20.04.2024, 23:12 ✶
W jej głowie ciągle się kotłowało. Próbowała zrozumieć, czemu Cedricowi zależało na jej towarzystwie, gdy ona nie miała tak naprawdę nic mu do zaoferowania. Jeszcze nie tak dawno mogła przynajmniej pochwalić się niebezpiecznym i kolorowym życiem, a teraz? Po tylu zdradach i wbitych w plecy nożach coraz mniej ufała komukolwiek, kto żywił do niej pozytywne uczucia.
Patrzyła na Cedrica, próbując rozgryźć jego zachowanie względem niej niczym zagadkę.
A potem usłyszała od niego o gwiazdach i zamarła.
Nie mówiła o tym wielu osobom, ale uwielbiała nocne niebo. Kojarzyło się jej z wieczorami spędzonymi u dziadków, w domku na wsi, gdy wracała z Hogwartu by spędzić u nich wakacje. Z czasami, gdy wszystko nie było tak pogmatwane, a ona była wolna od tego całego szlamu, w którym taplała się przez ostatni lata.
Kochała patrzeć w gwiazdy. Tylko jakim cudem Cedric wiedział, że może jej na tym zależeć?
To nie tak, że nie wiedział nikt. Wyjawiła to paru osobom, większość była już jednak jedynie cichym echem przeszłości. Jej umysł zafiksował się na próbie zrozumienia tej drobnostki, by nagle przez jej rożne myśli mógł przebić się cichutki głosik.
Zdrajca.
Zdobędzie od ciebie informacje, a potem komuś je sprzeda.
Otworzyła okiennice i zmarszczyła brwi, próbując zrozumieć, co właśnie sobie uzmysłowiła. I nagle zachciało jej się śmiać. Przecież teraz wszystko było takie oczywiste.
Wiedziała w końcu, że inaczej przecież by się nią nie zainteresował. Musiał więc coś wiedzieć o jej przeszłości, a teraz tylko szukał potwierdzenia. Czekał na jej potknięcie, niewielką wzmiankę, która mogła ją pogrążyć.
Jego uśmiech prawdopodobnie miał jedynie uśpić jej czujność, jego nieśmiałość ukryć prawdziwe zamiary.
Przynajmniej teraz to miało sens. Z jakiego innego powodu mieliby przyjechać w takie miejsce razem? Przecież nie dla tego, że mu się podobała. Bo kim była? Oszustką, która zbyt często pije i gra w karty. Osobą, która nie potrafi wziąć własnego życia w garści i zrobić czegoś znaczącego. Jedyne co było w niej wartościowego to informacje o jej przeszłości. Znała wiele sekretów. Tylko które z nich chciał poznać Cedric? I komu je przekazać? Musiała się tego dowiedzieć, nie zdradzając żadnej wartościowej informacji. Dla niej była to pestka.
Z zamyślenia wyrwał ją jego głos. Spojrzała na zakurzony garnek, jego słodki uśmiech i coś ją zabolało. To wszystko był tylko fałsz, który miał ją zwieść.
A ona prawie dała się nabrać.
Odpowiedziała jednak na uśmiech, starając się dostosować do jego gry. Była w niej w końcu mistrzem.
- Zaraz umyję kociołek, mam w kufrze trochę kawy, bo podejrzewam, że to co zostało w tutejszych szafkach może się nie nadawać do wypicia. Zaraz wrócę - Mrugnęła do niego, zamykając się na chwilę w czterech ścianach swojego pokoju.
Przetarła twarz dłońmi, wzięła kilka głębokich wdechów, starając się zdusić palące uczucie rozczarowania, po czym z wściekłością chwyciła paczuszkę z kawą. Nałożyła na twarz znów swój popisowy uśmiech i wyszła z powrotem do głównej izby.
Nie ufaj mu.
- Kubki też możesz dać do umycia - powiedziała, biorąc odpowiednie naczynia i gąbkę, biorąc się powoli do pracy. Chwilę później na kominku gotowała się woda, do kubków została nasypana kawa, a ona mogła zacząć się zastanawiać, czy nie powinna po prostu stąd uciec i dać sobie spokój z tą całą farsą. Tylko czy tym nie dałaby mu potwierdzenia, że coś jest na rzeczy? Pewnie powinna przygotować jakąś wymówkę. Nie mogła w końcu dać się wrzucić za kratki z powodu jakiegoś głupiego zauroczenia. Choć pewnie byłoby to piękne podsumowanie jej cholernego życia.
- Miałeś jakiś konkretny plan, co do tego wyjazdu? - zapytała, ciekawa, czy Cedric zauważył jej nagły moment oświecenia. Wskoczyła na blat w kuchni, spoglądając mu w oczy, szukając w nich kłamstwa u ułudy, którymi ją do tej pory mamił.
Patrzyła na Cedrica, próbując rozgryźć jego zachowanie względem niej niczym zagadkę.
A potem usłyszała od niego o gwiazdach i zamarła.
Nie mówiła o tym wielu osobom, ale uwielbiała nocne niebo. Kojarzyło się jej z wieczorami spędzonymi u dziadków, w domku na wsi, gdy wracała z Hogwartu by spędzić u nich wakacje. Z czasami, gdy wszystko nie było tak pogmatwane, a ona była wolna od tego całego szlamu, w którym taplała się przez ostatni lata.
Kochała patrzeć w gwiazdy. Tylko jakim cudem Cedric wiedział, że może jej na tym zależeć?
To nie tak, że nie wiedział nikt. Wyjawiła to paru osobom, większość była już jednak jedynie cichym echem przeszłości. Jej umysł zafiksował się na próbie zrozumienia tej drobnostki, by nagle przez jej rożne myśli mógł przebić się cichutki głosik.
Zdrajca.
Zdobędzie od ciebie informacje, a potem komuś je sprzeda.
Otworzyła okiennice i zmarszczyła brwi, próbując zrozumieć, co właśnie sobie uzmysłowiła. I nagle zachciało jej się śmiać. Przecież teraz wszystko było takie oczywiste.
Wiedziała w końcu, że inaczej przecież by się nią nie zainteresował. Musiał więc coś wiedzieć o jej przeszłości, a teraz tylko szukał potwierdzenia. Czekał na jej potknięcie, niewielką wzmiankę, która mogła ją pogrążyć.
Jego uśmiech prawdopodobnie miał jedynie uśpić jej czujność, jego nieśmiałość ukryć prawdziwe zamiary.
Przynajmniej teraz to miało sens. Z jakiego innego powodu mieliby przyjechać w takie miejsce razem? Przecież nie dla tego, że mu się podobała. Bo kim była? Oszustką, która zbyt często pije i gra w karty. Osobą, która nie potrafi wziąć własnego życia w garści i zrobić czegoś znaczącego. Jedyne co było w niej wartościowego to informacje o jej przeszłości. Znała wiele sekretów. Tylko które z nich chciał poznać Cedric? I komu je przekazać? Musiała się tego dowiedzieć, nie zdradzając żadnej wartościowej informacji. Dla niej była to pestka.
Z zamyślenia wyrwał ją jego głos. Spojrzała na zakurzony garnek, jego słodki uśmiech i coś ją zabolało. To wszystko był tylko fałsz, który miał ją zwieść.
A ona prawie dała się nabrać.
Odpowiedziała jednak na uśmiech, starając się dostosować do jego gry. Była w niej w końcu mistrzem.
- Zaraz umyję kociołek, mam w kufrze trochę kawy, bo podejrzewam, że to co zostało w tutejszych szafkach może się nie nadawać do wypicia. Zaraz wrócę - Mrugnęła do niego, zamykając się na chwilę w czterech ścianach swojego pokoju.
Przetarła twarz dłońmi, wzięła kilka głębokich wdechów, starając się zdusić palące uczucie rozczarowania, po czym z wściekłością chwyciła paczuszkę z kawą. Nałożyła na twarz znów swój popisowy uśmiech i wyszła z powrotem do głównej izby.
Nie ufaj mu.
- Kubki też możesz dać do umycia - powiedziała, biorąc odpowiednie naczynia i gąbkę, biorąc się powoli do pracy. Chwilę później na kominku gotowała się woda, do kubków została nasypana kawa, a ona mogła zacząć się zastanawiać, czy nie powinna po prostu stąd uciec i dać sobie spokój z tą całą farsą. Tylko czy tym nie dałaby mu potwierdzenia, że coś jest na rzeczy? Pewnie powinna przygotować jakąś wymówkę. Nie mogła w końcu dać się wrzucić za kratki z powodu jakiegoś głupiego zauroczenia. Choć pewnie byłoby to piękne podsumowanie jej cholernego życia.
- Miałeś jakiś konkretny plan, co do tego wyjazdu? - zapytała, ciekawa, czy Cedric zauważył jej nagły moment oświecenia. Wskoczyła na blat w kuchni, spoglądając mu w oczy, szukając w nich kłamstwa u ułudy, którymi ją do tej pory mamił.