Nie przywiązywał większej wagi do tego, w jaki sposób na nich - bliźniaków - spoglądali inni. To co dla innych było czymś rzadko spotykanym, dla niego stanowiło codzienność. Było normalne. Zwyczajne. Choć fizycznie byli z Richardem niemalże identyczni, nie stanowili jednej osoby. Różnili się od siebie bardziej, niż niektórzy byliby w stanie zauważyć. A jeśli ktoś dostrzec tych różnic nie był w stanie - miał pecha. Żaden z Mulciberów nie zamierzał przepraszać za tę przewagę, którą otrzymali od losu.
Zauważył go schodząc po schodach. Przy jednym z nielicznych stolików. Obserwował przez nieco dłuższą chwilę, zatrzymując się w miejscu tuż po tym, jak pokonał dwa ostatnie schodki. Nieszczególnie zaskoczyło go to, że Anthony zaszył się właśnie tutaj. Może dlatego, że sam postępował podobnie? Niejednokrotnie zdarzało mu się ukrywać właśnie w tym miejscu, w bibliotece. Cisza i spokój pomagały oczyścić głowę. Pozwalały na to, aby poukładać sobie pewne rzeczy.
- Słyszałem niegdyś, że francuski to język dyplomacji, na całe szczęście polityka nie jest czymś, co budziłoby moje zainteresowanie. - zareagował. W ten sposób dał mu do zrozumienia, że jeśli chciał o coś zapytać, ewentualnie porozmawiać, łatwiej byłoby to zrobić po angielsku. W języku, który był znany im obydwu.
Zrobił kilka kroków w głąb piwnicy, zamiast w kierunku Anthony'ego zbliżając się jednak do jednego z regałów, na którym to bez większych trudności zdołał odnaleźć właściwe miejsce. Odłożył książkę, poświęcając temu nieco więcej uwagi. Przesuwając nieznacznie również inne pozycje, które znajdywały się na tej konkretnej półce. Zadbał o to, aby książki były ustawione równo - co do milimetra.
- Jeśli pytałeś o to czy już po kolacji, to mam niestety smutną wiadomość. Trochę się tutaj zasiedziałeś. - kontynuował, dopiero po tych słowach odwracając się w jego kierunku. Raz jeszcze skupiając na nim spojrzenie. Sprawdzając na ile chłopak się trzymał po wcześniejszym zajściu? Być może, ale nie byłby skłonny się do czegoś takiego przyznać. Odebrał nieco... specyficzne wychowanie, które wpływało na jego podejście do pewnych spraw. Tylko czy było to czymś, co należało wytłumaczyć akurat młodemu krukonowi?