06.04.2024, 22:26 ✶
Być może Rodolphus znał się na modzie, ale po prostu nie korzystał z rad, które zapewne daliby mu u Rosiera. Sam ubierał się klasycznie, do bólu wręcz tak samo - i chociaż poszczególne kroje koszul czy marynarek lub spodni nieznacznie się różniły, to na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało identycznie. Może to była wygoda, może jakiś własny, narzucony z góry styl: fakt jednak był jeden i był na dodatek niezaprzeczalny - nikt nigdy w miejscu takim jak to nie posądził go o znajomość mody.
Lestrange przysiadł więc na jednym z foteli, gdy tylko Marie zniknęła w przebieralni. Krótkim gestem wyciągniętej dłoni odmówił kieliszka z alkoholem, który mu podarowano. O wodę nie poprosił. Nie zakładał, że będą tutaj specjalnie długo, chociaż... Mimowolnie zerknął w stronę, gdzie zniknęły trzy kreacje. Po minie kobiety widać było, że była nie do końca przekonana. Westchnął w duchu. Może jednak powinien prosić o tę wodę. Albo znieczulić mózg, byłoby mu łatwiej to znieść.
- Mamy najnowsze wydanie Proroka - powiedziała kobieta, uśmiechając się przymilnie. Jakby przeczuwała, że to nie była najlepsza forma spędzania wolnego czasu dla większości mężczyzn. Stereotyp? Być może, ale w tej chwili akurat się sprawdzał. Rolph jednak zdążył jedynie sięgnąć po gazetę, bo Abbott uporała się z pierwszą sukienką całkiem szybko. Poczuł nawet coś na kształt ulgi, ale przecież... Nie mógł powiedzieć tak od razu, że jej pasowała. Zwłaszcza że prywatnie nie był fanem tego typu dekoltów i krojów.
- Wydaje mi się, że druga będzie dla ciebie bardziej odpowiednia pod kątem kolorystyki i kroju - powiedział po chwili milczenia, przyglądając się kobiecie. Nie była brzydka czy gruba, ale te ramiączka optycznie poszerzały jej ramiona, a co za tym szło: górę sylwetki. Trzecia, jeżeli by go pytać o opinię, nie podobała mu się ze względu na rękawy. Nie pasowały mu nigdy do sukienek, ale nie miał zamiaru wypowiadać swoich opinii nieproszony. Nie dał po sobie jednocześnie poznać, że coś mu w tej pierwszej nie pasowało. Nawet lekko uniósł kąciki ust w górę, lecz nie było widać tego błysku fascynacji w jego oczach, którego być może oczekiwała.
Lestrange przysiadł więc na jednym z foteli, gdy tylko Marie zniknęła w przebieralni. Krótkim gestem wyciągniętej dłoni odmówił kieliszka z alkoholem, który mu podarowano. O wodę nie poprosił. Nie zakładał, że będą tutaj specjalnie długo, chociaż... Mimowolnie zerknął w stronę, gdzie zniknęły trzy kreacje. Po minie kobiety widać było, że była nie do końca przekonana. Westchnął w duchu. Może jednak powinien prosić o tę wodę. Albo znieczulić mózg, byłoby mu łatwiej to znieść.
- Mamy najnowsze wydanie Proroka - powiedziała kobieta, uśmiechając się przymilnie. Jakby przeczuwała, że to nie była najlepsza forma spędzania wolnego czasu dla większości mężczyzn. Stereotyp? Być może, ale w tej chwili akurat się sprawdzał. Rolph jednak zdążył jedynie sięgnąć po gazetę, bo Abbott uporała się z pierwszą sukienką całkiem szybko. Poczuł nawet coś na kształt ulgi, ale przecież... Nie mógł powiedzieć tak od razu, że jej pasowała. Zwłaszcza że prywatnie nie był fanem tego typu dekoltów i krojów.
- Wydaje mi się, że druga będzie dla ciebie bardziej odpowiednia pod kątem kolorystyki i kroju - powiedział po chwili milczenia, przyglądając się kobiecie. Nie była brzydka czy gruba, ale te ramiączka optycznie poszerzały jej ramiona, a co za tym szło: górę sylwetki. Trzecia, jeżeli by go pytać o opinię, nie podobała mu się ze względu na rękawy. Nie pasowały mu nigdy do sukienek, ale nie miał zamiaru wypowiadać swoich opinii nieproszony. Nie dał po sobie jednocześnie poznać, że coś mu w tej pierwszej nie pasowało. Nawet lekko uniósł kąciki ust w górę, lecz nie było widać tego błysku fascynacji w jego oczach, którego być może oczekiwała.