15.04.2024, 20:43 ✶
Isaac jadł niespiesznie i słuchał słów Laurenta. Nie do końca zrozumiał o co chodziło z loterią, jednak postanowił nie dopytywać skoro chłopak zasugerował, że to nieważne. Nie był jednak zdziwiony, że próbowano oszukać obcokrajowca. W Polsce się nie przelewało, a kolejna szansa na zysk, szybko mogła się nie pojawić.
-Już wystarczająco mnie zaskoczyłeś, nie potrzeba mi więcej. - Zapewnił lekkim tonem, mając nadzieję, że Laurent uwierzy iż w jego oczach nadal jest interesującą osobą. I zdecydowanie nią był. Baghsot miał nadzieję, że pozostaną w kontakcie. W jego mniemaniu, Laurent był wyjątkowy.
Kiedy więc zadał swoje pytanie, zmarszczył lekko brwi i spojrzał na niego.
-Nie, nie uważam tak. Ludzie nie powinni być rozliczani przez swoje pochodzenie, nazwisko czy oceniani przez błędy popełnione przez rodziców lub bliskich. Jest to bardzo powierzchowny i często niedokładny sposób oceny czyjegoś charakteru, umiejętności lub wartości.- Westchnął i wstał z krzesła. Wyciągnął paczkę papierosów i usiadł na kamiennym skalniaku. Nie chciał, żeby dym leciał w stronę jego gościa. Zapalił.- Zakładanie cech lub zachowań na podstawie nazwiska, utrwala stereotypy i uprzedzenia. Prowadzi to do niesprawiedliwego traktowania osób, które nie wpisują się w ramy przyjętych wyobrażeń. Nie każdy Bagshot musi być historykiem i pisać książki czy tworzyć mapy. - Mówił, uważnie przyglądając się Laurentowi.- Moja matka jest niezbyt miłą osobą, więc większość rodziny ze strony mojego ojca nie utrzymuje z nami kontaktów. Czym ja tutaj zawiniłem, mając taką matkę? Myślę, że to niesprawiedliwe. Dlatego jestem rozgoryczony przez to, co dzieje się u nas. Czarodzieje, mugole, mugolaki, szlamy, czystokrwiści i tak dalej... - Zaciągnął się papierosem, nie spuszczając z niego wzroku.-... wiesz, koniec końców, wszyscy jesteśmy po prostu ludźmi. Dlatego uważam, że jesteś dzielny. Ten wywiad w Proroku Codziennym... - Strzepnął wypalony tytoń z papierosa.- Nie wiem ile w nim było prawdy, ponieważ mój kuzyn pożałował opublikowano waszej rozmowy w gazecie, ale chciałbym wierzyć, że są jeszcze na świecie ludzie którzy nie boją się iść pod prąd i są na tyle odważni, żeby trzymać się swoich wartości. Zadałeś mi to pytanie, ponieważ wstydzisz się bycia synem kochanki, czy z zupełnie innego powodu? - Zapytał, kończąc swój wykład.
-Już wystarczająco mnie zaskoczyłeś, nie potrzeba mi więcej. - Zapewnił lekkim tonem, mając nadzieję, że Laurent uwierzy iż w jego oczach nadal jest interesującą osobą. I zdecydowanie nią był. Baghsot miał nadzieję, że pozostaną w kontakcie. W jego mniemaniu, Laurent był wyjątkowy.
Kiedy więc zadał swoje pytanie, zmarszczył lekko brwi i spojrzał na niego.
-Nie, nie uważam tak. Ludzie nie powinni być rozliczani przez swoje pochodzenie, nazwisko czy oceniani przez błędy popełnione przez rodziców lub bliskich. Jest to bardzo powierzchowny i często niedokładny sposób oceny czyjegoś charakteru, umiejętności lub wartości.- Westchnął i wstał z krzesła. Wyciągnął paczkę papierosów i usiadł na kamiennym skalniaku. Nie chciał, żeby dym leciał w stronę jego gościa. Zapalił.- Zakładanie cech lub zachowań na podstawie nazwiska, utrwala stereotypy i uprzedzenia. Prowadzi to do niesprawiedliwego traktowania osób, które nie wpisują się w ramy przyjętych wyobrażeń. Nie każdy Bagshot musi być historykiem i pisać książki czy tworzyć mapy. - Mówił, uważnie przyglądając się Laurentowi.- Moja matka jest niezbyt miłą osobą, więc większość rodziny ze strony mojego ojca nie utrzymuje z nami kontaktów. Czym ja tutaj zawiniłem, mając taką matkę? Myślę, że to niesprawiedliwe. Dlatego jestem rozgoryczony przez to, co dzieje się u nas. Czarodzieje, mugole, mugolaki, szlamy, czystokrwiści i tak dalej... - Zaciągnął się papierosem, nie spuszczając z niego wzroku.-... wiesz, koniec końców, wszyscy jesteśmy po prostu ludźmi. Dlatego uważam, że jesteś dzielny. Ten wywiad w Proroku Codziennym... - Strzepnął wypalony tytoń z papierosa.- Nie wiem ile w nim było prawdy, ponieważ mój kuzyn pożałował opublikowano waszej rozmowy w gazecie, ale chciałbym wierzyć, że są jeszcze na świecie ludzie którzy nie boją się iść pod prąd i są na tyle odważni, żeby trzymać się swoich wartości. Zadałeś mi to pytanie, ponieważ wstydzisz się bycia synem kochanki, czy z zupełnie innego powodu? - Zapytał, kończąc swój wykład.