25.04.2024, 00:02 ✶
O tak, uwielbiała nalewki swojej mamy. Prawdopodobnie więc, oprócz słoiczków przyniesie też kilka pustych już butelek, które trzymała właśnie w tym celu.
- Wszystko co potrzebne dostarczę, może też kupię cukier? Może gdzieś na Alejach będzie na promocji, wtedy wskoczyłabym po pracy, lub wyskoczyła nawet w trakcie, zanim wszystko wykupią.
Wiedziała, jak wyglądają dni, gdy cukier robi się kilka knutów tańszy. Istna rzeź i wbijanie sobie łokci i różdżek pod żebra. Czasem nawet nad głowami latały zaklęcia.
Ciężkie to były batalie, Viorica jednak już nauczył się z nich wychodzić zwycięsko.
I tak będzie zła za nieprzespane nocy, bo znając życie jakaś sąsiadka Ralitsy zaraz opowie jak to świeczki paliły się u niej do późnej nocy, to jednak miało być w przyszłości. Teraz starała się zachować resztki zaufania do matki, a dokładniej w jej rozsądek, który podpowie, że sen jest jednak trochę ważny do funkcjonowania. Może powinna na nią nasłać Cedrica? Nie, byłaby to pewnie hipokryzja ze strony tej pandy.
Która wcale nie była powodem tego pytania.
Viorica ostatnio po prostu często myślała o szczęściu i czym ono jest. I co można było zrobić, by je uzyskać.
Była ciekawa, czy jej matka czuła kiedyś otumaniające uczucie euforii i co ją sprawiało. Miłość przyszła jako pierwsza odpowiedź.
- Czyli w skrócie, zauroczenie. Widzenie wszystkiego w różowych barwach i całe te pozostałe bzdety - uśmiechnęła się. To znała. Odczuwała kilka razy, rzadko jednak kończyło się dobrze. Była więc trochę zrażona do głębszych uczuć. A jednak. Ostatnio wszystko było trochę inaczej. Miała przynajmniej takie wrażenie.
Spojrzała jednak z powątpiewaniem na mamę, zastanawiając się, co takiego insynuuje.
- Przepraszam, ale o którym moim koledze mówimy? Mam wielu kolegów - to prawda. Pewnie więcej niż koleżanek, tak jakoś się jednak w jej życiu wszystko układało.
- Wszystko co potrzebne dostarczę, może też kupię cukier? Może gdzieś na Alejach będzie na promocji, wtedy wskoczyłabym po pracy, lub wyskoczyła nawet w trakcie, zanim wszystko wykupią.
Wiedziała, jak wyglądają dni, gdy cukier robi się kilka knutów tańszy. Istna rzeź i wbijanie sobie łokci i różdżek pod żebra. Czasem nawet nad głowami latały zaklęcia.
Ciężkie to były batalie, Viorica jednak już nauczył się z nich wychodzić zwycięsko.
I tak będzie zła za nieprzespane nocy, bo znając życie jakaś sąsiadka Ralitsy zaraz opowie jak to świeczki paliły się u niej do późnej nocy, to jednak miało być w przyszłości. Teraz starała się zachować resztki zaufania do matki, a dokładniej w jej rozsądek, który podpowie, że sen jest jednak trochę ważny do funkcjonowania. Może powinna na nią nasłać Cedrica? Nie, byłaby to pewnie hipokryzja ze strony tej pandy.
Która wcale nie była powodem tego pytania.
Viorica ostatnio po prostu często myślała o szczęściu i czym ono jest. I co można było zrobić, by je uzyskać.
Była ciekawa, czy jej matka czuła kiedyś otumaniające uczucie euforii i co ją sprawiało. Miłość przyszła jako pierwsza odpowiedź.
- Czyli w skrócie, zauroczenie. Widzenie wszystkiego w różowych barwach i całe te pozostałe bzdety - uśmiechnęła się. To znała. Odczuwała kilka razy, rzadko jednak kończyło się dobrze. Była więc trochę zrażona do głębszych uczuć. A jednak. Ostatnio wszystko było trochę inaczej. Miała przynajmniej takie wrażenie.
Spojrzała jednak z powątpiewaniem na mamę, zastanawiając się, co takiego insynuuje.
- Przepraszam, ale o którym moim koledze mówimy? Mam wielu kolegów - to prawda. Pewnie więcej niż koleżanek, tak jakoś się jednak w jej życiu wszystko układało.