30.03.2024, 21:45 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.03.2024, 22:00 przez Isaac Bagshot.)
-Wspaniale!- Ucieszył się Isaac, kiedy Laurent zgodził się z nim napić i porozmawiać. Zaśmiał się cicho pod nosem na jego kolejne słowa i poprawił kapelusz który miał na głowie. Wygładził jeszcze marynarkę, żeby nie wyglądać niechlujnie.
- To prawda, że pomiędzy odwaga a głupotą jest cienka granica, panie Prewett.- Isaac spojrzał na Laurenta i spoważniał nieco.- Ten kraj potrzebuje odważnych ludzi. I pan jest odważny, a nie głupi. Powiedział pan prawdę, był pan głosem wielu czarodziejów którzy boją się odezwać. Wierni podczas Beltaine zostali sterroryzowani i potraktowani nieludzko. Coś takiego nie powinno mieć miejsca. Wiara nigdy nie powinna być częścią polityki. Sacrum, to sacrum. Powinno być święte, panie Prewett. Wie pan, co byłoby głupie? Gdyby pan stchórzył, i nie udzielił tego wywiadu.- Kiedy to mówił, można było wyczuć od niego pewna pasję oraz dużą pewność siebie. Tak jakby wiedział, że to co mówił było prawdą. JEGO prawdą, co prawda, jednak w to właśnie wierzył Isaac. Ludzie powinni zacząć się przeciwstawiać.
-Lokal, w którym nie palą? I pan również nie pali? - Zdziwił się, uniósł jedną brew do góry i spojrzał na papierosa którego trzymał w dłoni Laurent. Zaśmiał się pod nosem i oparł rękę na biodrze.
-Panie Prewett, czyżbym był tak bardzo charyzmatyczny, że nie jest w stanie mi pan odmówić? I dlatego pan zapalił? No, no… proszę uważać, bo co się stanie, jeśli poproszę pana o coś niemoralnego? - Zażartował i mrugnął do niego zawadiacko. Klasnął w dłonie.- Świetnie, pub w którym nie palą… hmm, może być mugolski? O ten, na przeciwko. Tam jest zakaz palenia. - Wskazał ręką na szyld “The Weatherspoon”.
-Jeśli pasuje, to zapraszam ze mną.- wyciągnął rękę w zapraszającym geście, i czekając na Laurenta, ruszył w stronę lokalu.
Był to typowo angielski pub - kwaśny zapach rozlanego piwa, na podłodze stare, przetarte dywany, dwa krany w toalecie oraz dość sporo wesołych, roześmianych ludzi. Wszystko ciemne, drewniane i klimatyczne!
- Idealnie. - Skomentował Isaac, widząc wnętrze lokalu. Ściągnął z głowy kapelusz i poprawił lekko kręcone, brązowe włosy. Skierował się w stronę baru i zapytał swojego towarzysza, spoglądając na niego z lekkim uśmiechem:
-Co panu zamówić, panie Prewett? Ja stawiam na whisky, ale tym razem proszę być ze mną szczerym. Czego by się pan napił? I jak już będziemy mieli nasze napitki, to bardzo chętnie odniosę się do pańskich wcześniejszych słów na temat pokoleń. - Położył kapelusz na barze, czekając na decyzję Laurenta. Przyglądał mu się oczywiście. Zdecydowanie jego rozmówca może mieć poczucie, że Isaac poświęca mu sto procent swojej uwagi.
![[Obrazek: S2yby3R.jpeg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=S2yby3R.jpeg)
- To prawda, że pomiędzy odwaga a głupotą jest cienka granica, panie Prewett.- Isaac spojrzał na Laurenta i spoważniał nieco.- Ten kraj potrzebuje odważnych ludzi. I pan jest odważny, a nie głupi. Powiedział pan prawdę, był pan głosem wielu czarodziejów którzy boją się odezwać. Wierni podczas Beltaine zostali sterroryzowani i potraktowani nieludzko. Coś takiego nie powinno mieć miejsca. Wiara nigdy nie powinna być częścią polityki. Sacrum, to sacrum. Powinno być święte, panie Prewett. Wie pan, co byłoby głupie? Gdyby pan stchórzył, i nie udzielił tego wywiadu.- Kiedy to mówił, można było wyczuć od niego pewna pasję oraz dużą pewność siebie. Tak jakby wiedział, że to co mówił było prawdą. JEGO prawdą, co prawda, jednak w to właśnie wierzył Isaac. Ludzie powinni zacząć się przeciwstawiać.
-Lokal, w którym nie palą? I pan również nie pali? - Zdziwił się, uniósł jedną brew do góry i spojrzał na papierosa którego trzymał w dłoni Laurent. Zaśmiał się pod nosem i oparł rękę na biodrze.
-Panie Prewett, czyżbym był tak bardzo charyzmatyczny, że nie jest w stanie mi pan odmówić? I dlatego pan zapalił? No, no… proszę uważać, bo co się stanie, jeśli poproszę pana o coś niemoralnego? - Zażartował i mrugnął do niego zawadiacko. Klasnął w dłonie.- Świetnie, pub w którym nie palą… hmm, może być mugolski? O ten, na przeciwko. Tam jest zakaz palenia. - Wskazał ręką na szyld “The Weatherspoon”.
-Jeśli pasuje, to zapraszam ze mną.- wyciągnął rękę w zapraszającym geście, i czekając na Laurenta, ruszył w stronę lokalu.
Był to typowo angielski pub - kwaśny zapach rozlanego piwa, na podłodze stare, przetarte dywany, dwa krany w toalecie oraz dość sporo wesołych, roześmianych ludzi. Wszystko ciemne, drewniane i klimatyczne!
- Idealnie. - Skomentował Isaac, widząc wnętrze lokalu. Ściągnął z głowy kapelusz i poprawił lekko kręcone, brązowe włosy. Skierował się w stronę baru i zapytał swojego towarzysza, spoglądając na niego z lekkim uśmiechem:
-Co panu zamówić, panie Prewett? Ja stawiam na whisky, ale tym razem proszę być ze mną szczerym. Czego by się pan napił? I jak już będziemy mieli nasze napitki, to bardzo chętnie odniosę się do pańskich wcześniejszych słów na temat pokoleń. - Położył kapelusz na barze, czekając na decyzję Laurenta. Przyglądał mu się oczywiście. Zdecydowanie jego rozmówca może mieć poczucie, że Isaac poświęca mu sto procent swojej uwagi.
![[Obrazek: S2yby3R.jpeg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=S2yby3R.jpeg)