Leon w zastanowieniu potarł dłonią kraniec swojej szczęki. Inaczej postrzegał doskonalenie się pod względem zawodu, jednak nie zamierzał narzucać Neilowi swojego światopoglądu. Nie podzielał jego stanowiska.
— Najwięcej doświadczenia zdobędziesz właśnie pod okiem takiego wytwórcy. Niektórzy chętnie przyjmują stażystów. Sam odbywałem staż w Ministerstwie Magii. — Podzielił się z nim tym właśnie poglądem, opartym o jego własne doświadczenia życiowe.
— Na alkohol zawsze będzie popyt, podobnie jak na wszystkie medykamenty czy świece oraz kadzidła. Mogę jedynie podzielić się z tobą swoim stanowiskiem, ale ty sam musisz tego chcieć. — Zakończył swoją wypowiedź z cichym westchnięciem. Neil zaczynał wydawać mu się być czarodziejem niewierzącym w swoje możliwości. W tym wieku to był najlepszy czas na rozwój kariery. Jedno mieli życie, a czas, którego jego sąsiad nie miał, biegł nieubłaganie. Życie nierzadko potrafiło skończyć się gwałtownie, przedwcześnie i choć to była naturalna kolej rzeczy, to powinno przeżyć się jak najlepiej.
— Nie jestem jakąś istotą wyższą przez to, że potrafię spojrzeć w przyszłość, tylko takim samym człowiekiem jak ty. Jestem w stanie przeżywać te same rozterki, doświadczać tych samych zawodów miłosnych. Nie jestem w stanie jednoznacznie powiedzieć ci, czy masz szukać kogoś innego... zawsze możesz walczyć o tę miłość, jaką czujesz do tej osoby... jednocześnie musisz liczyć się z tym, że nie zostanie odwzajemniona. Jesteśmy w stanie zakochać się więcej, niż raz. — Taka odpowiedź wydawała się właściwa. Miłość stanowiła bardzo złożoną magię, będącą przedmiotem skomplikowanych badań. Tacy ludzie jak oni mogli jedynie jej doświadczyć, jednak nie byli w stanie jej studiować. Zakochani zawsze mieli wybór, jednak powinni liczyć się także z drugą stroną.