• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
13/07/72 | Kamienica Dolohova | Annaleigh & Peregrinus

13/07/72 | Kamienica Dolohova | Annaleigh & Peregrinus
Pani doktor
Don't touch my crown with your flithy hands
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne, krótkie włosy okalają wręcz niezdrowo baldą twarz. Patrzą na ciebie szarozielone oczy, zwykle wyrażające znudzenie, choć potafią czasem rozbłysnąć, gdy ich włąścicielka uzna coś za interesujące. Wąskie wargi rzadko kiedy zdobi usmiech, szczególnie ten szczery. Jest szczupła, doś wysoka, ma 170 centymetrów wzrostu. Zwylke ubrana elagancko, acz wygodnie. Woli spodnie od sukienek czy spódnic, z drugej strony częsciej dojrzy się ja w koszuli i marynarce niż w swetrze. Wybiera raczej ciemne oraz stonowane kolory. Wielbicielka delikatnej biżuterii, szczególnie tej wykonanej ze srebra i pereł. Unois się za nią zpach ziół, a także ciężkich perfum o nucie opium.

Annaleigh Dolohov
#2
25.04.2024, 13:30  ✶  
Nie przepadała za pracą w domu. Było tu zbyt wiele rzeczy, które potrafiły ją rozpraszać. Odwiedziny skrzata, który lubił dowiadywać się, czy niczego jej nie brakuje, zapachy dochodzące z innych pomieszczeń, czy kroki, które przebijały się przez sufit jej małej pracowni. Ciągłe pozostawanie w gabinecie po godzinach mogło jednak wzbudzić sporo pytań co do jej osoby i jej ewentualnego pożycia małżeńskiego, które wprawdzie rzeczywiście legło w gruzach, nie dotarło to jednak do wiedzy publicznej. Toteż starała się raz na jakiś czas wrócić wcześniej do domu, choć zwykle szybko zamykała się w swoim pokoju lub pracowni, próbując mieć jak najmniejszą styczność z kimkolwiek z domowników.
Czuła się pierwszy raz od dawna obco w tym miejscu.
Wiedziała, że Vakel najchętniej wyrzuciłby ich z tej posiadłości, zabierając jej jedno z nielicznych miejsc, w których jeszcze niedawno czuła się dobrze.
Nie napawało ją to radością.
Aktualnie pracowała nad kilkoma ze stałych zleceń. Miała wielu pacjentów, którzy pobierali od niej eliksiry i leki niemalże latami, polegając na jej wiedzy i umiejętnościach.
Ceniła je sobie. Wymagała zawsze od siebie najwięcej, ciągle dokształcając się, czasem eksperymentując i dążąc do perfekcji w swoim fachu. Bo w końcu tylko do tego się nadawała.
I z tego wynikały jej wszystkie obecne problemy.
Pochłonęło ją mieszanie w kotle, odważanie i przygotowywanie składników, pilnowanie temperatury i sprawdzanie, czy przepisów nie dałoby się tak naprawdę poprawić. Wciągnęła się w to kompletnie, starając się jak najbardziej ignorować wszelkie zewnętrzne bodźce.
Pukanie jednak wytrąciło ją z tego stanu.
Zmarszczyła brwi, w wyraźnym niezadowoleniu, w duchu trochę obawiając się, kto stał za drzwiami. Nigdy nie było dobrego dnia na kłótnie, dziś jednak miała na tyle dobry humor, że nie chciała go sobie psuć. Z drugiej strony, wątpiła, by Vakel w ogóle do niej po coś przyszedł osobiście.
- Zapraszam. - Odpowiedziała w końcu, czując, że może nic strasznego się nie wydarzy.
Widok Pana Trelawney trochę ją zaskoczył, patrząc, że nie był to jeszcze termin na odbiór leków, które dla niego przygotowywała, co zdradziło lekkie, chwilowe zmarszczenie brwi, szybko jednak jej twarz wróciła do neutralnego wyrazu. Zamieszała jeszcze tylko określoną ilość razy w kociołku, wiedząc, że eliksir może chwilę poczekać, przynajmniej na czas wyjaśnienia co jej gościa do niej sprowadza.
- Co prawda pracuję, mam jednak moment, gdy mogę Pana spokojnie przyjąć. Proszę usiąść. Mam poprosić skrzata o przyniesienie herbaty? - Standardowe formułki, zwykłe grzeczności, które zwykle wymieniało się w takich chwilach.
Zagrzmiało, a Annaleigh drgnęła na ten dźwięk, nie zdając sobie wcześniej, że za oknem szalała burza. Nie lubiła grzmotów, zapewne należałoby więc na noc użyć zaklęć wyciszających na sypialnię przed pójściem spać. O ile do tego czasu pogoda się nie zmieni.
- O co chciałby Pan zapytać? - Złożyła splecione dłonie na blacie, prostując się w krześle. Nie miała pojęcia, co sprowadziło do niej dziś Trelawney’a, była jednak teraz trochę tego ciekawa. Nie przewidywała, że burza może zaraz wkroczyć także do tego małego pomieszczenia.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Annaleigh Dolohov (1693), Peregrinus Trelawney (1985)




Wiadomości w tym wątku
13/07/72 | Kamienica Dolohova | Annaleigh & Peregrinus - przez Peregrinus Trelawney - 22.04.2024, 16:38
RE: 13/07/72 | Kamienica Dolohova | Annaleigh & Peregrinus - przez Annaleigh Dolohov - 25.04.2024, 13:30
RE: 13/07/72 | Kamienica Dolohova | Annaleigh & Peregrinus - przez Peregrinus Trelawney - 29.04.2024, 21:38
RE: 13/07/72 | Kamienica Dolohova | Annaleigh & Peregrinus - przez Annaleigh Dolohov - 16.05.2024, 14:34
RE: 13/07/72 | Kamienica Dolohova | Annaleigh & Peregrinus - przez Peregrinus Trelawney - 26.05.2024, 22:53
RE: 13/07/72 | Kamienica Dolohova | Annaleigh & Peregrinus - przez Annaleigh Dolohov - 02.06.2024, 16:36
RE: 13/07/72 | Kamienica Dolohova | Annaleigh & Peregrinus - przez Peregrinus Trelawney - 25.06.2024, 22:39
RE: 13/07/72 | Kamienica Dolohova | Annaleigh & Peregrinus - przez Annaleigh Dolohov - 07.07.2024, 18:41
RE: 13/07/72 | Kamienica Dolohova | Annaleigh & Peregrinus - przez Peregrinus Trelawney - 22.07.2024, 22:32

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa