• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Irlandia Płn. i Płd. 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley

8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#13
07.04.2024, 22:25  ✶  
Znając Stanleya Borgina, wiedziało się, że jak powiedział A, to powie również B, nawet jeśli nie będzie tego chciał lub będzie to dla niego najgorsze możliwe rozwiązanie. Cynthia nie wiedziała wszystkiego, mogła jedynie podejrzewać, ale obecność Mrocznego Znaku na skórze mężczyzny podsuwa jej wiele myśli — pomysłów, scenariuszy, które im dalej, tym mniej się jej podobały. Fakt, że nie chciała po prostu, aby źle skończył, był tylko wierzchołkiem góry lodowej setek powodów, dlaczego sądziła tak, a nie inaczej.
Zlustrowała go wzrokiem przy każdej możliwej okazji, wszystkie trybiki w jej głowie pracowały na najwyższych obrotach. Ciężko było jej pogodzić się z tym, co widziała. Owszem, wiele lat minęło i nie byli tymi samymi ludźmi, ale sama istota jestestwa, jego centrum, powinno zostać takie same — a ku kolejnej fali wewnętrznego niezadowolenia, miała wrażenie, że wcale nie było. Zwilżyła wargi, poruszyła palcami, aby zniwelować narastające w niej napięcie i irytacje, które przecież od tak wielu lat kontrolowała za pomocą sztuczek wywodzących się z nekromancji, poznanych u Wiedźm z Nowego Orleanu.
Jeszcze ciężej niż pogodzić się, było patrzeć. Coś go zżerało od środka, pochłaniało wszystkie te iskry, które przecież zawsze miał w oczach. Znała go na tyle, by wiedzieć. Ba, odważyłaby się rzucić stwierdzeniem, że nikt nie znał go lepiej, niż ona i jej nie znał nikt lepiej, niż on. To była głęboka, silnie zakorzeniona relacja, sięgająca samej duszy, której istnienia przecież nikt już nie podważał, odkąd wyszły księgi o horkruksach. Rzucała mu wyzwania trochę na próbę, trochę dla sprawdzenia — nie był przecież kimś, kto nie schylał się po rękawice. Ciche westchnienie uciekło spomiędzy jej ust, gdy przygaszony i stłamszony Borgin zdawał się zatracać we własnych myślach, ale i jakimś niemal namacalnym nieszczęściu i niezadowoleniu. Co się wydarzyło przez te lata, że wpłynęło na niego tak mocno?
Pokręciła głową jedynie na jego spojrzenie, odwzajemniając je bez najmniejszego zawahania się. Ciągle próbowała zajrzeć głębiej, gdy dawał jej ku temu szansę. I miał rację z tym że czasem Flint była nieprzyzwoicie wręcz uparta i dyskusja nie miała absolutnie żadnego sensu. Skąd to wiedział? Bo i on miał takie sprawy, gdzie był królem osłów i należało po prostu odpuścić. A tutaj? Tutaj myszka w rogu zdawała się odpuszczać, pogodzona z własnym losem i konsekwencjami decyzji, które podejmował w ostatnich latach. Stracił nie tylko błysk w oczach, ale i wolę walki. Im mocniej to w nią uderzyło, tym bardziej czuła, jak drży w niej coś wewnętrznie, coś przypominającego przerażenie, ale i przyjmującego praktycznie namacalną formę bólu i złości. Świat przecież nie był sprawiedliwy i prosty, wiedziała o tym i nie mogła się pogodzić z obrazem, który tak ostro, ale i blado kreślił się przed jej oczami. Przesunęła dłońmi po swojej szyi, palcami przemknęła po karku, ciągle nie odpuszczając mu spojrzeń czy tkwienia blisko, nosiła na twarzy spokojną i dość łagodną, chociaż wciąż chłodną maskę, bo za żadne skarby nie mógł wiedzieć, nie mógł zobaczyć, co działo się w jej wnętrzu. To byłaby dla niego kolejna konsekwencja, którą chciała mu darować. Kiedyś mu przecież powiedziała, że będzie dobrze kłamała, on sam ją tego nauczył. Nie sądziła, że mogłaby go przerosnąć, ale rodzaje ich kłamstw były zupełnie innej. U Cynthii praktycznie cały obraz i codzienność określona była kłamstwami, on miał w sobie więcej prawdziwego oblicza. Istniała też szansa, że się myliła i to po prostu ona była na tyle blisko niego, aby widzieć to, czego Borgin nie chciał pokazywać. Na pewno nie chciał.
Napięte wcześniej mięśnie nieco odpuściły, ciało stało lżejsze, a blondynka uśmiechnęła się tylko na jego słowa, kiwając głową. Skoro takie miał życzenie, to tak będzie. Jednocześnie nie zdawał sobie sprawy z przyzwolenia, które jej dał stwierdzeniem, które rzucił. To było przecież prawo, które zamierzała teraz wykorzystać.
- Niech i tak będzie. Cały świat za drzwiami nie istnieje, wszystkie bagaże zostawiłeś na progu. Uznajmy, że nie ma jutra i tym samym, nie ma żadnych spraw lub zmartwień. - zdecydowała w końcu, przesuwając palcem po swoich ustach, w które stuknęła raz czy drugi w chwilowym zamyśleniu. Z tym kontaktem wzrokowym to tak, jakby zamienili się rolami. To, że chciała podarować mu ten wieczór i nie grzebać w tym, co poszło nie tą drogą, nie znaczyło, że odpuści i że go zostawi w tym, w co się wpakował. Odwleczenie pytań, przesunięcie myślenia nad rozwiązaniami na kolejny dzień i tak już niczego nie zmieni. Sięgnęła po różdżkę, obracając srebrny patyk pomiędzy palcami, a potem wycelowała w drzwi i zamknęła je, a potem potraktowała zaklęciem kameleona, zlewając je ze ścianą w jedno. Nikt tu nie mógł wejść, nikt nie mógł wyjść, nikt niczego nie słyszał. Świadkiem tego spotkania było jedynie to, co tkwiło we wnętrzu niewielkiego mieszkania, jedynej sensownej pamiątce po Edwardzie. Odłożyła patyk na stół, podała alkohol, tłumiąc kolejne westchnienie.
