08.04.2024, 23:36 ✶
Isaac miał wrażenie, że nastrój Laurenta zdecydowanie się poprawił. Nie był już taki spięty, a mimika zdradzała, że większość czarnych myśli gdzieś uleciała. O wiele przyjemniej się na niego patrzyło, kiedy nie był taki zatroskany i podejrzliwy.
-O wiele więcej pierwszych razy? No to mnie teraz zaintrygowałeś. Jest coś o czym nie wiem? Ha, na pewno jest!- Obserwował reakcję chłopaka na napój i zaśmiał się pod nosem.- Uważaj na bąbelki… i, jeśli chodzi o mojego przyjaciela, to tak właściwie to on mi pokazał uroki narkotykowego życia. -Uśmiechnął się szerzej na samą myśl o tym, co obaj z Mundkiem przeżyli. Napił się swojej coli.- Poszedłem po rozum do głowy, kiedy wydawca mojej pierwszej książki zagroził mi karą finansową, ponieważ spóźniałem się z terminem. Czasami bywam lekkomyślny. - Wyciągnął w stronę Laurenta poplamioną od tuszu dłoń i zawinął sobie kosmyk jego włosów wokół palca. Obserwował jak jasne włosy błyszczały w świetle słońca wpadającego przez okno do jadalni. Zamyślił się na chwilę.
-Nie wiem czy taki imponujący życiorys. Na pewno dużo się działo. Dużo pisałem, ale też zmarnował mnóstwo czasu, jednak ani trochę tego nie żałuję. Mimo wszystko dobrze się bawiłem. Może mogłem w tym czasie robić coś bardziej pożytecznego, ale skoro tego nie zrobiłem i wybrałem hulanki, to nie mam zamiaru się przez to katować. - Wyjaśnił. Miał bardzo proste podejście do życia. Jeśli czuł, że chciał pracować, to pracował. Jeśli chciał się “zgubić w czasie i przestrzeni” tonąc w alkoholu i narkotykach, to tak właśnie żył. Odkąd opuścił Hogwart, to robił tylko to, na co miał ochotę. Miał jednak zawsze na tyle samozaparcia, żeby w pewnym momencie powiedzieć sobie dość, i wrócić na spokojniejsze tory. Ostatnie dwa miesiące były dla niego zdecydowanie bardzo poukładane. Tylko jak długo tak wytrzyma? Nawet on tego nie wiedział.
- Może zostałbyś jeszcze po śniadaniu i opowiedział mi o sobie nieco więcej? Mam do ciebie bardzo dużo pytań, Laurent. - Zaproponował lekkim tonem.- Jestem bardzo ciekawy co sądzisz o Polsce, ale nie tylko tego.
-O wiele więcej pierwszych razy? No to mnie teraz zaintrygowałeś. Jest coś o czym nie wiem? Ha, na pewno jest!- Obserwował reakcję chłopaka na napój i zaśmiał się pod nosem.- Uważaj na bąbelki… i, jeśli chodzi o mojego przyjaciela, to tak właściwie to on mi pokazał uroki narkotykowego życia. -Uśmiechnął się szerzej na samą myśl o tym, co obaj z Mundkiem przeżyli. Napił się swojej coli.- Poszedłem po rozum do głowy, kiedy wydawca mojej pierwszej książki zagroził mi karą finansową, ponieważ spóźniałem się z terminem. Czasami bywam lekkomyślny. - Wyciągnął w stronę Laurenta poplamioną od tuszu dłoń i zawinął sobie kosmyk jego włosów wokół palca. Obserwował jak jasne włosy błyszczały w świetle słońca wpadającego przez okno do jadalni. Zamyślił się na chwilę.
-Nie wiem czy taki imponujący życiorys. Na pewno dużo się działo. Dużo pisałem, ale też zmarnował mnóstwo czasu, jednak ani trochę tego nie żałuję. Mimo wszystko dobrze się bawiłem. Może mogłem w tym czasie robić coś bardziej pożytecznego, ale skoro tego nie zrobiłem i wybrałem hulanki, to nie mam zamiaru się przez to katować. - Wyjaśnił. Miał bardzo proste podejście do życia. Jeśli czuł, że chciał pracować, to pracował. Jeśli chciał się “zgubić w czasie i przestrzeni” tonąc w alkoholu i narkotykach, to tak właśnie żył. Odkąd opuścił Hogwart, to robił tylko to, na co miał ochotę. Miał jednak zawsze na tyle samozaparcia, żeby w pewnym momencie powiedzieć sobie dość, i wrócić na spokojniejsze tory. Ostatnie dwa miesiące były dla niego zdecydowanie bardzo poukładane. Tylko jak długo tak wytrzyma? Nawet on tego nie wiedział.
- Może zostałbyś jeszcze po śniadaniu i opowiedział mi o sobie nieco więcej? Mam do ciebie bardzo dużo pytań, Laurent. - Zaproponował lekkim tonem.- Jestem bardzo ciekawy co sądzisz o Polsce, ale nie tylko tego.