— Każda rodzina wpisana w Skorowidz ma krew mugoli i mugolaków na rękach. — warknęła, nie mogąc uwierzyć w poziom ignorancji Geraldine. — Na kilka lat? Kiedy długość dojrzewania jednego osobnika do między trzy a cztery lata i ty mówisz, że warto go zabić na rzecz czegoś, co można nosić przez kilka lat?
Ta rozmowa szła w naprawdę złym i jednocześnie niebezpiecznym kierunku. Dlaczego w ogóle los z niej tak zadrwił, że pierwszym kogo spotkała ze znanych sobie osób, była Geraldine. Już widok ponuraka byłby jej milszy.
— Jak możesz porównywać zwierzęta do osób, które zadają ból i cierpienie dla własnych korzyści lub z jakichś dziwacznych przekonań?!Uderzenie barowego stołka sprawiło, że kilku bywalców Dziurawego wypuściło głośno powietrze. Regina zerwała się ze swojego miejsca i wycelowała palcem w Yaxley.
— Tak, dokładnie tam, gdzie ty, Geraldine, w Biurze Ochrony i Hodowli Smoków i jeżeli dobrze pamiętam, to bywałam tam częściej niż ty, dla której rodzinne polowania zawsze były ważniejsze. Zresztą czego się spodziewać po kimś, kto woli zabijać, niż poznawać i badać magiczne istoty.
Ostatnie zdanie wypowiedziała z namacalną wręcz pogardą, prostując się i splatając ramiona na szerokiej piersi. Obie kobiety wyglądały, jakby ubyło im z dobrych dziesięciu lat i znów były na stażu, gdzie każda z nich wykorzystywała okazje, by wzajemnie sobie dopiec.