Wódka była cierpka, ale nawet się nie skrzywiła od palącej w gardło cieczy. Ciepło rozlało się jej po ciele, ale to zbyt mało, aby się nawet zarumieniła. Podniosła na niego wzrok, gdy zaczął mówić, nie mogąc powstrzymać grymasu rozbawienia, gdy jakieś wspomnienie zamknięte dotychczas w niewielkim pudełku uciekło, malując jej obrazy przed oczami. Owszem, zawsze kombinował. I to było najbardziej zaskakujące, że gdy powinien to robić najintensywniej, on zdawał się przestać. Nie zamierzała dzisiaj jednak o to pytań, bo przecież wszystko zostało na zewnątrz. Nieśmiały krok był dobrym początkiem, cieniem tego, co zdawało się przeminąć. Wciąż był od niej dużo wyższy, wciąż miał ładnie zbudowane ramiona i przystojną twarz, tylko teraz nie było na niej śladu tego nastolatka, którego tak dobrze zapamiętała. Nie został w niej nawet cień niewinności, tej jednej rzeczy na próżno było szukać. Wzruszyła delikatnie ramionami. - To zależy, co nazywasz problemem. Radzę sobie, nauczyłam się dobrze tańczyć do różnych melodii, które narzucają inni. Na tyle dobrze, że większość nie zwraca uwagi, że sama mogę mieć inną. -odpowiedziała ciszej, robiąc krok w jego stronę, zupełnie jakby go przedrzeźniała. Obcasy sprawiały, że nie musiała tak wysoko zadzierać głowy. - Ty? - zapytała swobodnie, przekręcając na chwilę na bok głowę, aby zrobić kolejny łyk palącego alkoholu i obrócić szklanką w dłoni. On pił szybciej i więcej, jakby próbował się znieczulić lub też dodać sobie odwagi. Zapomnieć. Tylko od kiedy Stanley potrzebował odwagi do czegokolwiek? Jego słowa były dla niej słodko-gorzkie. Rozeszły się dreszczem równie silnym, co wódka, chcąc pobudzić dawno uśpione obszary emocjonalne, które odpowiadały za wyrzuty sumienia lub też żal, ale i te pozytywne sfery, tak potrzebne podobno ludziom. Odłożyła szklankę na bok i bez większego skrępowania zbliżyła się, przytulając go. Zamykając ot tak w ramionach, stając przy tym na palcach. Jedna jej dłoń przemknęła po jego plecach, zaciskając się palcami na materiale ubrania, a drugą przesunęła po karku, subtelnie naciskając, aby mógł schować twarz w okolicach jej włosów i szyi. Wiedziała, że tego potrzebował — lub tak to przynajmniej oceniła, ale znała go też na tyle, aby mieć pewność, że nie chciał, aby ona o tym wiedziała. Uścisk był pewny i mocny, zupełnie jakby miał go chronić przed wszystkim tym, co zostało za drzwiami. - Nie Stanley. - rzuciła cicho, przesuwając palcami po jego karku w górę i w dół, czując pod nimi pasma włosów. Nie mogła się powstrzymać do subtelnego zajrzenia głębiej w jego organizm, czego wyczuć nie mógł, bo była w tym po prostu wprawiona. Nie wymusiła na nim jednak niczego, nie chciała ingerować — jedynie upewnić się, że to co, co poczuła, gdy kreśliła palcem mroczny znak, wciąż tam było. Coś, co wcale się jej nie podobało i zostawiło dreszcz na jej plecach. Coś, na co nie była pewna, czy będzie umiała znaleźć rozwiązanie. Przymknęła oczy, starając się po prostu nad tym dziś nie myśleć. Zajmie się tym jutro, gdy okaże się, że świat wcale się nie zatrzymał pomimo tego, że dziś go nie było. - Przepraszam, że nie było mnie, gdy najbardziej tego potrzebowałeś.
Owszem, mogła mu wyrzucić, że przecież też mógł ją znaleźć, napisać lub cokolwiek innego, ale zwyczajnie nie mogła. Nawet jeśli był w tłumie przez te wszystkie lata, to była pewna, że tak naprawdę był samotny. Bo on przecież nie dopuszczał do zobaczenia tego, kim był i jakim był człowiekiem ot tak.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (7952), Stanley Andrew Borgin (5847)




Wiadomości w tym wątku
8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Cynthia Flint - 02.11.2023, 02:40
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 02.11.2023, 13:12
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Cynthia Flint - 28.12.2023, 22:51
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 29.12.2023, 00:23
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Cynthia Flint - 05.01.2024, 00:23
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 07.01.2024, 01:38
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Cynthia Flint - 07.01.2024, 02:24
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 08.01.2024, 01:55
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Cynthia Flint - 22.01.2024, 00:32
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 04.02.2024, 22:43
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Cynthia Flint - 18.02.2024, 20:59
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 28.02.2024, 23:44
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Cynthia Flint - 07.04.2024, 22:25
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 21.05.2024, 21:32
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Cynthia Flint - 21.05.2024, 22:22

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa