• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton Las Wisielców [29.06.1972] A date with the Devil himself

[29.06.1972] A date with the Devil himself
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#4
07.04.2024, 20:00  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.04.2024, 05:55 przez Louvain Lestrange.)  

Skąd mogła wiedzieć jaki był w środku, skoro widziała tylko fasadę? Owszem, Rosie jak nikt inny wiedziała jak zepsutym potrafił być Louvain, ale to wyłącznie kwestia perspektywy. Dokładał niemałe starania to tego, by mogła o nim mieć jak najgorsze zdanie, więc nie będzie jej nigdy winił kiedy wskaże na niego palcem nazwie najgorszym. Co wciąż nie jednoznacznie wskazuje, że był przegniły od środka. Tych kilka szlachetniejszych cech siebie, zostawiał wyłącznie dla wąskiego gremium, tych osób, których trzymał najbliżej. Niestety, lub stety, McKinnon nie należała do tego konkretnego grona, pomimo, że uwielbiał ją trzymać blisko siebie. Jednak bardziej z potrzeby ciała, niż serca, stąd ten drobny wyjątek od reguły. Dla niej miał drogie prezenty, nie miłe uczynki.

- A nie?- odrzucił od razu, również nieco zaskoczony jej zdziwieniem. - Cóż, jeśli Twoje manifestacje, czy cokolwiek czego doświadczyłaś, nie oddawały zimna Limbo, to nie masz czego żałować... - z delikatną nutą kaprysu wyjaśnił pokrótce. Dla niego temat Limbo również był niewygodny i mało przyjemny, ale on nie potrafił, a nawet nie mógł udawać, że problemu nie ma. Codziennie budził się zimniejszy, niż szklanka wody, którą zostawiał sobie obok łóżka przed snem. Nawet nie miał dokąd uciec przed tym cholerstwem, dlatego musiał dźwignąć temat na barki. Nie miał zamiaru się przyzwyczajać do bycia Zimnym, więc musiał drążyć temat Limbo do ostatniego okrucha.

Nie powiedział nic więcej, zostawiając te słowa bez właściwego kontekstu. Ambrosie była bystra, prędzej połączy kropki, a on nie musiał mówić wszystkiego wprost. Dalej powątpiewał, czy ufał jej, aż do tego stopnia. Miał tutaj o wiele więcej do stracenia, niż zyskania. Nawet jeśli wstępnie poddał ją testowi zbitego psa, samemu ustawiając się na końcu jej różdżki, totalnie odsłonięty, a ona nie ugryzła, bo odpuściła okazji zemsty na nim, wciąż miał opory przed uzbrojeniem jej w tak niebezpieczną wiedzę, właściwie o nim samym.

Mógł dla niej być wygłodniałym szczurem z rynsztoku, to tylko jedna z perspektyw. Dla niego, jego sumienie pozostawało czyste, kiedy odbierał jej cząstkę godności raz po razem, w końcu stając się w swojej posturze, zabaweczką przerzucaną z kąta w kąt. Do tego ten paskudny rodowód, kompletnie w niczym nie pomagał. Już nie chodziło o mieszaną krew, tylko czyje ciepło na sobie nosiła. Tego pieprzonego lowarza, oczywiście. Chociaż nawet pomimo takiego ciężaru jakim była obarczona, nie potrafił odpuścić Trelawney. Coś było we krwi tych spirytualistek, przez co nie przechodził obok nich obojętnie. Każda którą miał okazję poznać przyciągała go, choć nawet nie musiała się starać. I tak jak one, teraz i on był związany z limbo o wiele bardziej, niż by sobie tego życzył.

- Zwyczajnie biorę co mi się podoba, przecież nie muszę pytać o zgodę. - odparł kąśliwie odpowiadając podobnym, nieco bardziej udawanym uśmiechem. Odstąpił od niej w końcu, cofając się o trzy kroki. - Masz rację, TY stłukłaś. - spuentował szybciutko. Nie miał zamiaru teraz do tego wracać, tym bardziej, że gniewne spojrzenie które widział wtedy w jej oczach, było wcelowane również w niego. Przemilczał potem dłuższą chwilę, dając sobie czas na przemyślenie co chce jej odpowiedzieć, w tym czasie odpalając sobie papierosa, na końcu wyciągając paczkę w stronę blondynki, a jeśli się poczęstowała to zaoferował się również z zapalniczką, odpalając Kościanej Księżniczce papieros jak na chłopaczka z manierami przystało.

