23.04.2024, 18:57 ✶
Laurent zdecydowanie nie musi martwić się o uczucia Isaac'a. Bagshot tak naprawdę nigdy nie czuł się zazdrosny o innych ludzi. Uważał, że każdy ma wolną wolę i nie wolno uważać się za posiadacza czyichś uczuć lub atencji. Może nie było to do końca zdrowe, ale tak żyło się zdecydowanie lepiej.
Skarcony i odsunięty, również zaczął się śmiać. Sam nabrał kolorów na twarzy, a Laurent zdecydowanie miał w sobie więcej uroku, kiedy się uśmiechał. Podobał się oczywiście Isaac'owi we wszystkich odsłonach - najbardziej w tej z przed kilku godzin, jednak mężczyzna pozostawił tę myśl tylko dla siebie. Przez prawie trzydzieści lat prowadził niespokojne życie heteroseksualnego mężczyzny. Naprawdę nie spodziewał się, że drugi osobnik tej samej płci może mu się fizycznie spodobać. Zaskakiwał sam siebie! Ale to dobrze, ponieważ lubił własne towarzystwo.
- Będzie to wielka zbrodnia. - Przytaknął rozbawiony i wysłuchał planu. Odsunął się dopiero, kiedy Laurent mu na to pozwolił.- Dobrze. Chyba nie mam wyjścia, panie Prewett. - Sięgnął po papierosy, które leżały na ogrodowym stoliku. Wyciągnął jednego.
- W takim razie pozwól mi jeszcze zapalić. Może to będzie mój ostatni papieros w życiu? Wolałbym się również ładniej ubrać, bo jak umierać zdradzonym po dobrym seksie, to w porządnej koszuli. - Uśmiechnął się pogodnie. Psychicznie, gotowy był odstawić Laurenta tam, skąd go zabrał. Miał przeczucie, że to nie dziś czeka go spotkanie ze stwórcą w zaświatach.
Skarcony i odsunięty, również zaczął się śmiać. Sam nabrał kolorów na twarzy, a Laurent zdecydowanie miał w sobie więcej uroku, kiedy się uśmiechał. Podobał się oczywiście Isaac'owi we wszystkich odsłonach - najbardziej w tej z przed kilku godzin, jednak mężczyzna pozostawił tę myśl tylko dla siebie. Przez prawie trzydzieści lat prowadził niespokojne życie heteroseksualnego mężczyzny. Naprawdę nie spodziewał się, że drugi osobnik tej samej płci może mu się fizycznie spodobać. Zaskakiwał sam siebie! Ale to dobrze, ponieważ lubił własne towarzystwo.
- Będzie to wielka zbrodnia. - Przytaknął rozbawiony i wysłuchał planu. Odsunął się dopiero, kiedy Laurent mu na to pozwolił.- Dobrze. Chyba nie mam wyjścia, panie Prewett. - Sięgnął po papierosy, które leżały na ogrodowym stoliku. Wyciągnął jednego.
- W takim razie pozwól mi jeszcze zapalić. Może to będzie mój ostatni papieros w życiu? Wolałbym się również ładniej ubrać, bo jak umierać zdradzonym po dobrym seksie, to w porządnej koszuli. - Uśmiechnął się pogodnie. Psychicznie, gotowy był odstawić Laurenta tam, skąd go zabrał. Miał przeczucie, że to nie dziś czeka go spotkanie ze stwórcą w zaświatach.