• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 16 Dalej »
[lipiec 1966] Canto della sirena

[lipiec 1966] Canto della sirena
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#17
01.04.2024, 21:36  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.04.2024, 21:49 przez Anthony Shafiq.)  
Zaśmiał się na wzmiankę o "innych rzeczach", dłonią kreśląc po powierzchni solanki giętkie fale.
– Punktem wyjścia klasycznej edukacji pozostaje trivium: gramatyka, retoryka i dialektyka. Krew pozwala mi z banalną łatwością przemieszczać się po językach współczesnego świata, ojciec jednak nie chciał, bym polegał w tej kwestii na magii i narażał się na ośmieszenie, gdy w grę wchodzą subtelniejsze struktury językowe. Przed szkołą miałem wielu nauczycieli, pewien sposób komunikacji był niejako standardem, który w późniejszych latach mógł przynieść owoce. Pomagał dostęp do księgozbiorów Parkinsonów po kądzieli więc... Powiadają, że każdy jest kowalem swojego losu, a ja miałem to szczęście urodzić się w dobrze wyposażonej kuźni z... powiedzmy dość mocno zdeterminowanym ojcem, dbającym o fach, w tym konkretnym przypadku w słowie, nie w ręku. – fale ustały, a on zabrał dłoń i niespiesznie zwilżył skroń i odgarnął część lekko kręcących się w wilgoci włosów.

Kolejne pytanie zdawało się zadrgać w nim nostalgiczną nutę doprawioną szczyptą niezwykłego dla mężczyzny onieśmielenia.
– Ach, woda sprzyja tego typu rozważaniom, czyż nie? – odchylił się na profilowanej mozaice, pozwalając głowie opaść na barwne płytki, jakby zastanawianie się nad tym tematem dociążało ją nieznośnie, jakby on sam potrzebował wznieść oczy ku skrytemu niebu, ku marzeniom dawno wypuszczonym z rąk, niemożliwym już do złapania. Przełknął ślinę boleśnie, w widocznym tańcu adamowego jabłka na wyeksponowanej szyi, jakby to, co chciał powiedzieć, było wstydliwą tajemnicą, odsłonięciem się nie tylko ciała, ale i duszy. – Kiedy objąłem misję we Francji... Poświęciłem trochę czasu na naukę gry na fortepianie. Moje palce ponoć... całkiem nieźle się do tego nadają. – to mówiąc uniósł dłoń ku górze, w leniwym geście osoby, która musiała osłonić twarz przed słońcem, gdy leżąc na łące, straciła swoją cienistą osłonę. Patrzył na rozstaw palców, przez moment rozciągając zastałe mięśnie. Staw w kciuku strzyknął groźnie na te próby, zaś z piersi Anthony'ego dobyło się ciężkie westchnienie. – Miałem dużo czasu i fortepian w apartamencie. Nigdy nie udało mi się uzyskać biegłości zawodowca, jednak przez moment marzyłem... – urwał nagle i podniósł się niespiesznie, po czym złapał w kciuk i wskazujący palec drugiej ręki krnąbrny staw, który ledwie chwilę temu groźnie przeskoczył. A potem zaczął metodycznie, jeden za drugim sprowadzać je na właściwe miejsce. Skupiony na czynności unikał spojrzenia Erika. – Mrzonki młodego ducha. Lepiej wytrwale kopać kilkunastometrową studnię, niż nagle opuszczać swój dół i szukać innego miejsca na poszukiwanie wody. – Spróbował przywołać uśmiech, lekkość na twarz, której jasne linie tańczącego na wodzie światła przydawały tylko posępności i wycofania. Samotności. I jeśli rzeczywiście przez ostatnie dni Erik mógł oglądać go w szczytowej formie, tak teraz trudno było się oprzeć wrażeniu, że ma szansę zajrzeć no moment za tą piękną, wystudiowaną maskę.

Tkanie słowami wyobrażeń było tylko w teorii przejmowaniem inicjatywy. Niespiesznym tańcem metafor i aluzji, skojarzeń, które znajdowały odbicie w ciele rozmówcy, pozwalającymi rozmyślać o kolejnej figurze. Jeśli jednak Anthony roztaczając wizję własnej śmierci z rąk Erika, zauważył jego ruch dłoni, delikatną zmianę odcieni twarzy, rozedrgany wzrok czy przyspieszony oddech, w żaden sposób nie dawał mu tego odczuć. Przyjął za to jego słowa o motywacji, okraszając je wypchniętym z powątpiewaniem powietrzem.
– Jesteś wielkim pochlebcą Eriku, pamiętaj jednak, że aby komplement padł na podatny grunt, musi mieć cokolwiek wspólnego z prawdą. – zmrużył lekko oczy, nie domagając się kolejnej próby, ale dając przestrzeń na ewentualną ripostę. Wciąż był ciekaw, zwłaszcza tych wrażliwych momentów, gdy wytrącony z równowagi młodzian powracał z butą i pewnością siebie, napierał znów, z nową werwą, równając kroku i inicjując przejście w inne miejsce sali, z nowym pomysłem, nową ideą. Krok, przejście i piękna volcada. Znów krok, drobne karesy, odejście i znów...

