03.04.2024, 20:12 ✶
Gdyby Isaac wiedział, jakie myśli w głowie ma biedy Laurent, na pewno zacząłby się śmiać. Nie ze złośliwości jednak. Po prostu nie przypominał sobie, żeby kiedykolwiek został oskarżony o TAK złe intencje. Owszem, kręciło go robienie szalonych i “niemoralnych” rzeczy, takich jak przygodny seks czy branie narkotyków. Jednak zawsze wyznawał zasadę, że „wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka." Nigdy umyślnie nie chciałby nikogo zranić. Chyba, że w samoobronie. Robił w życiu podłe rzeczy, takie jak czytanie wspomnień ludzi, którzy przeżyli Holocaust, lub czynnie brali w nim udział, doprowadzając do śmierci milionów istnień. Robił to bez ich zgody, jednak nigdy nie wykorzystał tych informacji żeby im zaszkodzić, i zawsze starał się robić to bezboleśnie. Czy to czyni z niego złego człowieka, skoro spisywał to wszystko z myślą o kolejnych pokoleniach? Jeden rabin powie tak, a drugi rabin powie nie. Więc może jednak jest się czego bać?
-Mmhmm, bardzo słaba głowa. Alkoholu nie lubisz tak samo, jak papierosów? - Zanim Laurent do niego podszedł, Isaac zdążył się zaciągnąć jeszcze raz, po czym wyrzucił papierosa na ziemię. Uśmiechnął się kącikiem ust i objął chłopaka w pasie. Wolną dłoń wsunął mu we włosy i przeczesał je palcami, przyglądając się już nieco mokrym blond kosmykom.
-Niestety, ale będę śmierdział tytoniem. - Powiedział cicho i przejechał nosem po skórze w okolicy jego ucha. Laurent bardzo ładnie pachniał i miał bardzo delikatna skórę, to na pewno Isaac musiał przyznać. Kapelusz zsunął mu się z głowy i wylądował pod ich butami, jednak mężczyzna nie przejął się tym zbytnio.
-Powinniśmy wejść do środka. - Przygryzł delikatnie skórę na jego szyi, zostawiając lekko czerwony ślad. Ręką, którą obejmował Laurenta w pasie, gładził go po boku, żeby zaraz przesunąć dłoń na jego biodro. Ponownie zassał delikatnie skórę, tuż obok poprzedniego śladu.
-Mmhmm, bardzo słaba głowa. Alkoholu nie lubisz tak samo, jak papierosów? - Zanim Laurent do niego podszedł, Isaac zdążył się zaciągnąć jeszcze raz, po czym wyrzucił papierosa na ziemię. Uśmiechnął się kącikiem ust i objął chłopaka w pasie. Wolną dłoń wsunął mu we włosy i przeczesał je palcami, przyglądając się już nieco mokrym blond kosmykom.
-Niestety, ale będę śmierdział tytoniem. - Powiedział cicho i przejechał nosem po skórze w okolicy jego ucha. Laurent bardzo ładnie pachniał i miał bardzo delikatna skórę, to na pewno Isaac musiał przyznać. Kapelusz zsunął mu się z głowy i wylądował pod ich butami, jednak mężczyzna nie przejął się tym zbytnio.
-Powinniśmy wejść do środka. - Przygryzł delikatnie skórę na jego szyi, zostawiając lekko czerwony ślad. Ręką, którą obejmował Laurenta w pasie, gładził go po boku, żeby zaraz przesunąć dłoń na jego biodro. Ponownie zassał delikatnie skórę, tuż obok poprzedniego śladu.