31.03.2024, 03:23 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.03.2024, 07:19 przez Isaac Bagshot.)
Sposób bycia Isaac’a na pewno był specyficzny. Zawsze był wesoły, gadatliwy oraz głośny, i naprawdę nie musiał się starać, żeby być w centrum uwagi. Miał to po Lockhartach, którzy byli lubiani i wybaczano im dosłownie wszystko. Większości ludzi mógł wcisnąć naprawdę absurdalne historie, a oni by w to uwierzyli. Nie robił tego jednak. Jeśli już musiał kłamać i kręcić, zawsze starał się robić to z jakichś większych pobudek. Bardzo lubił ludzi i bardzo szanował każdego człowieka. Nie miało dla niego znaczenia, czy był to mugol, czy czarodziej. Docenił wartość ludzkiego życia, kiedy pracował nad swoją pierwszą oraz drugą książka. Po pięciu latach spędzonych w Polsce oraz w Niemczech, nie był już tą samą osobą. Jego wyczulenie na ludzką krzywdę stało się bardzo wysokie. Historycy powinni być neutralni i spisywać historię taką, jaka była. Suche fakty. Isaac bał się, że po tym wszystkim co widział na własne oczy, nie potrafił już tego robić. Legilimencja, której nielegalnie używał żeby czytać wspomnienia czarodziejów oraz mugoli którzy przeżyli obozy oraz drugą wojnę światową, była jego pomocą oraz przekleństwem zarazem. Przez nią był naocznym świadkiem tego, co przeżyli Ci ludzie i jakie tragedie dotknęły ich, oraz ich rodziny.
Teraz jednak Isaac o tym nie myślał. Teraz był w środku delikatnie poirytowany, ponieważ Laurent z nim otwarcie flirtował. Nie taki był plan na to spotkanie. Bagshot, jak ZAWSZE w takich sytuacjach, zrzucał wszystko inne na dalszy plan i dołączał do gry.
- Podwójny Sazerac oraz podwójną irlandzką z lodem. Razy dwa poproszę. - Uśmiechnął się do barmana i zapłacił mugolskimi pieniędzmi. Zawsze miał przy sobie i galeony, i funty. Zamówił podwójnie, bo nie było sensu przerywać interesującej rozmowy kiedy skończy się pierwszy drink. Zwłaszcza, że Isaac pierwszą kolejkę zawsze wypijał za jednym łyknięciem.
-To… - Zaczął, podając Laurentowi jego drinka. - Może przejdziemy na “ty”, podczas pierwszego toastu? - Zaproponował i wniósł toast. - Cheers! Za spotkanie. - powiedział i wypił swoją podwójna za jednym razem.
Obaj panowie zdecydowanie wzbudzali zainteresowanie mugoli przez dość ekscentryczny ubiór Laurenta. Nikt jednak ich nie zaczepiał, i nie przysłuchiwał się ich rozmowie. W lokalu panował zbyt duży harmider.
-Wiesz… w niemoralnych propozycjach chodzi o to, że są niemoralne. Więc teoretyczne przeciętny człowiek powinien się ich obawiać. Dlaczego więc chciałbyś jednak chcieć żebym Ci coś proponował? Może ty mi coś zaproponuj. - Powiedział z lekkim uśmiechem, bezczelnie mierząc i oceniając swoim spojrzeniem Laurenta “od stóp do głów”. W niebieskich oczach Isaaca zapaliły się wesołe ogniki ekscytacji*. Po co tak właściwie zaczepił dzisiaj pana Prewetta? Chyba już zapomniał. A Andrew? Hm, no tak, był jego kuzynem, ale kogo to teraz obchodziło?
W tym momencie z głośników powinno lecieć “Kajagoogoo - Too shy”, jednak żyli w 1972, więc żeby nadać klimatu całemu spotkaniu, z głośników mugolskiego radia wybrzmiało: “Twist and shout”, The Beatles.
*No dzięki, nie taki miałam pomysł na tę rozgrywkę xD jednakże cecha “Wyuzdany* zobowiązuje
Teraz jednak Isaac o tym nie myślał. Teraz był w środku delikatnie poirytowany, ponieważ Laurent z nim otwarcie flirtował. Nie taki był plan na to spotkanie. Bagshot, jak ZAWSZE w takich sytuacjach, zrzucał wszystko inne na dalszy plan i dołączał do gry.
- Podwójny Sazerac oraz podwójną irlandzką z lodem. Razy dwa poproszę. - Uśmiechnął się do barmana i zapłacił mugolskimi pieniędzmi. Zawsze miał przy sobie i galeony, i funty. Zamówił podwójnie, bo nie było sensu przerywać interesującej rozmowy kiedy skończy się pierwszy drink. Zwłaszcza, że Isaac pierwszą kolejkę zawsze wypijał za jednym łyknięciem.
-To… - Zaczął, podając Laurentowi jego drinka. - Może przejdziemy na “ty”, podczas pierwszego toastu? - Zaproponował i wniósł toast. - Cheers! Za spotkanie. - powiedział i wypił swoją podwójna za jednym razem.
Obaj panowie zdecydowanie wzbudzali zainteresowanie mugoli przez dość ekscentryczny ubiór Laurenta. Nikt jednak ich nie zaczepiał, i nie przysłuchiwał się ich rozmowie. W lokalu panował zbyt duży harmider.
-Wiesz… w niemoralnych propozycjach chodzi o to, że są niemoralne. Więc teoretyczne przeciętny człowiek powinien się ich obawiać. Dlaczego więc chciałbyś jednak chcieć żebym Ci coś proponował? Może ty mi coś zaproponuj. - Powiedział z lekkim uśmiechem, bezczelnie mierząc i oceniając swoim spojrzeniem Laurenta “od stóp do głów”. W niebieskich oczach Isaaca zapaliły się wesołe ogniki ekscytacji*. Po co tak właściwie zaczepił dzisiaj pana Prewetta? Chyba już zapomniał. A Andrew? Hm, no tak, był jego kuzynem, ale kogo to teraz obchodziło?
W tym momencie z głośników powinno lecieć “Kajagoogoo - Too shy”, jednak żyli w 1972, więc żeby nadać klimatu całemu spotkaniu, z głośników mugolskiego radia wybrzmiało: “Twist and shout”, The Beatles.
*No dzięki, nie taki miałam pomysł na tę rozgrywkę xD jednakże cecha “Wyuzdany* zobowiązuje