23.04.2024, 22:47 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.04.2024, 22:48 przez Isaac Bagshot.)
Izaak czy tam Isaac, naprawdę bawił się dzisiaj bardzo dobrze. Lubił przygody oraz niespodziewane zwroty akcji. Czasami brakowało mu adrenaliny, więc raz na jakiś czas dobrze było postarać się o jej zastrzyk. W ramach ciekawostki warto również wspomnieć, że pisownia imienia Bagshota nie miała tak naprawdę większego znaczenia. Chodziło tu bowiem o znaczenie samego imienia.
-Miłego wieczoru i do zobaczenia. - Pożegnał się pogodnie z Morpheusem oraz Neilem. Założył na głowę kapelusz i dał się poprowadzić swojemu szefowi. Bycie stażystą było całkiem zabawne. W życiu nazywano go w różny sposób. Mieszkając w Europie, często nawet nie rozumiał co ludzie o nim mówili, ale stażystą został chyba pierwszy raz!
W karocy milczał, widząc że Anthony popadł w zadumę. Otworzył więc swój notatnik i porządkował to, co napisało samopiszące pióro. Wyciągnął różdżkę, żeby pomóc sobie w segregowaniu. Chciał przygotować dla pana Longbottom’a przejrzysty oraz zwięzły spis wszystkich zmian, jakie ten chciał wprowadzić we własnym domu. Nie zajęło mu to dużo czasu, więc kiedy dojechali na miejsce, miał już przygotowaną i ładnie zapieczętowaną kopertę.
Rezydencja bardzo mu się podobała, jednak z grzeczności nie rozglądał się bardziej niż powinien. Nigdy nie spotykał się z Anthony'm na “pogawędki” inne, niż te które dotyczyły pracy, więc postanowił zachowywać się jak pracownik.
Przechodząc przez kolejne pomieszczenia, przypominał sobie jak gościł w podobnych domach podróżując po Europie. Zwłaszcza rosyjscy czarodzieje bardzo lubowali się w przepychu, i czuli ogromną potrzebę pokazania światu swej potęgi oraz bogactwa. Rezydencja Shafiq’a urządzona była jednak w dobrym guście oraz ze smakiem. Bagshot również lubił otaczać się sztuką, a miejsce to przypominało mu czas który spędził we Włoszech. Był to dla niego naprawdę dobry rok, ponieważ udało mu się zregenerować siły.
- Chętnie napiłby się herbaty. - Podszedł do biurka i położył na nim kopertę. Napisane na niej było:"Morpheus Longbottom".
- Zależy o co pan pyta, panie Shafiq. Dom ma ogromny potencjał i mam nadzieję, że pan Longbottom zainwestuje w niego sporo czasu i pieniędzy. To zabytek, więc szkoda żeby takie budynki skazane były na popadanie w ruinę. Wszystko dla przyszłych pokoleń. - Uśmiechnął się lekko.- Jeśli chodzi o Neila i pana Morpheusa, to słodka z nich para, ale mam wrażenie, że ten pierwszy nosi w sobie niewypowiedziany żal. Albo i wypowiedziany, ale niezauważony przez pana Longbottoma. Świadomie, lub nie. - Powiedział spokojnie. Nie jemu to jednak było oceniać. - Dzień był udany, bardzo lubię takie przygody. Ktoś się bardzo postarał. Było zaskakująco i przyjemnie. Za to pan wygląda na zmęczonego i nieco zatroskanego. Może lepiej, żeby się pan położył, panie Shafiq? Może mi pan wysłać jutro list z dalszymi zaleceniami, a herbaty napiję się w domu. - Powiedział, przyglądając się Anthony'emu z delikatnie zmarszczonymi brwiami.
-Miłego wieczoru i do zobaczenia. - Pożegnał się pogodnie z Morpheusem oraz Neilem. Założył na głowę kapelusz i dał się poprowadzić swojemu szefowi. Bycie stażystą było całkiem zabawne. W życiu nazywano go w różny sposób. Mieszkając w Europie, często nawet nie rozumiał co ludzie o nim mówili, ale stażystą został chyba pierwszy raz!
W karocy milczał, widząc że Anthony popadł w zadumę. Otworzył więc swój notatnik i porządkował to, co napisało samopiszące pióro. Wyciągnął różdżkę, żeby pomóc sobie w segregowaniu. Chciał przygotować dla pana Longbottom’a przejrzysty oraz zwięzły spis wszystkich zmian, jakie ten chciał wprowadzić we własnym domu. Nie zajęło mu to dużo czasu, więc kiedy dojechali na miejsce, miał już przygotowaną i ładnie zapieczętowaną kopertę.
Rezydencja bardzo mu się podobała, jednak z grzeczności nie rozglądał się bardziej niż powinien. Nigdy nie spotykał się z Anthony'm na “pogawędki” inne, niż te które dotyczyły pracy, więc postanowił zachowywać się jak pracownik.
Przechodząc przez kolejne pomieszczenia, przypominał sobie jak gościł w podobnych domach podróżując po Europie. Zwłaszcza rosyjscy czarodzieje bardzo lubowali się w przepychu, i czuli ogromną potrzebę pokazania światu swej potęgi oraz bogactwa. Rezydencja Shafiq’a urządzona była jednak w dobrym guście oraz ze smakiem. Bagshot również lubił otaczać się sztuką, a miejsce to przypominało mu czas który spędził we Włoszech. Był to dla niego naprawdę dobry rok, ponieważ udało mu się zregenerować siły.
- Chętnie napiłby się herbaty. - Podszedł do biurka i położył na nim kopertę. Napisane na niej było:"Morpheus Longbottom".
- Zależy o co pan pyta, panie Shafiq. Dom ma ogromny potencjał i mam nadzieję, że pan Longbottom zainwestuje w niego sporo czasu i pieniędzy. To zabytek, więc szkoda żeby takie budynki skazane były na popadanie w ruinę. Wszystko dla przyszłych pokoleń. - Uśmiechnął się lekko.- Jeśli chodzi o Neila i pana Morpheusa, to słodka z nich para, ale mam wrażenie, że ten pierwszy nosi w sobie niewypowiedziany żal. Albo i wypowiedziany, ale niezauważony przez pana Longbottoma. Świadomie, lub nie. - Powiedział spokojnie. Nie jemu to jednak było oceniać. - Dzień był udany, bardzo lubię takie przygody. Ktoś się bardzo postarał. Było zaskakująco i przyjemnie. Za to pan wygląda na zmęczonego i nieco zatroskanego. Może lepiej, żeby się pan położył, panie Shafiq? Może mi pan wysłać jutro list z dalszymi zaleceniami, a herbaty napiję się w domu. - Powiedział, przyglądając się Anthony'emu z delikatnie zmarszczonymi brwiami.