O Panie, potężny i mocny, którego gniew osusza dno morza, którego potężne spojrzenie łamie góry. Wzywam Cię, Marsie, wojowniczy Marsie, przez serce potężnego lwa i przez płomień wielkiego, gorejącego ognia, byś był mi posłuszny. Wzywam Cię, Marsie, krwisty i śmiały, przez powietrze, przez ziemię i przez środek ziemi, byś był mi posłuszny. O Marsie, którego radują klęski, który i gardzi szczęściem, wzywam Cię!
Morpheus odkłonił się przed Erikiem, zgodnie z konwenansem.
Wszelkie meble oraz elementy wyposażenia stworzyły nieożywioną widownię pojedynku pod ścianami pomieszczenia, ustawione tak, aby żadna waza ani porcelanowa rzeźba nie ucierpiała podczas patyczki dwóch magów. Dywan został zwinięty i ustawiony w kącie, prawie jak sędzia, opiekujący się starciem. Nie potrzebowali go, oczywiście, nie planowali zrobić sobie krzywdy, a jedynie poćwiczyć. Konwersacyjna aktywność, jak tańce towarzyskie z damami podczas balu.
— Zbyt długo nie trzymałem broni innej, niż różdżka — wyjaśnił. Na najbliższym stoliku postawił magiczną kulkę, która dotknięta różdżką przez Morpheusa, uniosła się w powietrze, lśniąc lekko na złoto. Był to rodzaj czasomierza, bardzo prostego w obsłudze, o wyglądzie przypominającym znicz, ale większym i zrobionym w większości ze szkła, z iskierką wewnątrz. Stuknął go drugi raz, a wtedy ten zaczął pulsować lekko niebieskim światłem, odliczając w spokojnym rytmie dziesięć sekund, do startu sparingu.
W tym czasie starszy Longbottom założył rękawiczki z miękkiej skórki, dobył rapiera i ustawił się w pozycji do fechtunku. Gdy miganie zmieniło się na zielone w ostatnich trzech sekundach oczekiwania, zmrużył oczy w skupieniu na oponencie. Morpheus lubił walczyć rapierem, chociaż umiał też cięższym, klasycznym mieczem, co wymagało konsultacji ze średniowiecznymi manuskryptami. Mało kto wiedział, że można miecz zatrzymać ręką, jeśli zrobi się to odpowiednio dobrze lub uderzać głownią, jak bronią obuchową. Nie było to ani eleganckie, ani sprawiedliwe, ale na pewno skuteczne. Skuteczność za to stanowiła klucz do wygranej. W starciu z bratankiem nie potrzebował tak brutalnych środków, dlatego zdecydował się na rapier i czysto sportowe formy.
Ostatnie mrugnięcie i...
Delikatny dzwonek oznajmił początek sparingu i atak ze strony Morpheusa, szybki i agresywny. Podczas walki bronią białą, widać było jej naleciałości na używanie różdżki przez wieszcza. W ten sam sposób czarował, gwałtownie, szarpanymi ruchami, sobie tylko znaną choreografią. Sposób używania różdżki był jak charakter pisma, mówił wiele o człowieku i wywodził się z jego korzeni.
Kiedy metal krzyżował się z metalem, odpowiedział:
— Nie, zupełnie nie. Natomiast. Zagniewał. Nie na ciebie oczywiście.
Chwila odskoku do tyłu i znów zwarcie.
— Neil nie asymiluje się z magiczną społecznością i nie pozwala. Nie pozwala sobie pomóc. Nie szuka. Pomocy. Jest mugolakiem. Martwię się o. O niego. Nie. Nie widziałem go od potańcówki. Miałem. Nóż. Wiesz sam.
Słowa przecinały dźwięki krzyżujących się broni oraz przyśpieszonego oddechu. Morpheus szybko dostawał zadyszki, co wraz z mówieniem, sprawiało, że wydolność płuc bardzo spadała.
Slaby sukces...