21.04.2024, 15:59 ✶
Starał się robić dobrą minę do złej gry, ale tak po prawdzie to nie do końca wiedział, jak powinien się zachowywać. Minęło naprawdę dużo czasu, od kiedy ostatni raz wyszedł na miasto z dziewczyną. Jasne, nie byli na żadnej randce, ale i tak czuł się zestresowany. Jeśli już zdarzało mu się z kimś spotykać, byli to przeważnie znajomi, z którymi utrzymywał stały kontakt przez ostatnie lata. Vior co prawda znał jeszcze z czasów szkolnych, ale kontakt im się urwał wraz z ukończeniem edukacji. Nie przywykł do jej towarzystwa, co wprawiało go w lekkie poddenerwowanie. Nie chciał powiedzieć albo zrobić czegoś głupiego, a wiedział, że ma do tego talent. Nie chciał przed nią wyjść na debila.
Jednocześnie zastanawiało go, co takiego siedzi w jej głowie. Co u licha przyszło jej do głowy, że zaprosiła do baru kogoś takiego jak on? Był nudny, bezbarwny — większość czasu spędzał w pracy, całkowicie zaniedbując pozostałe aspekty życia. Nie było w nim absolutnie niczego, co mogłoby zaciekawić drugą osobę. Vior zawsze była pełna zainteresowań i pasji, które automatycznie generowały wokół niej grono znajomych. Był przekonany, że teraz nie było inaczej. Z pewnością było wiele innych osób, z którymi mogłaby się znacznie lepiej rozerwać. No i facetów, którzy z chęcią zawalczyliby o jej uwagę. Bo chyba tylko ślepiec nie dostrzegałby tego, jak ładnie wyglądała.
Dlaczego więc padło na niego? Ta myśl nie chciała mu dać spokoju. No ale przecież jej nie spyta. To byłoby głupie, nawet jak na niego.
Próbował jakoś dojść do sedna tej sprawy, ale ciężko było się skupić, gdy siedziała przy nim, wyglądając, cóż, TAK. Podobała mu się już w wersji zaziębionej, ale to... Ciężko było dobrać odpowiednie komplementy.
— Jeśli taka jest prawda, to zdecydowanie nie doceniłem Twojej przebiegłości — odparł powoli, nie mogąc się powstrzymać od lekkiego uśmiechu. Wciąż czuł się zestresowany, ale im dłużej rozmawiali, tym swobodniej czuł się w jej obecności. No i sam lokal też był w sumie całkiem przyjemny. Nieszczególnie dużo ludzi, barman, który nie przykładał do ich obecności większej uwagi. Uwagę jednej osoby dawał radę jakoś znieść, chociaż w tym przypadku było to nieco trudniejsze niż zazwyczaj.
— Czyli jednak muszę uważać na to wyciąganie mnie z gabinetu za ucho? — rzucił w odpowiedzi, gdy rzuciła wzmiankę o tym, że może go pilnować. Oczywiście wiedział, że kobieta tylko żartuje, ale i tak poczuł się nieco dziwnie. Myśl, że mogłaby chcieć spędzać z nim więcej czasu wciąż była nieco stresująca, ale przy okazji zaskakująco przyjemna. Może nawet ekscytująca. Chociaż oczywiście była to tylko fikcja, która zaistniała w jego głowie.
— Nie no, wolę nie pić tyle, żeby skończyć pijanym pod stołem. Byłoby mi głupio. No i ja raczej mało piję, nawet jak już jest okazja. Gdy ostatnim razem przesadziłem... no powiedzmy po prostu, że nie skończyło się to najlepiej i wolałbym nie powtarzać — rzucił, czując, jak policzki robią mu się nieco czerwone. Wciąż ze wstydem wspominał ów felerny wieczór, pod koniec którego narobił tyle hałasu i bałaganu, że wezwano odpowiednie służby. — Aczkolwiek będę pamiętał, żeby nie przyjmować od ciebie wyzwań w konkursach picia. Za łatwo byłoby ci wygrać — dorzucił jeszcze szybko, próbując odwrócić temat od potencjalnego skupienia się na jego starych przygodach. O ile można je było tak w ogóle określić. — Bywałaś tu już wcześniej? Wydaje się, jakbyś znała barmana? — dodał nagle, dostrzegając, że barman podejrzanie często patrzy na jego partnerkę. No, chyba że mu się podobała? W sumie nie byłoby to niczym dziwnym, ale przez sekundę przemknęła przez niego fala zazdrości, która zniknęła równie szybko jak się pojawiła.