– Mówisz o Tanatosie? Ależ śmierć jest tylko zmianą stanu, a Tanatos ledwie dostawcą dusz do podziemnego królestwa. Mówisz dozorca, Hades z pewnością nie zgodziłby się z Tobą. Wszystko, co żyło, w świecie, w którym o władzę szarpało się wielu, wielu bogów, w ostatecznym rozrachunku przychodziło do niego. Piękni herosi, wzgardzone kochanki, święci i grzesznicy, wszyscy kiedyś zostaniemy jego poddanymi Eriku. – Puścił mimo uszu typa, zupełnie jak chwilę wcześniej zrobił to samo z wykonem. Drobne potknięcia, dodające tylko uroku lustradzie.

– Jak na kogoś, kto ledwie przed chwilą skosztował biblijnego owocu poznania dobra i zła, wydawałoby się, że odznaczać się powinieneś mniejszym relatywizmem moralnym szlachetny rycerzu chwilowo bez zbroi. – pokpiwał sobie z niego, niepomny na fakt, że sam również nadgryzł figę, której resztki wciąż zapodziane były gdzieś na srebrnej paterze. Dalsze wyliczanie luksusów przyjął z podobnym rozbawieniem, rezon tracąc tylko na moment, przy wspomnieniu śniadania do łóżka, gdy stalowe oczy na zbyt długo zawiesiły się na ustach mówiącego, wciąż słodkich grzesznym owocem. – To nie urlop mój drogi strażniku, delegację kończymy za dwie doby, Lisa nie dała Ci aktualizacji planu? – zdziwił się kurtuazyjnie, wiedząc doskonale, że tego nie zrobiła. Nie chciał ryzykować, że młody Longbottom zarezerwuje sobie wcześniejszy lot powrotny do domu, widząc, że ostatnie dni są w kurorcie. – Jutro po śniadaniu mam nieoficjalne spotkanie z tutejszym bliźniaczym szefem oddziału odpowiedzialnego za handel międzynarodowy. Ma pokój nad nami z tego co mi się wydaje. Tak, aby dopiąć kilka spraw poza dziennikarską dziczą – dodał lekko, poruszając się znów po znajomych terenach możliwie dalekich od nadmiernych ojcowskich ambicji, niespełnionych marzeń, czy mitologicznych tyrad. – Jak rozumiem wolałbyś jednak, jeśli tak by się złożyło na podobną tego typu współpracę, ażeby myśleć o Tobie w kategoriach świętego krzyżowca, pełnego bożej bojaźni i ideałów ascezy, wojownika, który ciało próbuje regularnymi ćwiczeniami i nie splami jego świątyni niczym więcej ponad warzywami gotowanymi na parze oraz krystaliczną wodą prosto ze źródła? Mam dopisać do obowiązków poranne treningi i całonocną wachtę przy moim wezgłowiu? – Gdyby tylko mógł ukryłby uśmiech trikstera za kieliszkiem, skupiłby się na trunku, utrzymując fasadę absolutnej powagi, stłumiłby śmiech w klatce. Ale jego ręce były puste, nie miał jak się opanować transparentnym rekwizytem. Parsknął więc bezczelnie, znając przecież odpowiedź na własne pytanie, a potarłszy o siebie zmarszczonymi od wody palcami, dodał: – Zbliża się czas, kiedy włoska część kuracjuszy zapcha to miejsce swoimi tłustymi cielskami, to ostatni moment, aby w spokoju wrócić do pokoju i przygotować się do posiłku w znośnej temperaturze. – zaproponował miękko– ... oraz ostatni moment, żeby mi powiedzieć, na jaki deser masz ochotę. Inaczej mój drogi, czeka Cię rzepa. Choćby ją mieli ściągać z drugiego końca kraju.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (18367), Erik Longbottom (18293)




Wiadomości w tym wątku
[lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 14.03.2024, 10:26
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 15.03.2024, 00:52
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 18.03.2024, 16:27
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 20.03.2024, 00:42
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 20.03.2024, 22:40
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 21.03.2024, 03:19
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 21.03.2024, 17:50
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 23.03.2024, 18:27
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 25.03.2024, 00:26
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 25.03.2024, 17:38
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 25.03.2024, 23:56
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 27.03.2024, 00:04
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 27.03.2024, 12:00
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 29.03.2024, 03:09
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 29.03.2024, 16:03
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 31.03.2024, 20:43
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 01.04.2024, 21:36
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 02.04.2024, 16:57
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 02.04.2024, 20:47
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 04.04.2024, 02:10
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 04.04.2024, 23:29
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 05.04.2024, 21:50
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 06.04.2024, 00:46
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 07.04.2024, 19:14
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 06.04.2024, 23:09
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 08.04.2024, 01:37
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 08.04.2024, 12:48
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 09.04.2024, 22:01
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 11.04.2024, 15:16
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 12.04.2024, 21:42
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 13.04.2024, 19:16
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 15.04.2024, 19:28
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 16.04.2024, 16:27
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 20.04.2024, 21:03
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 20.04.2024, 23:43
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 24.04.2024, 19:26
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 25.04.2024, 10:11
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 29.04.2024, 02:00
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 29.04.2024, 16:22
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 04.05.2024, 19:00
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 04.05.2024, 22:02
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 06.05.2024, 03:25
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 06.05.2024, 17:51
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 14.05.2024, 01:35
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 14.05.2024, 14:05

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa