07.04.2024, 22:59 ✶
Icarus czuł, jakby ziemia się pod nim osuwała. Przez chwilę miał nawet myśl, by się wywinąć, porozmawiać z kimś innym, a przez moment, żeby historię w ogóle porzucić, bo być może wcale się do niej nie nadawał. Czuł się jak idiota, które wcale nie nadaje się do tego, co robił.
Tato, gdybyś tylko tu ze mną był... – pomyślał i uśmiechnął się słabo w duchu. Ojciec by pewnie położył mu rękę na ramieniu i zaczął recytować listę źródeł każdego swojego przekonania. Zaczynając zdanie od „Pewnie pan czytał” i dopowiadając tytuł tak słabo dostępnej książki, że szansa, że ktokolwiek to chociaż miał w rękach była znikoma. Ta myśl dodała trochę otuchy Icarusowi. Odwagi, której tu nie miał, a tak potrzebował.
– Z ojcem czytujemy mugolski „Journal of British Studies”. Nie pamiętam dokładnie autora tej teorii, ale generalnie, mugole uważają Artura za postać stricte legendarną. Tak jak z Jezusem, próbują szukać odpowiedników... lepiej poświadczonych. Oczywiście, mamy swoje źródła, wiemy przecież o tym, że Merlin żył naprawdę, ale nie jest wykluczone, że w żyłach Artura płynęła rzymska krew. Też jego taktykę i strategię w boju porównuje się do rzymskich przywódców, czasem nawet do Cezara – odrzekł trochę bardziej rozluźniony. Wyobraził sobie, że ojciec kładzie mu dłoń na ramieniu, jak to miewał w zwyczaju. Jakby podpisywał się pod jego słowami swoimi autorytetem i wiedzą.
– Niestety lub stety, Rzym również został złupiony. Można powiedzieć, że zasmakował własnego lekarstwa. Przez to artefakty rozsiane zostały po całej Europie, a prześledzenie drogi chociażby jednego zajmuje wiele miesięcy pracy z archwami i w terenie. Próbowałem kiedyś prześledzić historię przyrządu do wróżenia z lotu ptaków, jaki stosowali Rzymianie. Wszystko, co gromadziłem było zaledwie poszlakami. Cudem udało mi się odnaleźć wzmiankę o nim w pismach niemieckiego uczonego z osiemnastego wieku.
Właściwie to, o czym opowiadał było ćwiczeniem od jego ojca. Dedalus chciał przećwiczyć syna w żmudnej pracy z archiwami, dlatego kazał mu prześledzić historię jednego przedmiotu. To miało pokazać, że ta praca była czasem, delikatnie mówiąc, frustrujaca. Ale Icarus zdał test. Pamiętał dumę, jaką czuł, gdy dostarczył ojcu swoje notatki, a ten pochwalił jego pracę.
Tato, gdybyś tylko tu ze mną był... – pomyślał i uśmiechnął się słabo w duchu. Ojciec by pewnie położył mu rękę na ramieniu i zaczął recytować listę źródeł każdego swojego przekonania. Zaczynając zdanie od „Pewnie pan czytał” i dopowiadając tytuł tak słabo dostępnej książki, że szansa, że ktokolwiek to chociaż miał w rękach była znikoma. Ta myśl dodała trochę otuchy Icarusowi. Odwagi, której tu nie miał, a tak potrzebował.
– Z ojcem czytujemy mugolski „Journal of British Studies”. Nie pamiętam dokładnie autora tej teorii, ale generalnie, mugole uważają Artura za postać stricte legendarną. Tak jak z Jezusem, próbują szukać odpowiedników... lepiej poświadczonych. Oczywiście, mamy swoje źródła, wiemy przecież o tym, że Merlin żył naprawdę, ale nie jest wykluczone, że w żyłach Artura płynęła rzymska krew. Też jego taktykę i strategię w boju porównuje się do rzymskich przywódców, czasem nawet do Cezara – odrzekł trochę bardziej rozluźniony. Wyobraził sobie, że ojciec kładzie mu dłoń na ramieniu, jak to miewał w zwyczaju. Jakby podpisywał się pod jego słowami swoimi autorytetem i wiedzą.
– Niestety lub stety, Rzym również został złupiony. Można powiedzieć, że zasmakował własnego lekarstwa. Przez to artefakty rozsiane zostały po całej Europie, a prześledzenie drogi chociażby jednego zajmuje wiele miesięcy pracy z archwami i w terenie. Próbowałem kiedyś prześledzić historię przyrządu do wróżenia z lotu ptaków, jaki stosowali Rzymianie. Wszystko, co gromadziłem było zaledwie poszlakami. Cudem udało mi się odnaleźć wzmiankę o nim w pismach niemieckiego uczonego z osiemnastego wieku.
Właściwie to, o czym opowiadał było ćwiczeniem od jego ojca. Dedalus chciał przećwiczyć syna w żmudnej pracy z archiwami, dlatego kazał mu prześledzić historię jednego przedmiotu. To miało pokazać, że ta praca była czasem, delikatnie mówiąc, frustrujaca. Ale Icarus zdał test. Pamiętał dumę, jaką czuł, gdy dostarczył ojcu swoje notatki, a ten pochwalił jego pracę.