O ile sam biznes mógłby być zarządzany lepiej, to opinią w dalszym ciągu cieszył się całkiem niezłą. Przystępne ceny, produkty dobre jakościowo. Dokładnie to można było usłyszeć od stałych klientów, polecających Mulciberów swoim krewnym, bliższym i dalszym znajomym. Na ten moment to wystarczało.
Spośród wyjętych z aktówki rzeczy, dokumentów, sięgnął notes w ciemnobrązowej, skórzanej okładce, do której zaczepiony był również prosty długopis. Na spokojnie odnalazł pierwszą, wolną stronę, na której zaczął zapisywać dane niezbędne do zamówienia, które Isaac najwyraźniej zamierzał złożyć. Starannym pismem odnotował to, co do tej pory uznane zostało przez Bagshota za interesujące. Później zdecydują się na tę ostateczną wersje.
- Czy coś jeszcze by pana interesowało, Panie Bagshot? - zapytał, nie zamierzając niczego mężczyźnie wciskać na siłę. Nie chcąc mu proponować mu tego, czego ten zapewne nie potrzebował. Nie chcąc tracić na to cennego czasu. Być może nie posiadał smykałki sprzedawcy. Albo może nawet nie posiadał jej na pewno.
Kiedy Isaac zaczął mówić, Robert na moment zmarszczył brwi, odrywając spojrzenie od notesu. Niby część z tego brzmiała dla niego sensownie, ale co do kilku kwestii... tu tylko można było się uśmiechnąć. I to nawet nie z tego względu, że przecież sam wiernie stał od wielu lat u boku samego Czarnego Pana; że podzielał jego poglądy. Nic z tych rzeczy.
- Widzę tutaj pewien błąd w rozumowaniu, panie Bagshot. - chwilę mu to zajęło. Zamknął notes, zaczepił długopis o okładkę. Odsunął te obydwie rzeczy kawałek na bok. Dopiero po tym kontynuował. - Pan mówi o obronie. O stawianiu oporu przez nasz rząd. Problem jest jednak taki, że to coś, czego absolutnie tutaj nie dostrzegam. Nie widzę tego rodzaju działań. Nie widzę podejmowanych przez rząd prób, które mogłyby wpłynąć na tę sytuacje. Może nawet zakończyć tę wojnę? Może się mylę, panie Bagshot. Może spoglądam na to wszystko z niewłaściwej perspektywy, ale... jeśli tak jest to chętnie usłyszę, co takiego zdołał pan zaobserwować? Jakie wyraźne, konkretne działania naszych władz mógłby w tym miejscu wymienić?
Sięgnął ponownie po kubek kawy. Kolejny łyk. Jeszcze jeden. Następny. Smakowała mu jak zawsze. Nie bez powodu wybierał ten lokal dość regularnie na tego rodzaju spotkania.