30.03.2024, 20:56 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.03.2024, 20:57 przez Cathal Shafiq.)
– Ciężko mi sobie wyobrazić, aby mógł prowadzić szkołę w Camelocie. Jeśli choć połowa legend o przygodach rycerzy i wojnach, jakie toczył Artur, jest prawdziwa, zakładałbym, że przez większość czasu starał się ich wszystkich utrzymać przy życiu – stwierdził. Patrząc po legendach, tą latarnią, światłem, które przyciągało ludzi, był raczej król Artur. A Merlin? Tu można było już tylko dywagować. Wierny sługa władcy? Katalizator wydarzeń? Władca marionetek i szara eminencja, pociągająca za sznurki z cienia tronu? Czarodziej, który przewinął się przez dwór zaledwie na chwilę, ale zapisał w zbiorowej pamięci?
Historia potrafiła się zniekształcać – zwłaszcza po tak wielu latach. Wielu rzeczy nigdy nie mieli się dowiedzieć i z jednej strony Shafiqa to frustrowało, z drugiej oznaczało, że zawsze będzie coś, czego można szukać – że zawsze tuż za rogiem czeka więcej pytań i więcej odpowiedzi.
Życie byłoby nudne bez zagadek.
– Jeśli jedno spojrzenie wystarczy, by kogoś wygasić, może na to zgaszenie naprawdę zasługuje – oświadczył, a kącik ust Cathala uniósł się lekko. Czy zdawał sobie sprawę z tego, że w świecie nauki, podobnie jak w Ministerstwie czy na salonach, istniał mocno podział pozycji? Oczywiście, że tak, nie był idiotą. I nie każdy mógł sobie pozwolić na to, aby postawić się tym, którzy stali wyżej w hierarchii.
Jego zdaniem jednak jeżeli nie walczyłeś o swoje, być może miejsce w tylnym szeregu było ci pisane. Czasem dlatego, że naprawdę nie miałeś innego wyjścia. Czasem, bo to ty tak wybrałeś.
– Można się kłócić, czy los Ikara był aż tak tragiczny. Pragnął dosięgnąć słońca, miast tego spadł w morską wodę. Ale tym samym zyskał nieśmiertelność. Wielu innych młodzieńców zginęło w równie tragiczny sposób, a ich imiona zostały zapomniane – skwitował. Rodzinna historia bocznej gałęzi Prewettów nie zaprzątała mu głowy. Gdzieś w pamięci tkwił obraz drzewa genealogicznego, pośród wspomnień plątały się plotki, rzucone mimochodem słowa. Cathal jednak nie lubił zwracać uwagi na rzeczy, które były dla niego nieinteresujące: a czyjeś rodzinne skandale nie obchodziło go kompletnie. Przynajmniej póki wydarzyły się w tym stuleciu. - Rzym i Grecja to także twoja specjalizacja?
Historia potrafiła się zniekształcać – zwłaszcza po tak wielu latach. Wielu rzeczy nigdy nie mieli się dowiedzieć i z jednej strony Shafiqa to frustrowało, z drugiej oznaczało, że zawsze będzie coś, czego można szukać – że zawsze tuż za rogiem czeka więcej pytań i więcej odpowiedzi.
Życie byłoby nudne bez zagadek.
– Jeśli jedno spojrzenie wystarczy, by kogoś wygasić, może na to zgaszenie naprawdę zasługuje – oświadczył, a kącik ust Cathala uniósł się lekko. Czy zdawał sobie sprawę z tego, że w świecie nauki, podobnie jak w Ministerstwie czy na salonach, istniał mocno podział pozycji? Oczywiście, że tak, nie był idiotą. I nie każdy mógł sobie pozwolić na to, aby postawić się tym, którzy stali wyżej w hierarchii.
Jego zdaniem jednak jeżeli nie walczyłeś o swoje, być może miejsce w tylnym szeregu było ci pisane. Czasem dlatego, że naprawdę nie miałeś innego wyjścia. Czasem, bo to ty tak wybrałeś.
– Można się kłócić, czy los Ikara był aż tak tragiczny. Pragnął dosięgnąć słońca, miast tego spadł w morską wodę. Ale tym samym zyskał nieśmiertelność. Wielu innych młodzieńców zginęło w równie tragiczny sposób, a ich imiona zostały zapomniane – skwitował. Rodzinna historia bocznej gałęzi Prewettów nie zaprzątała mu głowy. Gdzieś w pamięci tkwił obraz drzewa genealogicznego, pośród wspomnień plątały się plotki, rzucone mimochodem słowa. Cathal jednak nie lubił zwracać uwagi na rzeczy, które były dla niego nieinteresujące: a czyjeś rodzinne skandale nie obchodziło go kompletnie. Przynajmniej póki wydarzyły się w tym stuleciu. - Rzym i Grecja to także twoja specjalizacja?