07.04.2024, 19:07 ✶
Isaac dodał do jajecznicy szczypiorku i przemieszał wszystko, pilnując żeby jedzenie się nie przypaliło.
-Tak, jedenaście lat. Wyjechałem od razu po Hogwarcie. Studiowałem w Irlandii, potem przeniosłem się do Polski z moim przyjacielem Edmundem i tam napisałem swoją pierwszą książkę. Było całkiem wesoło, wiesz tak bez języka. Ale Mundek bardzo mi pomagał. Pokazał mi też mugolskie używki i jakby się nad tym zastanowić, to sam nie wiem czy mu za to dziękować, czy nie.- Zaśmiał się cicho pod nosem. To był naprawdę bardzo szalony czas. Ktoś mógłby powiedzieć, że Isaac zmarnował dobre kilka miesięcy za zabawę i hulankę, jednak on nie patrzył na to w ten sposób. Żył, jak żył. Po swojemu.
-Potem zamieszkałem w Niemczech, zwiedziłem prawie całą Europę i udało mi się wydać drugą książkę. Kiedy ją pisałem, widziałem i przeżyłem okropne rzeczy. Muszę przyznać, że było mi wtedy trochę ciężko. Ale to właśnie po tym nabrałem dużego szacunku do ludzi. Nieważne, czy to mugol czy czarodziej. Później przez rok mieszkałem w Bolonii i wykładałem na tamtejszym uniwersytecie dla studentów anglojęzycznych. A potem wróciłem. I oto jestem i szykuje paniczowi śniadanie, paniczu Prewett. - Opowiedział w dużym skrócie dość pogodnym tonem. Kiedy jajka były gotowe, rozdzielił je na dwa talerze. Otworzył lodówkę i wyciągnął z niej pomidory, ogórki i dwie szklane butelki coli.
-Mam warzywa, zaraz je pokroje. Nie mam owoców morza. - Odłożył wszystko na blat i machnął różdżką. Pomidory i ogórki zaczęły lewitować i znalazły się pod kranem z zimna wodą. Ostry nóż już czekał, żeby wszystko obrać i pokroić.
Isaac w tym czasie otworzył butelki z colą i podszedł do Laurenta żeby podać mu napój.
-Skoro pierwszy raz pijesz ten mugolski napój, to wypijmy za nasze pierwsze razy. Coś ich dużo razem przeżywamy w ciągu ostatnich kilku godzin. - Uśmiechnął się nieco zadziornie, patrząc chłopakowi prosto w oczy.
Miał do Laurenta sporo pytań, więc miał nadzieję, że nie ucieknie mu zaraz po śniadaniu, a zimna cola pomoże na kaca. Ktoś tu zostanie zagadany na śmierć!
-Tak, jedenaście lat. Wyjechałem od razu po Hogwarcie. Studiowałem w Irlandii, potem przeniosłem się do Polski z moim przyjacielem Edmundem i tam napisałem swoją pierwszą książkę. Było całkiem wesoło, wiesz tak bez języka. Ale Mundek bardzo mi pomagał. Pokazał mi też mugolskie używki i jakby się nad tym zastanowić, to sam nie wiem czy mu za to dziękować, czy nie.- Zaśmiał się cicho pod nosem. To był naprawdę bardzo szalony czas. Ktoś mógłby powiedzieć, że Isaac zmarnował dobre kilka miesięcy za zabawę i hulankę, jednak on nie patrzył na to w ten sposób. Żył, jak żył. Po swojemu.
-Potem zamieszkałem w Niemczech, zwiedziłem prawie całą Europę i udało mi się wydać drugą książkę. Kiedy ją pisałem, widziałem i przeżyłem okropne rzeczy. Muszę przyznać, że było mi wtedy trochę ciężko. Ale to właśnie po tym nabrałem dużego szacunku do ludzi. Nieważne, czy to mugol czy czarodziej. Później przez rok mieszkałem w Bolonii i wykładałem na tamtejszym uniwersytecie dla studentów anglojęzycznych. A potem wróciłem. I oto jestem i szykuje paniczowi śniadanie, paniczu Prewett. - Opowiedział w dużym skrócie dość pogodnym tonem. Kiedy jajka były gotowe, rozdzielił je na dwa talerze. Otworzył lodówkę i wyciągnął z niej pomidory, ogórki i dwie szklane butelki coli.
-Mam warzywa, zaraz je pokroje. Nie mam owoców morza. - Odłożył wszystko na blat i machnął różdżką. Pomidory i ogórki zaczęły lewitować i znalazły się pod kranem z zimna wodą. Ostry nóż już czekał, żeby wszystko obrać i pokroić.
Isaac w tym czasie otworzył butelki z colą i podszedł do Laurenta żeby podać mu napój.
-Skoro pierwszy raz pijesz ten mugolski napój, to wypijmy za nasze pierwsze razy. Coś ich dużo razem przeżywamy w ciągu ostatnich kilku godzin. - Uśmiechnął się nieco zadziornie, patrząc chłopakowi prosto w oczy.
Miał do Laurenta sporo pytań, więc miał nadzieję, że nie ucieknie mu zaraz po śniadaniu, a zimna cola pomoże na kaca. Ktoś tu zostanie zagadany na śmierć!