało się być niemal dwukrotnie więcej niż zazwyczaj."
W lustrze Ain Eingarp widzę siebie z mężem przy boku. Nie wiem dlaczego ma tego debilnego wąsa, którego nosi zawsze gdy pracuje pod przykrywką. Bogin przyjmuje przy mnie formę wpatrującego się we mnie w ciszy wilgowrona. Amortencja pachnie mi ciężkim dymem papierosowym, który klei się do ubrań i skóry. Ministerialną kawą - gorzką, przeparzoną, pitą w pośpiechu z papierowego kubeczka. I wodą kolońską z niskiej półki. Taką, którą wybiera się z przyzwyczajenia. Moje ulubione zaklęcie to oblivate. Zapomnienie bywa jedyną formą miłosierdzia, na jaką możemy sobie pozwolić, kiedy pamięć staje się narzędziem tortur, a nie świadectwem.Mój patronus przyjmuje formę szczenięcia lisa. Jest zbyt mały, zbyt ufny, za bardzo wierzy, w to, że świat nie jest jeszcze do końca przeżarty złem. Biega wokół mnie nieskoordynowanymi ruchami i potyka się o własne łapy. Wróżbiarstwo to dla mnie rzeczą, która rzadko zajmuje moje myśli. Jeśli przyszłość rzeczywiście zapisana jest w gwiazdach - po co ten cały wysiłek? A jeśli wszystko i tak zależy od nas - czy wróżby są czymś więcej niż sugestią? Czarna magia? to tylko narzędzie. Nielegalne. Ogłupiające. Potrafi sprawić, że mierni czarodzieje ogłaszają się Bogami, zapominając, że ci co krwawią, zawsze mogą umrzeć. Za swoje największe osiągnięcie uważam przeczekanie pierwszego męża. Niech mu ziemia ciężką będzie. Nie stoję po żadnej stronie. Strony są luksusem dla tych, którym pozwolono wybierać. Kiedy każą ci poderżnąć sobie gardło, ale łaskawie pozwalają wybrać narzędzie - to kto wydał polecenie nie ma żadnego znaczenia. Wierzę tylko w starożytne Prawo Czarodziejów. Jest martwe, bezosobowe, ale przynajmniej uczciwe w swojej obojętności. Moje serce należy do chłodnych ścian Wizengamotu.
Współpracownicy w Wizengamocie