14.04.2024, 15:53 ✶
- Emrys Wledig - mruknął mimowolnie Cathal i znów chwilę milczał, zamyślony, gdy w jego głowie przesuwały się ryciny i słowa na papierze, na temat tego legendarnego wodza. Jeżeli dobrze pamiętał, częścią legend arturiańskich stał się później: w pewnym momencie chyba każdą osobę z Anglii, pojawiającą się w źródłach jako osiągającą wielkie sukcesy, w ten czy inny sposób wciągano do tych opowieści. Ale być może to znów było zlanie kilku osób w jedno? Może i Arthur miał prawdziwego wuja, powiązanego w jakiś sposób z Rzymem?
Być może kiedyś jakiś historyk magii rozwieje tutaj wszystkie wątpliwości. Jeżeli szło o Cathala, sekrety Merlina i króla Artura interesowały go, oczywiście, ale same związki legendy z Rzymem nigdy nie miały znaleźć się w polu jego zainteresowań.
Westchnął z pewną rezygnacją, gdy ich rozmowa została przerwana. Przez chwilę rozważał, czy ewakuować się stąd i potem wysłuchiwać wiecznych narzekań ciotki, czy jednak łatwiej będzie pójść na chwilę na ten poczęstunek, dać się jej zobaczyć i potem rozpłynąć się w powietrzu. Marianne była jedną z niewielu osób zdolnych do zmuszenia go do robienia rzeczy, na robienie których absolutnie nie miał ochoty.
– Mam być szczery? Dyskusja była ciekawa, ale takie poczęstunki są piekielnie nudne i nie jestem pewny, czy dotrwam do końca – przyznał bez większych oporów. – Jeżeli jednak jeszcze tu za godzinę, dlaczego nie? W każdym razie… mam nadzieję, że podobała ci się wystawa, Icarusie Prewett. Mój kuzyn pewnie chętnie dowie się więcej o związkach legend arturiańskich z Rzymem – powiedział, nim obu im przyszło ruszyć do drzwi na wezwanie, by skierować się do sali, w której uczestnikom tego przedpremierowego pokazu zdobyczy Shafiqów serwowano właśnie kolację.
Być może kiedyś jakiś historyk magii rozwieje tutaj wszystkie wątpliwości. Jeżeli szło o Cathala, sekrety Merlina i króla Artura interesowały go, oczywiście, ale same związki legendy z Rzymem nigdy nie miały znaleźć się w polu jego zainteresowań.
Westchnął z pewną rezygnacją, gdy ich rozmowa została przerwana. Przez chwilę rozważał, czy ewakuować się stąd i potem wysłuchiwać wiecznych narzekań ciotki, czy jednak łatwiej będzie pójść na chwilę na ten poczęstunek, dać się jej zobaczyć i potem rozpłynąć się w powietrzu. Marianne była jedną z niewielu osób zdolnych do zmuszenia go do robienia rzeczy, na robienie których absolutnie nie miał ochoty.
– Mam być szczery? Dyskusja była ciekawa, ale takie poczęstunki są piekielnie nudne i nie jestem pewny, czy dotrwam do końca – przyznał bez większych oporów. – Jeżeli jednak jeszcze tu za godzinę, dlaczego nie? W każdym razie… mam nadzieję, że podobała ci się wystawa, Icarusie Prewett. Mój kuzyn pewnie chętnie dowie się więcej o związkach legend arturiańskich z Rzymem – powiedział, nim obu im przyszło ruszyć do drzwi na wezwanie, by skierować się do sali, w której uczestnikom tego przedpremierowego pokazu zdobyczy Shafiqów serwowano właśnie kolację.
Koniec sesji