25.04.2024, 15:52 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.04.2024, 15:53 przez Anthony Shafiq.)
Język norweski nie był problemem dla gardła i podniebienia Anthony'ego. Dziedziczenie pobłogosławiło go możliwością zarówno rozumienia jak i używania każdego nowożytnego języka, co w oczywisty sposób predestynowało do pracy w dyplomacji. Apodyktyczny ojciec w swej surowości uczynił coś dobrego dla Anthony'ego i zadbał aby ten nie spoczął na laurach tylko uczył się niuansów lingwistycznych tak czy inaczej. I choć jego oko i zamierzenia były skierowane przede wszystkim w stronę Thomasa - starszego z braci, który uciekł z siostrą Richarda kilka lat temu - obecnie to Anthony traktowany był jako oficjalny dziedzic, a nadzieje w nim pokładane były bardzo, bardzo wysokie.
Widząc kiwanie na boki głowy Richarda, jego nieme ostrzeżenie, zrozumiał je w mig. Zrozumiał, że bezpieczny prywatny pokój wcale nie musi być taki bezpieczny i prywatny. Z drugiej strony ów gest był przyjemny, obiecujący, spoufalający. Łączyła ich teraz tajemnica ukryta pod płaszczem mowy ciała. Wysunął podbródek ku górze, odsłaniając szyję, uśmiechając się w podziękowaniu, choć z zewnątrz mogło to wglądać na gest arogancji angielskiego dupka.
– A zatem– podjął energicznie – Sprawa jest wagi międzynarodowej, powiedziałbym światowej. – spoważniał, skupiając się na twarzy aurora. – Jeden z naszych wybitnych jasnowidzów ustalił, że dla ciągłości kontinuum i uchronienia nas od klimatycznego kataklizmu, czaszka smoka, którą znaleziono na wykopaliskach w równonoc wiosenną, dwudziestego pierwszego marca, czyli cztery dni temu, musi koniecznie znaleźć się w Departamencie Tajemnic. Oczywiście, lepiej byłoby, gdyby ta sprawa została wcześniej dogadana na szczeblu obu ambasad, niemniej w toku przepowiedni było wyraźne wskazanie na fakt, że im mniejsza ingerencja rządu, tym korzystniejsza konkluzja i odsunięcie od siebie zagrożenia. – parafrazował treść dokumentu, który Richard miał przed sobą. Dokumentu podpisanego przez kilka osób, w tym Mulciberowi mogło wpaść w oko jedno nazwisko: Morpheus Longbottom, krukon, który był razem z Shafiqiem na roku, dwa lata niżej od bliźniąt. – Departament Tajemnic wybrał moją osobę na przekazanie tych dokumentów, ze względu na mój magiczny talent językowy. Zostałem zobowiązany do zabezpieczenia artefaktu oraz wyczyszczenia pamięci najemnikowi i zażegnania wszelkich możliwych nieporozumień – przedstawił swoją prośbę, wiedział, że to mogą być bardzo trudne, albo bardzo proste negocjacje. Teraz ruch należał do Richarda Mulcibera.
Widząc kiwanie na boki głowy Richarda, jego nieme ostrzeżenie, zrozumiał je w mig. Zrozumiał, że bezpieczny prywatny pokój wcale nie musi być taki bezpieczny i prywatny. Z drugiej strony ów gest był przyjemny, obiecujący, spoufalający. Łączyła ich teraz tajemnica ukryta pod płaszczem mowy ciała. Wysunął podbródek ku górze, odsłaniając szyję, uśmiechając się w podziękowaniu, choć z zewnątrz mogło to wglądać na gest arogancji angielskiego dupka.
– A zatem– podjął energicznie – Sprawa jest wagi międzynarodowej, powiedziałbym światowej. – spoważniał, skupiając się na twarzy aurora. – Jeden z naszych wybitnych jasnowidzów ustalił, że dla ciągłości kontinuum i uchronienia nas od klimatycznego kataklizmu, czaszka smoka, którą znaleziono na wykopaliskach w równonoc wiosenną, dwudziestego pierwszego marca, czyli cztery dni temu, musi koniecznie znaleźć się w Departamencie Tajemnic. Oczywiście, lepiej byłoby, gdyby ta sprawa została wcześniej dogadana na szczeblu obu ambasad, niemniej w toku przepowiedni było wyraźne wskazanie na fakt, że im mniejsza ingerencja rządu, tym korzystniejsza konkluzja i odsunięcie od siebie zagrożenia. – parafrazował treść dokumentu, który Richard miał przed sobą. Dokumentu podpisanego przez kilka osób, w tym Mulciberowi mogło wpaść w oko jedno nazwisko: Morpheus Longbottom, krukon, który był razem z Shafiqiem na roku, dwa lata niżej od bliźniąt. – Departament Tajemnic wybrał moją osobę na przekazanie tych dokumentów, ze względu na mój magiczny talent językowy. Zostałem zobowiązany do zabezpieczenia artefaktu oraz wyczyszczenia pamięci najemnikowi i zażegnania wszelkich możliwych nieporozumień – przedstawił swoją prośbę, wiedział, że to mogą być bardzo trudne, albo bardzo proste negocjacje. Teraz ruch należał do Richarda Mulcibera.