— Minister powinien się wtrącać w sprawy, o których nie ma pojęcia! Ale ze wsparciem ludzi, którzy posiadają odpowiednią wiedzę na dane tematy! Nie wspomnę, ile lat moja rodzina walczyła, żeby przegłosowano ustawę o nietykalności dwurożców, bo Yaxleyowie uważali, że bezsensownym jest zbierać zrzucone poroże, lepiej po prostu je zabić i nie tracić czasu.
Odparowała natychmiast, jak tylko Geraldine skończyła mówić. Ewidentnym było, że jasnowłosa potraktowała personalnie zarzut o domniemanym udziale kogoś z rodziny, w losie Nobby’ego Leacha. Regina, niczym wprawny szermierz, postanowiła ponownie uderzyć w ten punkt.
— Krew ludzi i istot ma często ten sam kolor, kuzynko i kiedy przelewa się jedną, łatwo przelać i drugą. — walnęła pięścią w ladę, aż zadzwoniły kieliszki i szklanki. — O proszę, braciszek tapla się w ministerialnym błocku? Kto by się spodziewał! Zresztą jeżeli dobrze pamiętam, to Yaxleyowie byli jedną z tych rodzin, które szczyciły się swoją czystością, będąc wpisania do Skorowidza, także wasz stosunek do mugoli jest, mówiąc wprost, negatywny.
Wbiła w kobietę wyzywające spojrzenie, przybierając postawę szarżującego buchorożca i dodała.
— Więc ty możesz być obojętna, możesz polować sobie na najróżniejsze potwory, ale prawda jest taka, że te najgorsze kryją się w Ministerstwie i najpewniej noszą nazwisko Yaxley!
Teraz na pewno znacząca część gości Dziurawego Kotła przysłuchiwała się ich rozmowie.