Kiedy pod koniec czerwca spotkali się w Little Hangleton, Robert nie spodziewał się, że w tak krótkim czasie, w ciągu zaledwie kilkunastu godzin, sprawy skomplikują się tak bardzo; tak mocno. Przekonany o tym, że mają wszystko pod kontrolą; że robią znaczące postępy, był cholernie spokojny. I nic, żaden cichy głosik z tyłu głowy, nie starał się mu podpowiedzieć, że to wszystko było zbyt piękne. A do tego również podejrzane. A później... a później już był list. I spotkanie ze Stanleyem, które uświadomiło mu, że mieli problem. Całkiem duży problem, który musieli rozwiązać.
Przez ostatnie dni pracował właśnie nad tym, żeby w jakiś sposób poradzić sobie z tą sytuacją. Przyśpieszył pewne działania. Zdecydował się też skorzystać ze wsparcia kolejnych osób. Wydał kolejne polecenia. Kilka wcześniejszych odwołał. Na chwilę obecną nie zdążył jednak zaangażować w to wszystko również Rodolphusa. W zasadzie nawet o nim nie pomyślał. Może myślenia nadal unikał? Tak dla spokoju ducha.
Nie mógł jednak nie zareagować na list.
Zwłaszcza, że istniała szansa na to, iż Lestrange mógł się dowiedzieć czegoś, o czym na ten moment Robert nie wiedział. Dostarczyć mniej lub bardziej istotnych informacji na temat całej sprawy. Trzeba więc było odpisać. Trzeba też było się spotkać.
Tym razem padło na sklep. Na tutejszy, nieco obskurny gabinet, w którym pojawił się pod wieczór. Mniej więcej na godzinę przed tym, kiedy do Olibanum dotarł również młody niewymowny. Czekając na umówione spotkanie, zajął się przeglądaniem katalogu, jaki otrzymali na początku miesiąca od jednego ze współpracujących z Mulciberami wytwórców. Przy pomocy pióra zaznaczał pozycje, które najpewniej zdecydują się zamówić; które w najbliższym czasie zaoferują swoim klientom.
- Lestrange. - skinął mu głową, kiedy ten znalazł się na miejscu; kiedy zamknęły się za nim drzwi.
Tym razem nie kazał mu czekać. Nie musiał niczego dokończyć. Całą swoją uwagę skupił na Rodolphusie bez zbędnej zwłoki. Zamknął katalog. Odłożył pióro. Z pomocą różdżki, tymczasowo zabezpieczył, wyciszył pomieszczenie. Tak na wszelki wypadek, dla bezpieczeństwa; dla pewności.
- Powiedz mi wszystko. Czego dokładnie się dowiedziałeś? - potrzebował zestawić to z tym, co sam wiedział. Porównać. Ocenić. Być może podjąć w oparciu o to kolejne decyzje. Upewnić się, że nie zmierzają aktualnie, ze wszystkimi swoimi działaniami, prosto w paszcze lwa.