Przez krótką chwilę zastanawiał się, jak zareagować na oferowany toast, ale ostatecznie po prostu się z nią stuknął. Nie było sensu myśleć o przeszłości, szczególnie teraz. Chciał chociaż raz mieć udany wieczór. Z kimś, kogo lubił.
Gdy nagle rzuciłą komplementy o fartuchu, z zaskoczeniem uniósł brwi. Tylko po to, żeby zaraz nieco się zakłopotać. Tyle dobrego, że na koniec dodała wzmiankę o staruszkach, dzięki czemu łatwiej było mu to wziąć za zwykłą zaczepkę. — W takim razie powinno cię ucieszyć, że zapisałem cię na moją listę stałych pacjentów. Uzupełnię zapas smakowych leków, żeby być przygotowanym na kolejną wizytę. Tylko o tym nie rozpowiadaj. Nie chcemy, żeby moje fanki zrobiły się o ciebie zazdrosne — Posłał jej lekki uśmiech, po czym zaczął się mimowolnie bawić szkłem, które miał w rękach.
Siedział w ciszy, wysłuchując jej uwag, na które nie miał żadnej sensownej odpowiedzi. — To może brzmieć źle, ale apteka to tak naprawdę mój dom. Spędziłem tam większość dzieciństwa, a sypianie na krzesłach to norma, gdy masz wyjątkowo męczący dyżur w szpitalu. Naprawdę nie było tak źle, obiecuję — mówiąc to, zerknął na nią, próbując ocenić sytuację. Być może celowo nie nawiązał do pytania, kiedy ostatni raz się wyspał, ale nie chciał jej rozjuszać jeszcze bardziej. Zwłaszcza że aż do tego momentu było mu tutaj naprawdę dobrze.
Nigdy nie lubił wybierać i decydować. W pracy nierzadko był do tego zmuszany, przez co odbijał to sobie poza nią. "Możesz nam coś wybrać". Przez dłuższą chwilę przeglądał menu, aż w końcu jego wzrok padł na nieco losową nazwę. — Poprosimy dwa razy "Szalejący Tłuczek". I drugi raz to, co mieliśmy teraz — Nie planował zamawiać drugiej kolejki, ale wiedziony nagłym impulsem po prostu to zrobił.
— No więc... co chciałabyś robić za kilka lat? — Chciał nieco przełamać napiętą atmosferę. Miał nadzieję, że w ten sposób uda mu się to zrobić. Pytanie nieco dziwne, ale naprawdę ciekawiły go rzeczy związane z Vior.
Jednocześnie zastanawiało go, co takiego siedzi w jej głowie. Co u licha przyszło jej do głowy, że zaprosiła do baru kogoś takiego jak on? Był nudny, bezbarwny — większość czasu spędzał w pracy, całkowicie zaniedbując pozostałe aspekty życia. Nie było w nim absolutnie niczego, co mogłoby zaciekawić drugą osobę. Vior zawsze była pełna zainteresowań i pasji, które automatycznie generowały wokół niej grono znajomych. Był przekonany, że teraz nie było inaczej. Z pewnością było wiele innych osób, z którymi mogłaby się znacznie lepiej rozerwać. No i facetów, którzy z chęcią zawalczyliby o jej uwagę. Bo chyba tylko ślepiec nie dostrzegałby tego, jak ładnie wyglądała.
Dlaczego więc padło na niego? Ta myśl nie chciała mu dać spokoju. No ale przecież jej nie spyta. To byłoby głupie, nawet jak na niego.
Próbował jakoś dojść do sedna tej sprawy, ale ciężko było się skupić, gdy siedziała przy nim, wyglądając, cóż, TAK. Podobała mu się już w wersji zaziębionej, ale to... Ciężko było dobrać odpowiednie komplementy.
— Jeśli taka jest prawda, to zdecydowanie nie doceniłem Twojej przebiegłości — odparł powoli, nie mogąc się powstrzymać od lekkiego uśmiechu. Wciąż czuł się zestresowany, ale im dłużej rozmawiali, tym swobodniej czuł się w jej obecności. No i sam lokal też był w sumie całkiem przyjemny. Nieszczególnie dużo ludzi, barman, który nie przykładał do ich obecności większej uwagi. Uwagę jednej osoby dawał radę jakoś znieść, chociaż w tym przypadku było to nieco trudniejsze niż zazwyczaj.
