Nawiedzone dworki były czymś, co fascynowało Morpheusa od dawna, a jeszcze bardziej nasiliło się to, gdy w Hogsmeade natrafił na posiadłość Cape, a później oglądał dworekw Little Hangleton, chociaż oglądał to mało powiedziane, bo cała wyprawa nosiła znamiona przygody modnej pośród mugoli, w domach strachów. Słowem, bawił się świetnie, nawet jeżeli w pewnym momencie miał ochotę zrobić z cylindra Shafiq'a miskę do karmienia bocianów. Z perspektywy czasu, oglądanie było wyborne, chociaż zwlekał z nawiązaniem kontaktu z obecnym właścicielem.
Rozglądając się po dworku, gdy wchodzili po strasznie skrzypiących schodach, dochodząc do wniosku, że niemal żałuję, że jest to tajna siedziba, bo podniosłaby go w rankingu Niewymownych mieszkających w najbardziej nawiedzonych domostwach. Oczywiście ten bezsprzecznie wygrywali Mulciberowie, w końcu ich dom nawiedzali Richard i Robert.
— Aye, aye, kapitanie! — rzucił w rozbawieniu Morpheus, kierując dziarski krok ku wskazanemu pomieszczeniu, ale zatrzymując się i zaglądając przez ramię bratanka (no dobrze, pod ramieniem, bo w przeciwieństwie do młodego diuka empatii, stał w kolekcje po inteligencję, a nie wzrost). Oczy zaświeciły mu się na widok rozsypanych w nieładzie papierów.
— Tutaj na pewno wrócę. Nie ma niczego, co bardziej informuje o miejscu, niż papierologia. — Starszy Longbottom spodziewał się, że pośród dwóch przedstawicieli służb mundurowych, to on preferował tutaj literki oraz metodyczne segregowanie kolejnych stron datą, adresatem, nadawcą oraz innymi kategoriami archiwizacji. Na razie jednak zamierzał podążyć za Erikiem, nie wychylając się przed szereg. Jedno zwycięstwo w jaskini o niczym nie świadczyło.
W przeciwieństwie do bratanka, nie miał uniformu, ale też nie pojawił się w standardowej dla siebie magicznej szacie. Co więcej, wyglądał bardzo, bardzo jak nie on. Otóż, Morpheus przegrał zakład z Millie Moody o to, czy będzie mogła brać udział w rekonesansie Księżycowego Stawu. Kara dla przegranego? Ubranie się w wybrany przez drugą osobę zestaw. Z tego powodu właśnie Morpheus miał na sobie czarne jeansy, glany oraz wulgarny t-shirt. Słowem, Longbottom wyglądał jak chodząca manifestacja kryzysu wieku średniego. Lub starszy brat Mildred. Na dodatek jednym z wymogów był brak żelu na włosach, więc pierwszy raz od lat, Erik mógł zobaczyć wuja z burzą loków dookoła głowy.