Dolohov ciął słowami jak brzytwą, ale pozostawał przy tym dziwacznie wręcz elegancki. Poprawił mankiet idealnie skrojonego garnituru, chociaż był to gest na miarę strzepywania z ramienia niewidzialnego pyłku kurzu - jedynie na moment odwrócił uwagę od jego pewnych siebie, czarujących oczu. Wypowiedzi tkał z trudnych, nietypowych zwrotów. Był krasomówcą. Nie było tu mowy o pomyłce - chciał przekazać jej to w taki sposób, w jaki to zrobił. Może ostatnio nie był w humorze...?
A może po prostu nie udawał. Bo z jakiegoś powodu nie czuł, że musi.
- Jeżeli ze względu na rodzinne preferencje woli panna kuszą - proszę bardzo. Pozostanę uparty przy stwierdzeniu, że ten romans zapisze się na kartach panny biografii jako jedna z największych porażek jej życia. - Dobrze wiedział, jak nieprzyjemnie to brzmiało, ale aż wzdrygnął się, kiedy wybrała kartę z talii, jaką jej podsunął, a później odwrócił ją rewersem do dołu. - Istnieje wiele aspektów, które wpływają na nasze życie, które w jakiś sposób je kształtują, narzucają mu koloryt, ale - tylko ludzie słabi wierzyli w przeznaczenie do tego stopnia, aby nie wierzyć we własne możliwości - wiara w to, że ktokolwiek lub cokolwiek zaplanowało dla nas konkretną ścieżkę, jest brakiem wiary z nasz rozum, w naszą wolę, w naszą umiejętność decydowania o sobie i przestrzeni, w jakiej funkcjonujemy.
Czas to skomplikowana rzecz, jego upływ, teorie z tym związane - to dopiero temat na rozmowę - mugole prowadzą poświęcone temu, wielogodzinne wykłady. Można powiedzieć: wszystko stało się po kolei, ale też wszystko stało się jednocześnie - zapewne dlatego od dziecka dostrzegam znaki zdradzające różne sekrety naszych życiorysów, ale gwarantuję, panno Yaxley...
Odwrócił kolejną z wybranych przez nią kart.
- To nie jest prosta ani oczywista sztuka. Tym, co odczytuję, wcale nie są słowa bogów wyryte na glinianych tablicach, rysujące nam konkretną ścieżkę, lecz intencje. - Uniósł w górę brwi. - Dlaczego miałaby w to panna nie uwierzyć? Być może dlatego, że jestem dla niej kompletnie obcym człowiekiem, mówiącym negatywnie o panny kochanku, ponieważ policzyłem w głowie, że jest obłąkany? - Spuścił wzrok na karty. Zaczynał wierzyć, że jednak do siebie pasowali, bo nie miał pojęcia, po co w ogóle zadała to niezręczne pytanie. - Ale tak, im szybciej to panna zakończy, tym lepiej dla niej.
A może po prostu nie udawał. Bo z jakiegoś powodu nie czuł, że musi.
- Jeżeli ze względu na rodzinne preferencje woli panna kuszą - proszę bardzo. Pozostanę uparty przy stwierdzeniu, że ten romans zapisze się na kartach panny biografii jako jedna z największych porażek jej życia. - Dobrze wiedział, jak nieprzyjemnie to brzmiało, ale aż wzdrygnął się, kiedy wybrała kartę z talii, jaką jej podsunął, a później odwrócił ją rewersem do dołu. - Istnieje wiele aspektów, które wpływają na nasze życie, które w jakiś sposób je kształtują, narzucają mu koloryt, ale - tylko ludzie słabi wierzyli w przeznaczenie do tego stopnia, aby nie wierzyć we własne możliwości - wiara w to, że ktokolwiek lub cokolwiek zaplanowało dla nas konkretną ścieżkę, jest brakiem wiary z nasz rozum, w naszą wolę, w naszą umiejętność decydowania o sobie i przestrzeni, w jakiej funkcjonujemy.
Czas to skomplikowana rzecz, jego upływ, teorie z tym związane - to dopiero temat na rozmowę - mugole prowadzą poświęcone temu, wielogodzinne wykłady. Można powiedzieć: wszystko stało się po kolei, ale też wszystko stało się jednocześnie - zapewne dlatego od dziecka dostrzegam znaki zdradzające różne sekrety naszych życiorysów, ale gwarantuję, panno Yaxley...
Odwrócił kolejną z wybranych przez nią kart.
- To nie jest prosta ani oczywista sztuka. Tym, co odczytuję, wcale nie są słowa bogów wyryte na glinianych tablicach, rysujące nam konkretną ścieżkę, lecz intencje. - Uniósł w górę brwi. - Dlaczego miałaby w to panna nie uwierzyć? Być może dlatego, że jestem dla niej kompletnie obcym człowiekiem, mówiącym negatywnie o panny kochanku, ponieważ policzyłem w głowie, że jest obłąkany? - Spuścił wzrok na karty. Zaczynał wierzyć, że jednak do siebie pasowali, bo nie miał pojęcia, po co w ogóle zadała to niezręczne pytanie. - Ale tak, im szybciej to panna zakończy, tym lepiej dla niej.
with all due respect, which is none