— Czyli jednak muszę uważać na to wyciąganie mnie z gabinetu za ucho? — rzucił w odpowiedzi, gdy rzuciła wzmiankę o tym, że może go pilnować. Oczywiście wiedział, że kobieta tylko żartuje, ale i tak poczuł się nieco dziwnie. Myśl, że mogłaby chcieć spędzać z nim więcej czasu wciąż była nieco stresująca, ale przy okazji zaskakująco przyjemna. Może nawet ekscytująca. Chociaż oczywiście była to tylko fikcja, która zaistniała w jego głowie.
— Nie no, wolę nie pić tyle, żeby skończyć pijanym pod stołem. Byłoby mi głupio. No i ja raczej mało piję, nawet jak już jest okazja. Gdy ostatnim razem przesadziłem... no powiedzmy po prostu, że nie skończyło się to najlepiej i wolałbym nie powtarzać — rzucił, czując, jak policzki robią mu się nieco czerwone. Wciąż ze wstydem wspominał ów felerny wieczór, pod koniec którego narobił tyle hałasu i bałaganu, że wezwano odpowiednie służby. — Aczkolwiek będę pamiętał, żeby nie przyjmować od ciebie wyzwań w konkursach picia. Za łatwo byłoby ci wygrać — dorzucił jeszcze szybko, próbując odwrócić temat od potencjalnego skupienia się na jego starych przygodach. O ile można je było tak w ogóle określić. — Bywałaś tu już wcześniej? Wydaje się, jakbyś znała barmana? — dodał nagle, dostrzegając, że barman podejrzanie często patrzy na jego partnerkę. No, chyba że mu się podobała? W sumie nie byłoby to niczym dziwnym, ale przez sekundę przemknęła przez niego fala zazdrości, która zniknęła równie szybko jak się pojawiła.
Przez krótką chwilę zastanawiał się, jak zareagować na oferowany toast, ale ostatecznie po prostu się z nią stuknął. Nie było sensu myśleć o przeszłości, szczególnie teraz. Chciał chociaż raz mieć udany wieczór. Z kimś, kogo lubił.
Gdy nagle rzuciłą komplementy o fartuchu, z zaskoczeniem uniósł brwi. Tylko po to, żeby zaraz nieco się zakłopotać. Tyle dobrego, że na koniec dodała wzmiankę o staruszkach, dzięki czemu łatwiej było mu to wziąć za zwykłą zaczepkę. — W takim razie powinno cię ucieszyć, że zapisałem cię na moją listę stałych pacjentów. Uzupełnię zapas smakowych leków, żeby być przygotowanym na kolejną wizytę. Tylko o tym nie rozpowiadaj. Nie chcemy, żeby moje fanki zrobiły się o ciebie zazdrosne — Posłał jej lekki uśmiech, po czym zaczął się mimowolnie bawić szkłem, które miał w rękach.
Siedział w ciszy, wysłuchując jej uwag, na które nie miał żadnej sensownej odpowiedzi. — To może brzmieć źle, ale apteka to tak naprawdę mój dom. Spędziłem tam większość dzieciństwa, a sypianie na krzesłach to norma, gdy masz wyjątkowo męczący dyżur w szpitalu. Naprawdę nie było tak źle, obiecuję — mówiąc to, zerknął na nią, próbując ocenić sytuację. Być może celowo nie nawiązał do pytania, kiedy ostatni raz się wyspał, ale nie chciał jej rozjuszać jeszcze bardziej. Zwłaszcza że aż do tego momentu było mu tutaj naprawdę dobrze.
Nigdy nie lubił wybierać i decydować. W pracy nierzadko był do tego zmuszany, przez co odbijał to sobie poza nią. "Możesz nam coś wybrać". Przez dłuższą chwilę przeglądał menu, aż w końcu jego wzrok padł na nieco losową nazwę. — Poprosimy dwa razy "Szalejący Tłuczek". I drugi raz to, co mieliśmy teraz — Nie planował zamawiać drugiej kolejki, ale wiedziony nagłym impulsem po prostu to zrobił.
— No więc... co chciałabyś robić za kilka lat? — Chciał nieco przełamać napiętą atmosferę. Miał nadzieję, że w ten sposób uda mu się to zrobić. Pytanie nieco dziwne, ale naprawdę ciekawiły go rzeczy związane z Vior.