• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 16 Dalej »
[lipiec 1966] Canto della sirena

[lipiec 1966] Canto della sirena
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#29
11.04.2024, 15:16  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.04.2024, 15:34 przez Anthony Shafiq.)  
Cóż, pewne percepcyjne wybory ograniczały możliwość poznania szerszego kontekstu kłębiących się w sercu rozterek. Wystarczyło tylko odwrócić głowę, by zobaczyć wiele, ale Anthony nie ośmielił się, zupełnie jakby sam ledwie skończył szkołę i wyruszył w podróż w nieznane. Zupełnie, jakby pierwszy raz pozwolił sobie na ten tak normalny, jak abstrakcyjny gest okazania komuś chęci bycia blisko. Bycia tuż obok.

Ten moment przeminął, dłoń jednak wciąż parzyła słońcem, które ośmielił się dotknąć. Jak rozpuszczony wosk pośród ikarzych skrzydeł, jak opadającym niespieszne piórom i bezładnemu ciału śmiałka, tak i jemu przyjdzie utonąć i bezpowrotnie zatracić siebie w odmętach morskiej toni. O ironio, nie utożsamiał się wcale z młodym chłopakiem, nie był już naiwny, zbyt dobrze wiedział jak bolesne to będzie. Jego tragedia polegała właśnie na tym, że był tego absolutnie świadomy.

Wspomnienie Morpheusa przynosiło mu chwilową chociaż ulgę. Temat spokojny, znajomy, milszy niż rodzinny dom. Rozluźnił się choć trochę, poprawiając na ławce tak, by na moment chociaż ochłonąć od nadmiaru bodźców, krzykliwych w swojej łagodności.
– Och tak, Morpheus zdecydowanie lubi pieśnią wychwalać Apolla i jego wielkiego pytona. – parsknął wręcz mówiąc to, mimowolnie wspominając czasy, gdy dwaj dorastający chłopcy zafascynowani starożytnością, przerabiali każdą pochwalną modlitwę ku dawno zmarłym bogom, w pioseneczkę, której nie powstydziłby się żaden tawerniany bard. Ot rozrywki nastolatków. – Spojrzysz potem na profil, krzywizna nosa jest niemal identyczna. I ta pogarda, zapadnięte w dół kąciki ust, jakby był smutny samym faktem swojego gniewu, ale smutek nie odwiedzie go od tego, by stać się awatarem Aresa. – Podobnie jak Erik uciekał spojrzeniem do sceny. Tak było prościej niż tkwić w zachwycie innym profilem, obecnością herosa siedzącego cal od siebie samego.

– I zaiste, Otello nie zna swojej przyszłości, zdecydowanie czytał za mało książek, za mało słuchał oper, wtedy od razu wyłapałby odpowiednie tropy, które wskazałyby nieuchronną drogę ku tragedii. – westchnął, oplatając swe myśli wokół libretta: bezpiecznej przestrzeni by móc wyrażać nie tyle obawy bohaterów a swoje własne. Wszak od tego była sztuka, by nie musieć mówić własnymi ustami, by zakładać maskę opowiadania o cudzych postaciach, cudzych doświadczeniach i znajdywać w tym słodkie katharsis, oczyszczenie duszy. – Trudno jednak mu się dziwić, jego zazdrości, która zaraz odejmie mu rozum. Otello mimo posiadanej władzy ze wszech miar boi się odrzucenia. Nawet słodkie słowa zapewnień ze strony jego żony, nie przeszkadzają mu wątpić a lekki podmuch złego podszeptu wystarczy za chwilę, by zajął się pożarem, by jego uwaga zogniskowała się na każdym najdrobniejszym geście świadczącym o tym, że kochana przez niego osoba gardzi nim, tak jak on gardzi sobą. To bardzo ludzkie, musisz przyznać.

Rozmowy o operze musiały jednak poczekać, wino... to było coś czego im trzeba zwłaszcza tutaj, w słodkim winnym raju. Grona w okolicy były inne niż w Calabri, lżejsze, o cieńszej skórce, jakby życie nie doświadczyło ich nazbyt, nie wypełniło ochronną goryczą. Potrzebował takiej inspiracji właśnie, odciążającej myśli i wątpliwości, skłaniającej ku prostym rozrywkom. Nigdy nie mógł pojąć jak Morpheusowi z taką łatwością przychodziło oddawanie się swojej hedonistycznej naturze. Sardoniczny humor wieszcza czasami tylko udzielał się wycofanemu Anthony'emu, który wiele lat poświęcił by nauczyć się tego jak być lubianym i zauważanym. Świat należał do ekstrawertyków. On mógł zasłaniać się kolorowym błyszczącym pudrem tegoż charakteru od święta, z konieczności. Ale nie tu, nie w chwili, gdy – czy tak mogło rzeczywiście być? – obaj panowie szukali drogi do tego, by móc podzielić się kawałkiem siebie. Tym autentycznym. Tym poza rolami w które wbijani byli od maleńkości.

