22.04.2024, 19:25 ✶
Pan Słońce i Pani Słońce to Pan i Pani Słońce, no nie? Miałem na imię Helios, trochę zabawnie, ale też poważnie. Nie za często używałem tego imienia, ale miałem tak na imię, więc nie mogłem się pozbyć bycia słońcem, a poza tym to... Leo też miało w sobie sporo ze słońca, a ja w sobie miałem go całe masy.
Ale również mleka... Takie spokojne, takie mdłe może nawet, cierpliwe? Może trochę płynąłem, ale chciałem dopłynąć do miejsca, w którym całe moje jestestwo spływało w słodkim, klejącym miodzie. Słodkim do przesady, klejącym niemożebnie. Spajającym dwa ciała w jedno ciało - o tak. Miód, miodek, miodeczek. Słońce, słoneczniki, pszczoły, miód. To wszystko było ze sobą powiązane, podobnie jak to, że miałem okazję trafić na swojej drodze na Norkę i teraz całowałem ją ze wzajemnością. To samo w sobie było jak wybuch miodowego wulkanu, więc pytanie było potężne - CO BĘDZIE POTEM?! Święto Słońca, Słoneczne Święto. Wielkie Słoneczne Święto Radości i Miłości, i Uroku, i Niesamowitości, i Chęci do Życia, i Wszystkiego Innego, Co Najlepsze, Co Wymarzone, Co Tylko Do Głowy Przyszło, no nie? Taaak.
Całowałem jej pełne usta, spijałem z nich wyimaginowany nektar wolności. Badałem policzek i linię żuchwy, szukając większych zapasów niesamowitości, póki nie dotarłem do jej rozgrzanej szyi. Norka pachniała cukiernią, a może to cukiernia pachniała Norką? Gdzie te odpowiedzi na niewypowiedziane pytania?! A może Norka była cukiernią, a cukiernia była Norką? Nie bez powodu nazywała się Norką Norki, hmm? Jedno było jednakże pewne w tym rozkminianiu szerokim - Norka i Norka Nory od teraz musiały być moje. Uwielbiałem ten słodki zapach, to palące ciepło jej skóry. Norka... Ja oszalałem! Oszalałem na twoim punkcie!
Dziki pomruk wyrwał się z mojej piersi. Owionął lekkim podmuchem jej szyję, szyję pachnącą cukiernią.
- Norkaaa... Mraurr... Ja oszalałem! Oszalałem na twoim punkcie! Powiedz, że mnie lubisz, że mnie lubisz bardzo, bo ja bardzo-bardzo chcę żebyś mnie lubiła barrrdzo. Błagam! - wymruczałem jej do ucha by w końcu w akcie szaleństwa, a może po prostu typowej leowatości zsunąć się na własne kolana. Klęczałem przed nią tu i teraz, w tej chwili to bardziej obejmując jej nogi, zamiast pleców i wpatrywałem się w nią błagalnie, jak człowiek spragniony wody, kot - mleka, kochanek - miłości. - Wyjdziesz za mnie? Zrobię dla ciebie wszystko! Ty wiesz, z pewnością to czujesz... Ja czuję dużo miłości do ciebie. Tyle miłości, że nie sposób pomieścić. Tak bardzo ciebie pragnę, że nie mogę sobie wyobrazić, że moglibyśmy być osobno - stwierdziłem, puszczając jej nogi wolno, by uchwycić jej rozgrzaną dłoń. Ciepłą, delikatną, kobiecą dłoń. Ucałowałem ją i zataz też wtuliłem w nią twarz. Tak, to było to odpowiednie miejsce dla Leoleoleo.
Ale również mleka... Takie spokojne, takie mdłe może nawet, cierpliwe? Może trochę płynąłem, ale chciałem dopłynąć do miejsca, w którym całe moje jestestwo spływało w słodkim, klejącym miodzie. Słodkim do przesady, klejącym niemożebnie. Spajającym dwa ciała w jedno ciało - o tak. Miód, miodek, miodeczek. Słońce, słoneczniki, pszczoły, miód. To wszystko było ze sobą powiązane, podobnie jak to, że miałem okazję trafić na swojej drodze na Norkę i teraz całowałem ją ze wzajemnością. To samo w sobie było jak wybuch miodowego wulkanu, więc pytanie było potężne - CO BĘDZIE POTEM?! Święto Słońca, Słoneczne Święto. Wielkie Słoneczne Święto Radości i Miłości, i Uroku, i Niesamowitości, i Chęci do Życia, i Wszystkiego Innego, Co Najlepsze, Co Wymarzone, Co Tylko Do Głowy Przyszło, no nie? Taaak.
Całowałem jej pełne usta, spijałem z nich wyimaginowany nektar wolności. Badałem policzek i linię żuchwy, szukając większych zapasów niesamowitości, póki nie dotarłem do jej rozgrzanej szyi. Norka pachniała cukiernią, a może to cukiernia pachniała Norką? Gdzie te odpowiedzi na niewypowiedziane pytania?! A może Norka była cukiernią, a cukiernia była Norką? Nie bez powodu nazywała się Norką Norki, hmm? Jedno było jednakże pewne w tym rozkminianiu szerokim - Norka i Norka Nory od teraz musiały być moje. Uwielbiałem ten słodki zapach, to palące ciepło jej skóry. Norka... Ja oszalałem! Oszalałem na twoim punkcie!
Dziki pomruk wyrwał się z mojej piersi. Owionął lekkim podmuchem jej szyję, szyję pachnącą cukiernią.
- Norkaaa... Mraurr... Ja oszalałem! Oszalałem na twoim punkcie! Powiedz, że mnie lubisz, że mnie lubisz bardzo, bo ja bardzo-bardzo chcę żebyś mnie lubiła barrrdzo. Błagam! - wymruczałem jej do ucha by w końcu w akcie szaleństwa, a może po prostu typowej leowatości zsunąć się na własne kolana. Klęczałem przed nią tu i teraz, w tej chwili to bardziej obejmując jej nogi, zamiast pleców i wpatrywałem się w nią błagalnie, jak człowiek spragniony wody, kot - mleka, kochanek - miłości. - Wyjdziesz za mnie? Zrobię dla ciebie wszystko! Ty wiesz, z pewnością to czujesz... Ja czuję dużo miłości do ciebie. Tyle miłości, że nie sposób pomieścić. Tak bardzo ciebie pragnę, że nie mogę sobie wyobrazić, że moglibyśmy być osobno - stwierdziłem, puszczając jej nogi wolno, by uchwycić jej rozgrzaną dłoń. Ciepłą, delikatną, kobiecą dłoń. Ucałowałem ją i zataz też wtuliłem w nią twarz. Tak, to było to odpowiednie miejsce dla Leoleoleo.