- Potrzebuję poradzić się Szeptuchy. - rzucił w końcu w jej stronę marszcząc przy tym brwi. Długo mu zajęło myślenie, jak na tak krótkie zdanie, lecz był to jednak pojedynek o to czy powinien wciągnąć Rosie w szczegóły, czy nie. Jak widać wygrał rozsądek. - Nie jest zbyt pomocna z natury, ale doszły mnie słuchy, że w którymś pokoleniu możecie mieć wspólnego przodka, dlatego poręczysz za mnie przed nią. Ciągnął dalej, a swój wzrok przerzucił dalej w las, w stronę gęściej rosnących drzew. Nie miał żadnego szczegółowego planu co do tego spotkania, po prostu bazując na plotkach i niepotwierdzonych informacjach próbował szczęścia. Wiedział, że stara Szeptucha była w dniu ataku na polanie ognisk i wiedział, że posiadała wiedzę spoza głównego obiegu, a właśnie takiej potrzebował najbardziej, skoro nikt do chuja nie wiedział o co chodzi z tymi Zimnymi. Być może będzie w stanie powiedzieć mu coś więcej na temat tego co mu jest i jak się tego pozbyć. Wątpił, by wiedziała więcej, niż Czarny Pan powiedział mu osobiście na spotkaniu w Kromlechu, jednak nadzieja umierała ostatnia. Chwytał się każdej okazji, by dowiedzieć się cokolwiek, co podpowie mu co robić dalej w swojej sprawie. - Jeśli dowiem się tego co potrzebuję, będziesz bliżej nas, bliżej organizacji. - dorzucił na koniec ze swoim firmowym ironicznym uśmieszkiem.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambrosia McKinnon (4560), Louvain Lestrange (4445), Norvel Twonk (1069)




Wiadomości w tym wątku
[29.06.1972] A date with the Devil himself - przez Ambrosia McKinnon - 07.03.2024, 04:25
RE: [29.06.1972] A date with the Devil himself - przez Louvain Lestrange - 12.03.2024, 01:04
RE: [29.06.1972] A date with the Devil himself - przez Ambrosia McKinnon - 25.03.2024, 23:03
RE: [29.06.1972] A date with the Devil himself - przez Louvain Lestrange - 07.04.2024, 20:00
RE: [29.06.1972] A date with the Devil himself - przez Ambrosia McKinnon - 09.04.2024, 02:46
RE: [29.06.1972] A date with the Devil himself - przez Louvain Lestrange - 10.04.2024, 01:20
RE: [29.06.1972] A date with the Devil himself - przez Ambrosia McKinnon - 10.04.2024, 04:16
RE: [29.06.1972] A date with the Devil himself - przez Louvain Lestrange - 15.04.2024, 01:43
RE: [29.06.1972] A date with the Devil himself - przez Ambrosia McKinnon - 23.04.2024, 04:05
RE: [29.06.1972] A date with the Devil himself - przez Norvel Twonk - 24.04.2024, 20:58
RE: [29.06.1972] A date with the Devil himself - przez Louvain Lestrange - 16.05.2024, 03:45
RE: [29.06.1972] A date with the Devil himself - przez Ambrosia McKinnon - 16.05.2024, 05:12
RE: [29.06.1972] A date with the Devil himself - przez Norvel Twonk - 18.05.2024, 01:38
RE: [29.06.1972] A date with the Devil himself - przez Louvain Lestrange - 23.05.2024, 23:53
RE: [29.06.1972] A date with the Devil himself - przez Ambrosia McKinnon - 07.06.2024, 03:04
RE: [29.06.1972] A date with the Devil himself - przez Norvel Twonk - 24.06.2024, 00:30
RE: [29.06.1972] A date with the Devil himself - przez Ambrosia McKinnon - 24.06.2024, 03:31
RE: [29.06.1972] A date with the Devil himself - przez Norvel Twonk - 26.06.2024, 02:11
RE: [29.06.1972] A date with the Devil himself - przez Louvain Lestrange - 20.07.2024, 23:32
RE: [29.06.1972] A date with the Devil himself - przez Ambrosia McKinnon - 09.08.2024, 03:30
RE: [29.06.1972] A date with the Devil himself - przez Louvain Lestrange - 11.08.2024, 19:39

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa