— Zgadzam się z panem Stewardem. Powinniśmy go dać do renowacji i powiesić w hallu, przy samym wejściu, jako Memento Mori. A podobrazia należy przejrzeć, czy nie mają jakichś runicznych zabezpieczeń i klątw. — Zapamiętał, aby przejrzeć korytarz na samym końcu tej sprawie, zająć się wszelkimi drobiazgami, które nie przychodzą mięśniakom do głowy.
— Wszystko, co znajdziemy. Planuję skatalogować wszystko, co nadaje się do czegokolwiek, w jakiejś komodzie. Nigdy nie wiadomo, kiedy może się przydać. — Pod względem papierologii, wujek Erika był niezmiernie skrupulatny i metodyczny. Korzystał z różnych papeterii, w zależności od wagi wiadomości i jej statusu. Często posyłał bardzo ważne informacje na papeterii Ministerstwa, aby już od początku nadać napięcia. Korzystał z różnych kolorów atramentu. Prowadził tabele, plany dnia, a swoje wydatki notował skrupulatnie w dzienniku rozliczeń i konsultował je z wyciągami ze swojej skrytki w Banku Gringotta. Przestarzałą korespondencję palił, tę zaś, która miała dla niego znaczenie, chował do konkretnych przegródek w sekretarzyku, w kolejności chronologicznej, aby móc znaleźć odpowiednią wiadomość. Było w tym coś romantycznego, dotykać liter kreślonych przez inne dłonie, w innym czasie. Dbałość o takie detale została mu po pracy dla Wizengamotu. — Przekażę brukowcom, na pewno wtedy będziesz miał szansę na kolejną sesję zdjęciową dla Czarownicy i okazję zmieszać Czarnego Pana z błotem.
Po dotarciu do bawialni, podał dwójce mężczyzn trzy pliki małych karteczek samoprzylepnych, czerwonych, żółtych i zielonych. Sam rozpoczął inspekcję mebli, patrząc, które zostały zjedzone przez robactwo, które noszą znamiona mysich gniazd i które już się do niczego nie nadają lub wymagają dalszej inspekcji. Zbierał przy tym wszystkie dokumenty i kartki, jakie znalazł w szufladach, rzucając im tylko przelotne spojrzenie, gdyby coś krzyczało klątwa, morderstwo, biją!
— Nowy wynalazek mugoli, zauważyłem u Neila. Przykleją się i można je przestawiać. Czerwone do utylizacji, zielone zostają, żółte do dalszej inspekcji — poinformował, przyklejając żółty kolor na sam środek tafli lustra, ponieważ to było ustawione na stałe, a on ostatnio nie ufał lustrom. Wspomnienia wywołały na jego karku dreszcze. Przejdź przez lustro. A może pocałuj mnie w dupę?
Po rozejrzeniu się po bawialni i przejrzeniu podobrazia każdego obrazu, poszedł za Erikem. Tym razem on czynił honory, otwierając kotary i okno. Zaczął przeglądać damskie bibeloty, wyjął jedną ze staromodnych sukienek i przyłożył do siebie.
— I jak, do twarzy mi? — zatrzepotał rzęsami przy tym i założył odstający pukiel przyprószonych siwizną włosów za ucho. Rzucił fatałaszki na jedno z łóżek i przeglądał dalej, pod materacami, szukając ukrytych skrytek. Kto jak kto, ale młode dziewczęta miały tendencję do spisywania swoich myśli w pamiętnikach, mogących stanowić nieocenione źródło wiedzy na temat na przykład ukrytych przejść i sekretów domostwa.