Myślał o tym, ale też myślał o odcisku pozostawionym na ramieniu, o ruchu kciuka, który znaczył dla niego więcej niż jakiekolwiek słowne deklaracje. Nie chciał być przecież jak Otello, wypatrywać upadku i klęski tam, gdzie być może wcale jej nie było. Walczył z własnym lękiem, zapamiętując milimetr po milimetrze, to wrażenie, tę troskę, te bezdźwięczne słowa wyrażone dotykiem: zaraz wracam. Odtwarzał to sobie w głowie, nieprzyjemnie zdając sobie sprawę z dawno pogrzebanej potrzeby każdego kawałka skóry, która jeszcze ów obietnicy nie otrzymała. To była niebezpieczna gra i nienawidził siebie za każdym razem gdy ów tęsknota wychodziła na światło dzienne. Ale tutaj, ale teraz... jakby nagle znaleźli się nie w innym kraju, a innym świecie, innych okolicznościach, z dala od przeszłości i przyszłości. Tylko tu i teraz, tylko chłód nocy i słodycz trunku... Wciąż jednak pozostawało kwaśne w posmaku pytanie o wzajemność. Drażniące, nieprzyjemne, irytujące.

Anthony nienawidził nie mieć kontroli, a teraz czuł się z niej absolutnie odarty, przez siebie samego, sabotującego bezpieczną, znaną rutynę.

– Wiesz... pomyślałem...– podjął powoli patrząc na kieliszek i przepuszczając Erika znów przed sobą w tym ciasnym przejściu między ławkami prowizorycznej publiczności. Zakołysał winem tak lekkim, że niemal transparentnym, pozwalając kilku bombelkom powietrza odzyskać wolność, pozwalając im połączyć się ponownie z macierzą świata – Skoro boli Cię głowa, to może pójdziemy stąd? Jest taka przyjemna kawiarenka, kilka kroków, myślę, że teraz powinna być całkiem opustoszała, wobec wydarzeni na rynku... Mają świetną panna cottę i podejrzewam, że w ofercie znajdzie się więcej czerwonego trunku. Nie chcę, żebyś zraził się do opery przez to, że trwa zbyt długo, a przecież nie przestaną nagle grywać Verdiego, będzie jeszcze okazja... – zawiesił głos, nie chcąc mówić zbyt wiele, gdy nie było takiej potrzeby.

Przypatrywał się Erikowi z uwagą, dając mu pełnię przestrzeni na podjęcie decyzji. Było już zupełnie ciemno, choć łaskawie władze miasta na czas antraktu zapaliły latarnie. Co gorsza, Włosi mieli bardzo swobodne podejście do czasu i trwające wkoło nich rozmowy wskazywały, że sztuka wcale nie prędko wróci na deski sceny, mimo że Erik trwał w kolejce co najmniej pół godziny. Ale przecież każdy musi się napić, każdy musi skomentować dobór strojów i siłę głosów, każdy musi wymienić się najświeższymi operowymi ploteczkami i gdzież to wokaliści nie śpiewali, kto z kim się przespał a kto stracił angaż ze względu na swój trudny charakter. Ten włoski kocioł miał jeszcze trwać. Jak długo? Bogowie jedni wiedzieli. Widząc zapewne zdziwienie towarzysza na taką propozycję, Anthony dodał jeszcze, aby upewnić go, że nie będzie w żaden sposób oceniał jego wyboru:
– Wiesz, w końcu nie jesteśmy w pracy. Spotkanie zakończyło się, dokumentacja została sporządzona. Teraz mamy urlop, jesteś moim gościem, a mi zależy na tym, żeby było Ci dobrze – urwał, na moment tylko uciekając wzrokiem w dół na kieliszek, ale już nie poprawiając się. Lepiej było przyjąć na siebie cios po takim dobrze słów, niż wycofywać się rakiem z tak równie prostej co otwartej deklaracji. Przynajmniej w uszach Anthony'ego nie mogło to brzmieć bardziej bezpośrednio.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (18367), Erik Longbottom (18293)




Wiadomości w tym wątku
[lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 14.03.2024, 10:26
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 15.03.2024, 00:52
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 18.03.2024, 16:27
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 20.03.2024, 00:42
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 20.03.2024, 22:40
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 21.03.2024, 03:19
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 21.03.2024, 17:50
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 23.03.2024, 18:27
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 25.03.2024, 00:26
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 25.03.2024, 17:38
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 25.03.2024, 23:56
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 27.03.2024, 00:04
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 27.03.2024, 12:00
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 29.03.2024, 03:09
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 29.03.2024, 16:03
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 31.03.2024, 20:43
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 01.04.2024, 21:36
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 02.04.2024, 16:57
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 02.04.2024, 20:47
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 04.04.2024, 02:10
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 04.04.2024, 23:29
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 05.04.2024, 21:50
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 06.04.2024, 00:46
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 07.04.2024, 19:14
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 06.04.2024, 23:09
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 08.04.2024, 01:37
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 08.04.2024, 12:48
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 09.04.2024, 22:01
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 11.04.2024, 15:16
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 12.04.2024, 21:42
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 13.04.2024, 19:16
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 15.04.2024, 19:28
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 16.04.2024, 16:27
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 20.04.2024, 21:03
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 20.04.2024, 23:43
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 24.04.2024, 19:26
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 25.04.2024, 10:11
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 29.04.2024, 02:00
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 29.04.2024, 16:22
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 04.05.2024, 19:00
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 04.05.2024, 22:02
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 06.05.2024, 03:25
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 06.05.2024, 17:51
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 14.05.2024, 01:35
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 14.05.2024, 14:05

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa